http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Marszałek racjonalny

Ewa Siedlecka
2010-04-30, ostatnia aktualizacja 2010-04-29 19:08

Ewa Siedlecka
Ewa Siedlecka
fot. AG

Czy marszałek Bronisław Komorowski politycznie zyska, czy straci na decyzji o podpisaniu nowelizacji ustawy o IPN - to się okaże.

Marszałek Komorowski ogłasza podpisanie nowelizacji ustawy o IPN
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Marszałek Komorowski ogłasza podpisanie nowelizacji ustawy o IPN
ZOBACZ TAKŻE
To, że "nie uszanował woli zmarłego prezydenta", równie dobrze może być potraktowane jak nieugięcie się pod politycznym szantażem.

Znacznie ważniejsze jest, jaka decyzja była lepsza dla funkcjonowania IPN. I wydaje się, że ta o podpisaniu. Mimo argumentu Kolegium IPN, że trzeba wybrać następcę zmarłego Janusza Kurtyki według dotychczasowych zasad, bo tak będzie szybciej, a brak prezesa grozi paraliżem Instytutu.

Właśnie z tych powodów lepiej się stało, że marszałek nowelizację podpisał. I że jednocześnie skierował na szybką ścieżkę nowelizację, dzięki której jeden z zastępców tymczasowo przejmie wszystkie obowiązki prezesa IPN.

Kolegium w trybie ekstrapilnym już dwa dni po śmierci Janusza Kurtyki postanowiło rozpisać konkurs na prezesa. Prawdopodobnie naruszyło przy tym prawo, a więc konkurs byłby nieważny. Odwołało bowiem dotychczasowego przewodniczącego Kolegium, bo z decyzją o konkursie chciał czekać na umówioną rozmowę z Komorowskim. Tymczasem ustawa o IPN nie przewiduje możliwości odwołania przewodniczącego przed upływem rocznej kadencji. W podobnej sprawie wypowiedział się już Trybunał Konstytucyjny, kiedy prezydent Lech Wałęsa odwołał z funkcji prezesa KRRiT Marka Markiewicza. Trybunał stwierdził wtedy, że skoro ustawa nie przewiduje możliwości odwołania przewodniczącego przed upływem kadencji, to robić tego nie można. Tak więc kandydat wyłoniony w konkursie ogłoszonym tydzień temu przez nową przewodnicząca Kolegium IPN Barbarę Fedyszak-Radziejowską nie mógłby być poddany pod głosowanie Sejmu. Legalnie konkurs mógłby ogłosić prof. Andrzej Chojnowski, odwołany przewodniczący. Cała procedura zaczęłaby się na nowo. I całkiem prawdopodobne, że kandydata wybranego przez Kolegium skomponowane swojego czasu przez koalicję PiS-Samoobrona-LPR nie zaakceptowałby Sejm. W tych warunkach wydaje się, że sprawniej pójdzie wybór wedle nowych reguł.

Czy ustawa o IPN jest sprzeczna z konstytucją?

Nie ma co ukrywać, że bój o IPN, który marszałek zakończył właśnie swoim podpisem, toczył się o to, kto wyłoni kandydata na prezesa: nowa Rada IPN, której członków prezydent i parlamentarzyści będą wybierać spośród osób zgłoszonych przez autorytety naukowe i niepolityczną Krajową Radę Sądownictwa, czy dotychczasowe, ideowo osadzone w IV RP, Kolegium. Tymczasem wśród konstytucyjnych zarzutów, jakie do ustawy publicznie wymienia prezydencki minister Andrzej Duda, żaden nie dotyczy tej sprawy. Niech więc wybór się odbywa, a ustawę - jak słusznie zauważył marszałek Komorowski - krytycy i tak mogą przetestować w Trybunale.

Z dwóch głównych zarzutów, które kilka dni temu wymienił w odpowiedzi na moje pytania minister Duda, najważniejszy nie jest zarzutem natury konstytucyjnej, ale politycznej. Duda mówi o osłabieniu niezależności prezesa IPN przez to, że ma być powoływany zwykłą większością poselskich głosów, a nie jak dotąd większością trzech piątych. Ale IPN nie jest organem konstytucyjnym, więc zmiana trybu odwołania prezesa nie może konstytucji naruszać. Natomiast zgadzam się, że osłabia gwarancje niezależności prezesa i że być może należy to jeszcze raz przemyśleć.

Drugi najważniejszy zarzut ministra Dudy to naruszenie ochrony prywatności przez to, że dane osób trzecich w teczkach nie będą już anonimizowane. To dziwny zarzut u osoby związanej z ugrupowaniem, które chciało upublicznić wszystkie teczki tak, by każdy mógł sprawdzić swojego sąsiada czy pracownika. Ale poglądy wolno zmieniać, szczególnie w kierunku lepszej ochrony praw człowieka. Jak ten zarzut oceni Trybunał Konstytucyjny - przekonamy się, jeśli PiS zaskarży ustawę. Ale warto przypomnieć, że ustawa o IPN nie unieważnia ustawy o ochronie danych osobowych czy przepisów o ochronie dóbr osobistych i że każdy obowiązany jest szanować prawo. Zaś upublicznianie czy choćby tylko rozpowiadanie o prywatnych szczegółach, które o kimś wyczyta się w swojej teczce, może naruszać te ustawy. Tak chronione są od lat dokumenty zawarte w archiwach państwowych i nikt dotąd nie twierdził, że jest to ochrona niewystarczająca.

Decyzja marszałka Komorowskiego nikogo nie krzywdzi, wydaje się racjonalna i zapewnia IPN-owi normalne warunki funkcjonowania, przecinając konflikt, który bez niej prawdopodobnie by narastał.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 20 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    103 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':