http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co mówią brytyjskie sondaże

jap
2010-05-06, ostatnia aktualizacja 2010-05-05 20:45

Wczorajsze sondaże podobnie jak wtorkowe różniły się, dodając niepewności do i tak najbardziej niepewnych wyborów od blisko 30 lat. Według badania ośrodka YouGov na konserwatystów zagłosowałoby 35 proc. (bez zmian) Brytyjczyków, na Partię Pracy - 30 proc. (o 2 pkt proc. więcej niż dzień wcześniej), a na liberałów - 24 proc. (o 4 pkt mniej). Przy takim wyniku Gordon Brown mógłby dalej rządzić w koalicji z liberałami.

Nick Clegg
Fot. Chris Radburn AP
Nick Clegg
Według sondażu ComRes dla telewizji ITV konserwatystom zabrakłoby do absolutnej większości nieco ponad 30 mandatów.

Walka wyborcza toczy się nie tylko na ulicach czy wiecach, ale też w internecie, blogosferze, a przede wszystkim o sponsorów. W tej ostatniej kategorii zwyciężyli torysi uchodzący za partię bogatych, którzy zebrali 12 mln funtów. Partii Pracy udało się zgromadzić 4 mln, a liberałom - 1,9 mln funtów.

Nick Clegg pobił za to pozostałych liderów na Facebooku. Do wtorku jego profil obejrzało prawie pół miliona ludzi, a 42 proc. z odwiedzających ten serwis społecznościowy stwierdziło, że to on byłby najlepszym premierem. Konserwatysta David Cameron i premier Gordon Brown dostali odpowiednio 31 i 27 proc.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':