W sprawie unijnej pomocy dla Grecji napisano już praktycznie wszystko. Katastrofalne greckie błędy, wielkie ryzyko związane z udzieleniem 110 mld euro wsparcia do 2012 r. - rozstrząsaliśmy to na dziesiątki sposobów. Tak samo, jak widoczną słabość unijnych mechanizmów kordynacji polityki fiskalnej.
Unia wychodzi z greckiego kryzysu zmaltretowana. Ma poczucie, że jej dotychczasowa polityka zawiodła. Trzeba stworzyć nowe reguły, znacznie bardziej "federacyjne" - i zarazem surowe - niż do tej pory.
Tylko jedno pociesza: Unia okazała się być wciąż solidarna. Wśród unijnych rządów zwyciężyło przekonanie, że mimo wszystko płyniemy na wspólnej łodzi - i dlatego trzeba zacisnąć zęby i pomóc. Nawet, jeśli przed sekundą ze zdumieniem odkryliśmy, że Oni przez długie lata w tej naszej łodzi wiercili dziury. Nikt nie krzyknął głośno: - Wyrzućmy ich z łajby! To dobra konkluzja. Polska nie jest w strefie euro, więc problem płacenia nas bezpośrednio nie dotyczy. Ale nawet gdyby Polska była w strefie euro, opowiadałbym się za udziałem w zrzutce (na nas przypadłoby pewnie ponad 3 mld euro). Bo w solidarność warto inwestować.
Źródło: blogue.blox.pl
Źródło: Gazeta Wyborcza