Jedyną chyba ich wspólną cechą jest całkowita obojętność na kolejne mody i magiczna umiejętność przyciągania uwagi słuchaczy o różniących się gustach. Takich utworów jest sporo, toteż dzisiejszy wybór jest niezwykle subiektywny i bardzo, bardzo niepełny.
Jedną z piosenek od lat (ponad pięćdziesięciu) stanowiących wyzwanie dla pokoleń muzyków jest ta, którą zwykle kończył swoje koncerty jej twórca Ray Charles:
Tak, droga pani, nie umie pani tego tak jak trzeba
When you see me in misery
Kiedy nie jest mi dobrze
Come on baby, see about me
Chodź i zadbaj o mnie
Now yeah, all right, all right,
When you see me in misery
Come on baby, see about me
Now yeah, hey hey, all right
See the girl with the red dress on
Widzisz tę dziewczynę w czerwonej sukience
She can do the Birdland all night long
Ona potrafi tańczyć całą noc
Yeah yeah, what'd I say, all right
Well, tell me what'd I say, yeah
Tell me what'd I say right now
Tell me what'd I say
Tell me what'd I say right now
Tell me what'd I say
Tell me what'd I say yeah
And I wanna know
Baby I wanna know right now
And-a I wanna know
And I wanna know right now yeah
And-a I wanna know
Said I wanna know yeah
Po czym następuje część dalsza piosenki, pełna entuzjazmu, rytmu i pokrzykiwań, których fragment pozwolę sobie przytoczyć:
Hey, don't quit now! (c'mon honey)
Naw, I got, I uh-uh-uh, I'm changing (stop! stop! we'll do it again)
Wait a minute, wait a minute, oh hold it! Hold it! Hold it!
Hey (hey) ho (ho) hey (hey) ho (ho) hey (hey) ho (ho) hey
Oh one more time (just one more time)
Say it one more time right now (just one more time)
Say it one more time now (just one more time)
Say it one more time yeah (just one more time)
Say it one more time (just one more time)
Say it one more time yeah (just one more time)
Hey (hey) ho (ho) hey (hey) ho (ho) hey (hey) ho (ho) hey
Ah! Make me feel so good (make me feel so good)
Make me feel so good now yeah (make me feel so good)
Woah! Baby (make me feel so good)
Make me feel so good yeah (make me feel so good)
W druku wygląda to niespecjalnie, ale na płycie, a już szczególnie na koncercie, jest porywającym popisem wokalisty, chórku i zespołu.
W przypadku "What'd I Say" autorstwo Raya Charlesa było bezdyskusyjne. Inny elektryzujący utwór, z którym liczni wykonawcy próbują się od dawna mierzyć, ma bardziej skomplikowaną historię. Jego pierwotna wersja powstała podobno w latach 20. XX wieku i nosiła tytuł "Kokomo Blues". Nieco później wziął się do tego utworu legendarny bluesman Robert Johnson, poprawił to i owo, zmienił tekst i tak powstała uwzględniająca nazwę Chicago piosenka. Potem zaczęły powstawać kolejne wersje, w których apoteoza Chicago była coraz wyraźniejsza, a oryginalne autorstwo pieśni coraz mniej wyraźne. Niemniej uformował się konkretny kształt tego utworu, jakże dobrze znany z filmu "The Blues Brothers" i wykonań takich gigantów, jak m.in. Buddy Guy, Eric Clapton, Stevie Ray Vaughan. Głębokiej, poetyckiej treści jest tu bardzo niewiele, ale who cares? Kawałek jest elektryzujący:
Sweet Home Chicago
(R. Johnson?)
Come on. Oh baby don't you wanna go
Chodź, mała, ruszaj ze mną
Come on. Oh baby don't you wanna go
Chodź mała, ruszaj ze mną
Back to that same old place
Z powrotem na stare śmieci
Sweet home Chicago
Do słodkiego rodzinnego Chicago
Come on. Baby don't you wanna go
Hidehey. Baby don't you wanna go
Back to that same old place
Oh sweet home Chicago
Well, one and one is two
Jeden plus jeden to dwa
Six and two is eight
Trzy i trzy to sześć *
Come on baby don't ya make me late
Chodź, nie spóźniaj się
Hidehey. Baby don't you wanna go
Back to that same old place
Sweet home Chicago
Come on. Baby don't you wanna go
Back to that same old place
Sweet home Chicago
Six and three is nine
Dwa plus trzy to pięć
Nine and nine is eighteen
Pięć mniej trzy to dwa
Look there brother baby and see what I've seen
Popatrz, może ujrzysz to co ja
Hidehey. Baby don't you wanna go
Back to that same old place
Sweet home Chicago
Oh come on. Baby don't you wanna go
Come on. Baby don't you wanna go
Back to that same old place
Sweet home Chicago
* Słowo honoru, wiem, że six to sześć, a two to dwa i że po dodaniu otrzymujemy osiem, ale wszakże chodzi o rym.
Ponadczasowość to nie tylko znakomita muzyka i rytmiczne pokrzykiwania. Są też piosenki, których główna wartość tkwi nie w muzyce, ale słowach. Mistrzem nad mistrzami jest tu Bob Dylan. Spośród licznych śpiewanych poematów na wszelkie tematy wybrałem piosenkę wydaną w 1964 roku. Jej treść, ostrzegająca zadowoloną z siebie generację przed nadchodzącymi zmianami, długo jeszcze będzie aktualna: