Możliwości były dwie. Przedstawił je urzędnik Biura Analiz Sejmowych:
1.Zawieszenie prac komisji musi być związane z toczącym się w tej sprawie innym postępowaniem. Wydaje się, że wówczas przewodniczący komisji nie mógłby występować np. o nowe dokumenty.
2.Niespotykanie się, niezwoływanie posiedzeń. To daje komisji większe możliwości, bo jej członkowie mogą np. zapoznawać się z dokumentami.
- Jeśli marszałek ogłosi nabór do komisji, to przy zawieszeniu mamy problem czy nowy członek komisji mógłby się zapoznać z materiałami - mówiła Beata Kempa. I zaproponowała, by jednak zdecydować się na propozycję drugą, która pozwoli komisji pracować w zaciszu gabinetów, a nie przed kamerami. Miałoby tak być przez dwa miesiące - przez czas trwania kampanii wyborczej. Kempa zadeklarowała, że w tym czasie ona nie będzie wzywać żadnych świadków, których mogłaby przesłuchać komisja.
Mirosław Sekuła, szef komisji przygotował jednak własny wniosek, w którym prosi o zawieszenie prac komisji. - Jeśli zawiesimy prace komisji do 30 czerwca, to po tym terminie dostaniemy materiały z prokuratury, która do tego czasu też powinna zakończyć niektóre z etapów postępowań - tłumaczył Sekuła. Równocześnie zaznaczył, że formalne zawieszenie nie uniemożliwia uzupełnienia składu komisji.
- Uszanujmy pamięć i samych siebie. Panie przewodniczący nie ma żadnego powodu, by komisja odcinała sobie możliwość dostępu do nowych materiałów. To byłby test na uczciwość członków komisji - apelował Arłukowicz. - Rozumiem, że regulaminy pozwalają zawiesić komisję, ale w związku z innym śledztwem. A przyczyną nie jest śledztwo, ale to że wydarzyła się tragedia i że rozpoczęła się nagła kampania prezydencka, więc umówmy się, że do 30 czerwca nie wystąpię z żadnym wnioskiem - zadeklarował.
- Dziękuję za tą deklarację, ale zawieszenie nie uniemożliwia dostępu do dokumentów. Pana argumentacja jest zasadna, ale proszę dać nam czas na zastanowienie - odpowiedział Sekuła.
Głos zabrała Beata Kempa: - Po co my procedujemy panie przewodniczący, skoro pan marszałek właśnie ogłosił światu, że prace komisji będą zawieszone, że raport będzie do 30 września. To po co my tu rozmawiamy - pytała. W tym czasie Bronisław Komorowski, marszałek Sejmu zwołał konferencję prasową, by ogłosić, że podpisał ustawę o
IPN i przy okazji powiedział o dalszych losach komisji hazardowej. - Skoro marszałek już podjął decyzję, to może dajmy sobie święty spokój.
- Ta wypowiedź marszałka była chyba tym powodowana, by nie zwoływać posiedzeń komisji do 30 czerwca - bronił Komorowskiego poseł PO Sławomir Neumann. - Dobrze by było, żebyśmy podjęli tę decyzję w konsensusie.
- Wszyscy sobie obiecywaliśmy, że będziemy się szanować, pracować nad lepszymi relacjami, byłoby to dobrym znakiem gdybyśmy rozwiązali tę kwestię jednomyślnie. To będzie znak, że coś zrozumieliśmy przez te dwa tygodnie - mówił Franciszek Stefaniuk, poseł
PSL.
Następnie ogłoszono 15 minut przerwy. Po niej przewodniczący wycofał swój wniosek o formalne zawieszenie prac komisji. Jednogłośnie podjęto decyzję o niezwoływanie posiedzeń do 7 lipca, czyli do czasu przeprowadzenia w kraju ewentualnej drugiej tury wyborów prezydenta.