W piątek w Soczi delegacje rządów Rosji i Ukrainy miały rozmawiać o zacieśnieniu współpracy gospodarczej, zwłaszcza w energetyce i przemyśle lotniczym. To miało być rozwinięcie umowy "gaz za flotę", podpisanej w zeszłym tygodniu w Charkowie przez prezydentów Rosji Dmitrija Miedwiediewa i Ukrainy Wiktora Janukowycza. Kijów postanowił przedłużyć co najmniej o 25 lat wygasającą w 2017 r. umowę o dzierżawie rosyjskiej Flocie Czarnomorskiej baz wojskowych na Krymie. W zamian Moskwa zgodziła się sprzedawać Ukrainie przez najbliższe 10 lat gaz z rabatem 30 proc.
Okazało się jednak, że Moskwa postanowiła błyskawicznie iść za ciosem. Już na początku tego tygodnia rząd Rosji zaproponował Ukrainie połączenie elektrowni atomowych i wodnych, które wytwarzają połowę energii na Ukrainie. W piątek na listę branży przewidzianych do intergracji Putin dołożył gazownictwo.
- Rozmawialiśmy o integracji w sferze atomowej. To samo można zrobić w sferze gazowej. Proponuję połaczyć
Gazprom i Naftohaz - powiedział premier Rosji na konferencji prasowej po rozmowach ż premierem Ukrainy.
Według agencji Interfax ta propozycja Putina zbiła z nóg nawet przedstawicieli władz Ukrainy. Biuro prasowe rządu Ukrainy twierdziło najpierw, że o takim pomyśle w ogóle nie rozmawiano w Soczi i próbowało całą sprawę obrócić w żart. Jednak potem Mykoła Azarow zapowiedział, że rząd Ukrainy omówi z Rosją ten pomysł.
Nieoczekiwana dla Ukraińców propozycja Putina nie wywoła jednak zaskoczenia w Gazpromie, jak zauważył Interfax. - Rozmowy zaczną się zaraz po majowych świętach. Będziemy rozmawiać o wymianie aktywów, a w istocie chodzi o połączenie firm - powiedział rosyjskim dziennikarzom prezes Gazpromu Aleksiej Miller. Dodał, że w ten sposób
Ukraina może zyskać dostęp do złóż gazu w Rosji, a Gazprom będzie inwestować w ukraińskie gazociągi, które przysłają tranzytem 80 proc. rosyjskiego gazu eksportowanego na Zachód.
Faktycznie doszłoby do przejęcia przez Gazprom ukraińskiej branży gazowej. Zdaniem rosyjskich ekspertów Ukraina miałby zaledwie 6 proc. udziałów w firmie powstałej z połączenia Gazpromu i Naftohazu.
Takie przejęcie przypieczętowałoby też integrację Ukrainy z Rosją. - Połączenie Gazpromu z Naftohazem plus kooperacja w energetyce jądrowej plus przedłużenie stacjonowania Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu - wszystko to pachnie integracją. Problem tylko w tym, na ile trwała byłaby to integracja - powiedział Interfaksowi politolog Mark Urnow.
Dla umocnienia zaciesniających się relacji Kijowa z Moskwą, rosyjski państwowy bank Wniesztorgbank przyznał wczoraj 500 mlon dol. kredytu Ministerstwu Finansów Ukrainy.