http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Premier w Sejmie: Nie zamieniajmy sprawy katastrofy w piekło

Paweł Wroński
2010-04-30, ostatnia aktualizacja 2010-04-29 19:30

Tak premier apelował w Sejmie do posłów, którym zdawał wczoraj relację z działań władz państwowych po katastrofie pod Smoleńskiem. Minister zdrowia Ewa Kopacz zapewniła: - Każdy skrawek ciała został zidentyfikowany, przewieziony do Polski i oddany rodzinom.

Donald Tusk
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Donald Tusk

Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta Minister zdrowia Ewa Kopacz
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Minister zdrowia Ewa Kopacz
Sekretarz Stanu Jacek Cichocki
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Sekretarz Stanu Jacek Cichocki
W sali obrad na miejscach zajmowanych przez parlamentarzystów, którzy zginęli pod Smoleńskiem, nadal leżały bukiety kwiatów i stały ich zdjęcia. Donald Tusk powtórzył informacje, które podał w środę podczas konferencji prasowej. Podziękował służbom państwowych, politykom i Polakom za godne uczestniczenie w żałobie narodowej.

Nieoczekiwanie właśnie sprawa godności żałoby stała się jednym z elementów debaty. Zdzisława Janowska (SdPL) stwierdziła, że "pewną plamą" było przewiezienie zwłok parlamentarzystów na Torwar zamiast ich uroczystego wystawienia w Sejmie. Wątek podjęli posłowie PiS. Wskazywali, że zwłoki urzędników prezydenta przewieziono do Pałacu Prezydenckiego.

- Rodziny ofiar, z którymi rozmawiałem, chciały jak najprędzej pochować bliskich, żadne środowisko polityczne nie zgłaszało tego postulatu - replikował marszałek Bronisław Komorowski.

- A czy ktoś zwracał się do pana, aby zwłoki zostały przewiezione na Torwar? - pytała posłanka PiS Jadwiga Wiśniewska.

- To jest niesmaczne - odpowiadał Komorowski, a poseł Franciszek Stefaniuk zaapelował, "abyśmy po żałobie zachowali godność w sobie".

Adam Lipiński (PiS) zastrzegł, że "nie powinniśmy stawiać hipotez bez pokrycia", a potem zaczął pytać: - dlaczego premier nie wystąpił o przejęcie śledztwa od Rosjan;- dlaczego nie zwrócono się do NATO o zdjęcia satelitarne.

Poseł Andrzej Dera (PiS) pytał, czy Polska zadbała, aby prezydent miał zapewniony najwyższy stopień bezpieczeństwa, podobnie jak premier Tusk i Putin, którzy lądowali na tym lotnisku (pojawiła się hipoteza, że część wyposażenia nawigacyjnego lotniska została potem usunięta). Najostrzej zaatakował Ryszard Terlecki: - Za bezpieczeństwo państwa odpowiada premier. Kto i w jakim zakresie odpowiadał za bezpieczeństwo prezydenta?

Posłowie opozycji zarzucili też premierowi, że odpowiada za "chaos informacyjny".

- Jeśli ktoś ma przeświadczenie, że państwo polskie działa w złej wierze, to ja jemu nie mogę nic wyjaśnić - odpowiedział Tusk. Zapewnił, ze urzędnicy państwowi będą przedstawiać jedynie fakty i "nie ma możliwości, by mówili więcej, niż wiedzą, bo takie są oczekiwania". - Rząd i tak zachowuje się wstrzemięźliwie wobec licznych teorii - powiedział premier, dodając, że odnosi wrażenie, że są one "kreowane" i zaskakująco jednostronne.

Przypomniał, że Polska nie ma stosownych umów z Rosją i w maksymalny sposób korzysta z uprawnień wynikających z konwencji chicagowskiej regulującej sprawę badania wypadków. Zaznaczył, że jeśli chodzi o dostęp do śledztwa, to Polska ma je na każdym etapie i Rosjanie w tej sprawie zachowują się "nadmiarowo".

Na większość pytań odpowiadali jednak ministrowie. Szef MON Bogdan Klich przypomniał, że wojsko wprowadziło wszystkie zalecenia po katastrofie samolotu CASA. Nadzorował je szef sztabu gen. Franiszek Gągor i dowódca sił powietrznych gen. Andrzej Błasik (zginęli pod Smoleńskiem) oraz on osobiście. Minister Jacek Cichocki poinformował, że polskie służby natychmiast zabezpieczyły urządzenia elektroniczne i ABW dysponowało nimi już w niedzielę. Polska otrzymała też zdjęcia satelitarne od USA, a minister Radosław Sikorski spotkał się z kierownictwem CIA.

Cichocki stwierdził też, że lotnisko w Smoleńsku było tak samo zabezpieczone przed wizytą premiera Tuska jak przed prezydenta Kaczyńskiego. Zapewnił też, że służby weszły do 10 pokojów posłów, by jedynie pobrać materiał genetyczny (wzięli szczoteczki do zębów i grzebienie), a była o tym poinformowana dyrekcja hotelu.

Na koniec swoją wizytę w Moskwie wraz z rodzinami ofiar identyfikujących zwłoki opisała minister Ewa Kopacz. Mówiła o szoku, jakim była dla nich wizyta w prosektorium. Jej delegacji towarzyszyli lekarze patomorfolodzy, którzy po chwili wahań ze strony rosyjskiej pracowali razem z Rosjanami. Byli psycholodzy, duchowni oraz lekarze, okazało się bowiem, że z powodu szoku odzywały się do tej pory nieujawnione dolegliwości.

- Zapewniam, że każdy skrawek ciała został zidentyfikowany, przewieziony do Polski i oddany rodzinom - powiedziała minister. - Chciałam podziękować tym ludziom, byli bardzo dzielni - dodała, zapowiadając, że w tej sprawie wypowiada się po raz pierwszy i ostatni.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':