http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co minister Klich wiedział o wspólnym locie dowódców

Marcin Górka
2010-05-04, ostatnia aktualizacja 2010-05-03 20:33

Rosyjscy śledczy na miejscu katastrofy w Smoleńsku
Rosyjscy śledczy na miejscu katastrofy w Smoleńsku
Fot. Mikhail Metzel AP

Szef MON Bogdan Klich otrzymał z Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego pismo, że prezydent chce zaprosić do Katynia dowódców armii. - Ale dopiero potem dowiedzieliśmy się, że każdy z dowódców dostał zaproszenie na pokład samolotu - tłumaczy MON.

Bogdan Klich
Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Bogdan Klich
"Informuję, że Pan Prezydent zamierza zaprosić do wzięcia udziału w tej uroczystości najwyższych dowódców Wojska Polskiego" - zawiadomił szefa MON prezydencki minister Władysław Stasiak (zginął w katastrofie pod Smoleńskiem). "Zgoda, zwłaszcza że i ja się tam wybieram" - napisał na piśmie odręcznie Klich.

- Zwyczajowo minister tak adnotuje pisma z Kancelarii Prezydenta - wyjaśnia rzecznik MON Janusz Sejmej.

Nasi rozmówcy z MON dodają: gdyby Klich nie wyraził zgody, byłaby polityczna awantura. Zresztą pismo z Kancelarii Prezydenta nie było prośbą o zgodę, lecz jedynie powiadomieniem ministra o fakcie.

Kancelaria Prezydenta RP wystąpiła potem do kancelarii premiera (która dysponuje rządowymi samolotami) o udostępnienie dwóch maszyn - Tu-154 i Jaka-40.

I zaprosiła dowódców osobiście. 25 marca każdy z nich otrzymał zaproszenie, którego fragment brzmiał: "Z racji sprawowanej przez Pana funkcji [tu odpowiednio do stanowiska] zapraszam w skład delegacji udającej się samolotem specjalnym do Katynia". Zaproszenia te podpisał Władysław Stasiak.

- Od początku mówiliśmy, że MON był poinformowany, że pan prezydent zaprasza na uroczystości dowódców wszystkich rodzajów wojsk. Nie była to jednak prośba o zgodę - mówi Janusz Sejmej. - Dopiero potem dowiedzieliśmy się, że każdy z dowódców dostał zaproszenie osobiste na pokład samolotu specjalnego, ale nie była to informacja do naszej wiadomości. Wyjazd organizowała Kancelaria Prezydenta, a 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego był tylko wykonawcą.

MON podkreśla: od początku było więc jasne, że to Kancelaria Prezydenta odpowiada za umieszczenie dowódców na pokładzie samolotu.

Innego zdania jest zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Witold Waszczykowski: - Kancelaria Prezydenta nie posiada własnego transportu. Cały transport prezydenta, jego delegacji, zależy od przyznania środków transportu przez kancelarię premiera i Ministerstwo Obrony - powiedział w Radiu RMF FM. Dodał, że to szef MON jest zwierzchnikiem 36. Pułku, a on na miejscu ministra Klicha oddałby się do dyspozycji premiera. - O przyznaniu samolotu decyduje ustalenie między szefem kancelarii premiera a ministrem obrony. Z tej decyzji wynika, w jaki sposób prezydent jest transportowany na miejsce uroczystości - twierdzi Waszczykowski.

Jednak wersję MON potwierdza marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, którego kancelaria także ma prawo korzystania z samolotów rządowych. - Za całość moich wizyt odpowiada Kancelaria Senatu. Chodzi zarówno o przygotowanie programu wizyty, skład delegacji, jak i zabezpieczenie. Biuro Ochrony Rządu i 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego są jedynie wykonawcami zleceń, które wychodzą z mojej kancelarii. Ale ostatnie słowo zawsze należało do mnie - mówi "Gazecie" Borusewicz.

Waszczykowski twierdzi, że "nie dostrzega błędu Kancelarii Prezydenta". Dodał, że BBN sprawdza teraz, czy istnieją procedury, które nakazywałyby np. Klichowi zaprotestować przeciwko obecności na pokładzie samolotu aż tylu dowódców jednocześnie.

Borusewicz uważa, że takowe nie istnieją. - Z konstytucji można wywnioskować, że razem nie mogą podróżować prezydent, marszałek Sejmu i marszałek Senatu. Oprócz tego jest zdrowy rozsądek. Ale nie sądzę, żeby udało się stworzyć przepisy, które wymieniałyby wszystkie osoby w państwie, które nie mogą ze sobą latać - mówi marszałek Senatu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 79 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    69 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':