http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

InterRegio stoi. InterCity stanie?

Krzyszof Śmietana, Krzysztof Aładowicz
2010-05-05, ostatnia aktualizacja 2010-05-04 20:10

Trwa walka o tanie połączenia kolejowe.
Trwa walka o tanie połączenia kolejowe.
Fot. Grzegorz Skowronek / AG

Blisko połowa pociągów spółki Przewozy Regionalne nie wyjechała na tory. Zagrożone są niektóre połączenia spółki PKP InterCity. Zarządca torów: To przez długi obu przewoźników

Stacja Kraków Business Park w Zabierzowie
Fot. Krzysztof Karolczyk/AG
Stacja Kraków Business Park w Zabierzowie
Od rana na wielu dworcach panował chaos informacyjny. Pasażerowie, którzy chcieli pojechać pociągami InterRegio spółki Przewozy Regionalne, nie wiedzieli, czy ich skład w ogóle wyruszy. Wczoraj nie wyjechało 48 pociągów InterRegio, choć wcześniej zapowiadano, że cięcia będą trzy razy większe (ostatecznie zostały składy, do których dopłacają marszałkowie województw). InterRegio to uruchomione w zeszłym roku połączenia dalekobieżne, które stały się tańszą alternatywą dla pociągów spółki InterCity. Ich pojawienie wymusiło obniżkę cen. Jeszcze rok temu za bilet z Warszawy do Krakowa trzeba było zapłacić 97 zł. Od kilku miesięcy przejazd w InterRegio kosztował 40 zł, a w należących do PKP InterCity pociągach Tanich Linii Kolejowych - 35 zł.

Pociągi InterRegio zostały wstrzymane przez zarządcę torów - spółkę PKP Polskie Linie Kolejowe, która nie może wyegzekwować opłat za korzystanie z torów. Dług przewoźnika urósł do blisko 240 mln zł. Spółka liczy, że po zatrzymaniu części pociągów odzyska pieniądze.

Przewozy Regionalne twierdzą, że zarządca torów wybrał pociągi do likwidacji bez konsultacji.

- To decyzja bezprawna. Kolejna odsłona walki z połączeniami, które wprowadziły konkurencję - twierdzi prezes Przewozów Regionalnych Tomasz Moraczewski.

Według przewoźnika spółka PKP PLK zatrzymała najbardziej popularne i dochodowe pociągi, przez co pozbawiła go sporych wpływów. - Zaproponowaliśmy PKP PLK zawieszenie kursowania 200 połączeń z najmniejszą frekwencją. Chcieliśmy także, aby część pociągów kursowała w wybrane dni. Propozycja nie została przyjęta - mówi Anna Lenarczyk z Przewozów Regionalnych. Przedstawiciele spółki twierdzą, że dług powstał m.in. przez opóźnienia z przekazywaniem im dopłat przez niektóre urzędy marszałkowskie i Ministerstwo Infrastruktury. Deklarują, że będą go sukcesywnie spłacać.

Zbigniew Szafrański, prezes PKP PLK, twierdzi, że zaproponowana przez Przewozy Regionalne lista pociągów do likwidacji była niepoważna. - Tam nie było 200 połączeń, tylko kilkakrotnie mniej, i jeśli zlikwidowalibyśmy pociągi lokalne objęte umową z marszałkami, mieliby do nas pretensje. Co do pociągów InterRegio, to my nie wiemy, czy one są dochodowe - zaznacza Szafrański.

Pociągi InterRegio na razie zostały zawieszone do 15 maja. Według PKP PLK lista odwołanych połączeń po kolejnych rozmowach z przewoźnikiem może się jeszcze zmienić. Decyzje mają zapaść do soboty.

Groźba likwidacji połączeń wisi także nad spółką PKP InterCity, która ma także długi (choć nieco mniejsze od Przewozów Regionalnych) wobec PKP PLK. Wstępnie planuje się zlikwidowanie kilkudziesięciu połączeń Tanich Linii Kolejowych i ekspresów.

Janusz Piechociński, poseł PSL i wiceszef sejmowej komisji infrastruktury, nie ma wątpliwości, że za chaos odpowiada Ministerstwo Infrastruktury. - To kompromitacja resortu. Reforma kolejowa, której jesteśmy świadkami, od 1,5 roku wymagała monitoringu i wsparcia przez rząd, który był jej autorem. Efekt? Rynek przewozów pasażerskich wymknął się spod kontroli - twierdzi Piechociński.

Także zdaniem Tadeusza Syryjczyka, ministra infrastruktury w rządzie Jerzego Buzka, decyzja PKP PLK jest trudna do wytłumaczenia.

- Nie wiem, na czym oparta jest kalkulacja finansowa tego zamieszania. Z jednej strony zawieszenie połączeń nie poprawi płynności Przewozów Regionalnych, więc spłacanie długów będzie trudniejsze. Z drugiej - PLK samo odcina sobie źródło zarabiania, bo mniej pociągów na torach to mniejszy zarobek - wskazuje.

Syryjczyk podejrzewa, że obecna sytuacja to element walki PKP ze spółką Przewozy Regionalne, która ofertą InterRegio, bardzo mocno uderzyła w PKP InterCity.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 80 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':