Joachim Brudziński jest szefem komitetu wykonawczego
PiS. W zarządzeniu pisze: "Zabrania się w ramach doraźnej działalności partyjnej, politycznej i samorządowej na poziomie gminnym, powiatowym, okręgowym i wojewódzkim podejmowania inicjatyw politycznych mających na celu upamiętnienie ofiar katastrofy lotniczej w Smoleńsku poprzez nadawania ich imienia placom, ulicom, skwerom itp."
- Nie chodzi tylko o parę prezydencką, ale o wszystkich, którzy zginęli - mówi nam Brudziński. A takich pomysłów w kraju jest coraz więcej - Uważamy, że za tymi inicjatywami stoją czyste intencje, ale powinniśmy ograniczyć ich skalę. Jest tak duża, że może prowadzić do trywializacji tego tragicznego wydarzenia - wyjaśnia.
Zarządzenie ma też związek z kampanią wyborczą. - Podejmowanie przez nas takich inicjatyw może być zarzutem, że tragedia jest instrumentalnie wykorzystywana - mówi Brudziński. Podkreśla jednak, że najważniejszym powodem są rodziny tragicznie zmarłych, które niekoniecznie chcą czytać, że np. radni jakiejś miejscowości kłócą się o nazwę ulicy, czy placu. Do tego dochodzą jeszcze skutki ekonomiczne i społeczne. Brudzinski przypomina, że zmiana nazwy ulicy przy której sa budynki mieszkalne czy firmy, to koszty wymiany dokumentów wydatki mieszkańców.
Zarządzenie zostało wydane w czwartek wieczorem i rozesłane do wszystkich struktur w kraju.