Choć
Parlament Europejski uczcił już ofiary katastrofy m.in. żałobną sesją plenarną w Brukseli, to polscy europosłowie chcą, aby osobną uchwałę w tej sprawie przyjęła eurodelegacja UE-
Rosja. Wczoraj zostało to jednak odłożone o tydzień, bo europosłowie pokłócili się o tekst uchwały.
W jej projekcie, który zawiera m.in. podziękowania dla Moskwy za pomoc w śledztwie dotyczącym katastrofy, znalazły się słowa, że jej ofiary zmierzały do Katynia na uroczystości upamiętniające ofiary "masakry polskich oficerów". - Ale w moim projekcie było słowo "ludobójstwo". Będziemy walczyć o jego przywrócenie - mówi współinicjator uchwały Marek Migalski (
PiS).
Szef eurodelegacji Knut Fleckenstein przekonuje, że poprawiony tekst na pewno "wszystkich zadowoli", ale spór o ludobójstwo już zaczyna przeradzać we wzajemne oskarżenia polskich europosłów, że nie dość skutecznie lobbowali na rzecz właściwego sformułowania.
Część niepolskich europosłów chce uniknąć słowa "ludobójstwo" nie tylko ze względu na niechęć Rosjan do tego pojęcia w kontekście Katynia, ale też dlatego, że boją się angażować w wewnątrzpolskie spory.
Rosyjskie stowaryszenie Memoriał traktuje Katyń jako zbrodnię wojenną oraz nieprzedawniającą się zbrodnię przeciw ludzkości. Sejm RP przyjął uchwałę o zbrodni wojennej "mającej znamiona ludobójstwa".