Niedoszła matka adopcyjna, która nie chce zdradzać nazwiska, tłumaczy, że czarna skóra dziecka jest rodzajem niepełnosprawności. - Lepiej, by kulało, niż nie było białe - mówi włoskim gazetom. Podkreśla, że zwłaszcza jej mąż boi się reakcji sąsiadów i przyszłych kolegów ich adoptowanych dzieci w szkole. - To jasne, że rasa dziecka nie przeszkadzałaby nam osobiście, ale te pytania ludzi na ulicy... Przecież od razu byłoby widać, że nie jesteśmy rodzicami biologicznymi, a przy białym dziecku nie musielibyśmy tego wszystkim obwieszczać - wyjaśnia Sycylijka.
Kłopotem jest też - jak tłumaczyli jej prawnicy - włoski rasizm, który może "zaburzyć harmonijny rozwój rodziny". - Adoptowaliśmy dwóch braci, po których pojechaliśmy do Konga-Kinszasa. Jesteśmy szczęśliwi, ale jednocześnie jest nam bardzo trudno. Nasze społeczeństwo nie jest na to gotowe, musimy znosić rasistowskie kpiny - opowiadała Marilena Pomperani z Perugii, której zeznania przytaczano we Włoszech na poparcie prawa do wyboru rasy czy też narodowości adoptowanego dziecka.
Te argumenty od początku wywoływały oburzenie włoskich obrońców praw człowieka. To właśnie ich pozwy doprowadziły przedwczoraj do obalenia orzeczenia sądu w Katanii. - To czysty rasizm i pogwałcenie konwencji o obronie praw człowieka, które zabraniają instytucjom publicznym kierowania się kryterium rasy - tłumaczył Marco Griggini ze Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci "Ai-Bi".
Włosi adoptują co roku około czterech tysięcy dzieci (nieznacznie więcej niż w Polsce), a niemal wszystkie z nich pochodzą spoza Włoch, bo w przypadku odbierania praw rodzicielskich włoskim rodzicom opiekę niemal zawsze przejmują ich bliscy krewni. Na możliwość adopcji czeka ponad 10 tys. par, które - zgodnie z najnowszą wykładnią - mają prawo odmówić przyjęcia proponowanego im dziecka bez wypadnięcia z kilkuletniej kolejki adopcyjnej tylko w wypadku jego poważnej choroby.
Najwięcej dzieci adoptowanych we Włoszech pochodzi z Rosji (ok. 700 rocznie), z Ukrainy (550), Kolumbii (450), Etiopii oraz Brazylii. Moskwa zaostrza jednak procedury adopcyjne i ogranicza proceder oddawania wychowanków domów dziecka za wysokie łapówki poza oficjalnymi procedurami. Dlatego też włoskie agencje adopcyjne coraz częściej poszukają wychowanków w Afryce i Ameryce Łacińskiej.
Źródło: Gazeta Wyborcza