Marcin Górka: Czy latał Pan samolotami rządowymi? Bogdan Borusewicz, marszałek senatu: Wielokrotnie, zarówno tupolewami jak i jakami. Pewniej czułem się zawsze w tupolewach, to dobre samoloty, z nowoczesnym wyposażeniem i mocnymi silnikami. Jedynym problemem jest w nich to, że są paliwożerne, więc przy dłuższych podróżach konieczne jest międzylądowanie. I właśnie ze względu na to, jak dobre to samoloty, była między kancelariami przepychanka, kto tego tupolewa weźmie, bo najczęściej w użyciu był tylko jeden. Zdarzało się więc, że musiałem odwoływać wizyty.
Kto za ich przygotowanie odpowiada? - Za całość mojej wizyty odpowiada Kancelaria Senatu. Chodzi zarówno o przygotowanie jej programu, skład delegacji jak i zabezpieczenia. Biuro Ochrony Rządu i 36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego są jedynie wykonawcami zleceń, które wychodzą z mojej kancelarii. Jednak ostatnie słowo zawsze należało do mnie.
Pytał Pan o pozwolenie zabrania na pokład takich, a nie innych pasażerów Ministra Obrony Narodowej? - Nie zabierałem na pokład wojskowych. Jeżeli chodzi o urzędników ministerialnych to zawsze zwracałem się do odpowiedniego ministra. Ale to ja podejmuję ostateczne decyzje, kto leci, a kto nie. Na pokład zabierałem najczęściej senatorów i biznesmenów.
Zastanawiał się pan, czy zabieranie razem parlamentarzystów, czy iluś przedstawicieli biznesu na pokład jest bezpieczne? - To odpowiedź na pytanie: czy latanie jest bezpieczne.
Czy te sprawy powinny zostać precyzyjnie uregulowane: kto z kim latać nie może? - Z konstytucji można wywnioskować, że razem nie mogą podróżować prezydent, marszałek sejmu i marszałek senatu. Oprócz tego jest zdrowy rozsądek. Ale nie sądzę, żeby udało się stworzyć przepisy, które wymieniałyby wszystkie osoby w państwie, które nie mogą ze sobą latać.
A lądował Pan w trudnych warunkach atmosferycznych? - Tak, zdarzało się. Zawsze były to jednak lotniska cywilne. W takich sytuacjach pilot informował mnie, że warunki są takie a takie i podejmie próbę lądowania. Miałem zawsze całkowite zaufanie do załogi samolotu. Z tym, że zaznaczam - takie lądowania odbywały się na lotniskach cywilnych, a więc zaopatrzonych w nowoczesny sprzęt wspomagający lądowanie samolotu.