Kazimierz Kutz, reżyser, pisarz
Zapalmy znicz radzieckim żołnierzom, bo przyszła najwyższa pora, żeby zakopać topór między Polską i Rosją. Skoro pojednaliśmy się z Niemcami, to dlaczego nie z Rosjanami? Pamiętam tych żołnierzy z dzieciństwa, jak odpoczywali między śląskimi familokami, a potem pytali, którędy na Berlin.
Baliśmy się ich strasznie, spodziewaliśmy się potworów, a potem się okazało, że nie mordowali ani nie gwałcili. Brali
zegarki, a w zamian zostawiali buty albo jedzenie. To byli bardzo młodzi, straszliwie zmordowani, prości chłopcy. Oczywiście wiem, że na części Śląska, który przed wojną należał do Niemiec, dochodziło do zabójstw i gwałtów, a trauma z tym związana trwa w wielu śląskich rodzinach do dziś. Ale działo się to z rozkazu Stalina, który tak właśnie kazał swoim żołnierzom traktować niemieckich obywateli. Ci chłopcy nie mieli pojęcia, że mają do czynienia ze Ślązakami, a nie z Niemcami. Jednak trauma związana z wojennymi doświadczeniami jest wielokrotnie silniejsza w przypadku relacji polsko-niemieckich niż polsko-rosyjskich i znacznie łatwiej powinno przyjść nam wybaczenie.
Ja mam fantastyczne wspomnienie z Rosji. Po pokazie mojego filmu "Śmierć jak kromka chleba" w Moskwie Rosjanka przysłała mi list, w którym napisała, że pod jego wpływem zdecydowała się na chrzest. Tak bardzo ją poruszyła historia zabitych na Wujku i ich niezwykłego kapelana. Bo Rosjanie, naród przez wieki krzywdzony, są wyjątkowo czuli na krzywdę innych.