http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co prokurator Seremet przywiezie z Moskwy

wrób, ricz
2010-05-04, ostatnia aktualizacja 2010-05-03 20:15

Wrak samolotu Tu-154, który rozbił się na wojskowym lotnisku w Smoleńsku
Wrak samolotu Tu-154, który rozbił się na wojskowym lotnisku w Smoleńsku
Fot. Mikhail Metzel AP

Śledztwo smoleńskie. Czy prokurator generalny Andrzej Seremet wróci z Moskwy z zapisem rozmów w kabinie pilotów? Nie jest to pewne.

Andrzej Seremet
Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Andrzej Seremet
GALERIA ZDJĘĆ
Jutro do Moskwy lecą Seremet, dyrektor departamentu współpracy międzynarodowej Prokuratury Generalnej Krzysztof Karsznicki oraz naczelny prokurator wojskowy Krzysztof Parulski. Mają zaplanowane spotkania z Jurijem Czajką, prokuratorem generalnym Rosji, i jego zastępcą Aleksandrem Bastrykinem - dowiedziała się "Gazeta". Chcą podtrzymać dobry klimat współpracy po katastrofie smoleńskiej. - Jadą rozmawiać o realizacji naszych wniosków o pomoc prawną - wyjaśnia płk. Zbigniew Rzepa z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Czy wrócą z konkretami?

Polska zwróciła się do prokuratury rosyjskiej - gospodarza śledztwa po katastrofie - z kilkoma wnioskami (w ramach pomocy prawnej) o przekazanie wszystkich dowodów i materiałów śledztwa. Andrzej Seremet informował, że ma zapewnienie Jurija Czajki o ich "sukcesywnym" przekazywaniu. Ale nic jeszcze do prokuratury nie wpłynęło.

20 kwietnia Seremet informował też, że zwróciliśmy się do strony rosyjskiej o przekazanie "wstępnej analizy rejestratora rozmów w kabinie pilotów" (czarnej skrzynki MARS BM). Mówił, że będzie to zapis stenograficzny, być może razem z kopią nagrania zgraną na CD. Zapowiedział, że powinniśmy go otrzymać w ciągu dwóch tygodni. Termin mija w czwartek. W czwartek wraca z Moskwy polska delegacja.

- Prokurator generalny będzie zabiegał o uzyskanie tego zapisu w możliwie szybkim czasie - informuje jego rzecznik Mateusz Martyniuk. Pytany wprost - czy prokuratorzy przywiozą "wstępną analizę rozmów" - uchyla się od potwierdzenia. Płk Rzepa dodaje: - Nie mam pewnej informacji z Moskwy, czy analiza rejestratora została zakończona.

Czarne skrzynki, ale też inne dowody są badane w Moskwie w niezależnym od prokuratury Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK). I dopóki MAK nie zakończy pracy, uzyskanie dokumentów jest mało prawdopodobne. A śledztwa w sprawie katastrof lotniczych w Rosji trwają podobnie długo jak w Polsce. Sprawa wypadku CAS-y w Mirosławcu ze stycznia 2008 r. dotąd nie jest zakończona. Ale rosyjskie śledztwo po katastrofie boeinga w Permie z września 2008 r. (zginał w niej m.in. gen. Gienadij Troszew, jeden z dowódców wojny czeczeńskiej), zakończone dopiero kilka tygodni temu, jest już podjęte na nowo.

Szansą na przyspieszenie śledztwa jest uzyskanie nie oryginałów, lecz kopii dokumentów. Czy polskiej prokuraturze wystarczą kopie poświadczone za zgodność z oryginałem? - Wystarczą - mówi płk Rzepa z NPW.

I rzecz jeszcze ważniejsza: gospodarzem wyjaśniania katastrofy smoleńskiej jest de facto premier Władymir Putin. I każdy, kogo on wskaże, będzie rozmawiał, przekazywał polskiej stronie dokumenty. - Względy kompetencji instytucjonalnych nie są ważne - mówią nasze źródła w Moskwie. W ostatni czwartek premier Donald Tusk rozmawiał z premierem Rosji. - To był sygnał przygotowujący wizytę prokuratora Seremeta - mówi nam rzecznik rządu Paweł Graś.

Dodaje, że w rozmowie zostały poruszone także kwestie dotyczące działalności komisji badania wypadków po polskiej i rosyjskiej stronie. W kontekście przetasowań personalnych - ustanowienia Edmunda Klicha osobą akredytowaną przy MAK, postawienia na czele polskiej komisji szefa MSWiA Jerzego Millera. - Czy w rozmowie premierów padły obietnice szybkiego udostępnienia "wstępnej analizy rozmów" pilotów, także innych materiałów śledztwa? - pytamy.

- Żadnych deklaracji nie chcę składać - odparł Graś. - Premier udziela prokuraturze wsparcia dyplomatyczno-logistycznego. I trzymamy się dwóch zasad - zapis czarnych skrzynek nie może być ujawniony bez zgody obu stron, a więc także rosyjskiej. O wszystkim, co dotyczy "dobra śledztwa", decyduje nasza niezależna prokuratura.

Rodziny ofiar chcą pilnować śledztwa

Do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie zgłosili się już pierwsi pełnomocnicy pokrzywdzonych w smoleńskiej katastrofie - poinformował "Gazetę" płk prok. Zbigniew Rzepa.

W ostatnich dniach prokuratura rozesłała do rodzin wszystkich ofiar katastrofy prezydenckiego Tu-154 informacje, że przysługują im prawa pokrzywdzonych. Pokrzywdzeni osobiście lub przez pełnomocników (adwokatów) mogą brać udział w śledztwie. To znaczy, że będą mieli wgląd w akta, będą mogli składać wnioski dowodowe łącznie z takimi, które mogą podważać ustalenia prokuratury. Tak się działo m.in. w śledztwie dotyczącym wypadku wojskowej CAS-y, która rozbiła się w styczniu 2008 r. na lotnisku w Mirosławcu.

- Kilku pełnomocników pokrzywdzonych już się zgłosiło - informuje rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Rzepa. Z naszych źródeł wynika, że toczą się rozmowy z kolejnymi adwokatami. Zakres pomocy prawnej ma dotyczyć nie tylko "dopilnowania" śledztwa, ale też pozwów przeciwko skarbowi państwa o odszkodowania i zadośćuczynienie dla rodzin za skutki katastrofy.

Od kilku dni przy Naczelnej Radzie Adwokackiej pod numerem 22 505 25 23 działa punkt kontaktowy, gdzie mogą się zgłaszać rodziny ofiar po pomoc prawną pro bono (za darmo). W piątek były pierwsze telefony - z Warszawy i Gorzowa Wlkp. (druga rodzina liczy na pomoc w sprawach spadkowych).

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 87 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':