http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Grecka tragedia a sprawa Polska

Leszek Baj
2010-04-29, ostatnia aktualizacja 2010-04-28 23:20

W czasie paniki na rynkach finansowych inwestorzy działają stadnie. Winna jest Grecja, ale rykoszetem dostają też inne kraje, w tym Polska

Leszek Baj
Fot. Pawel Kiszkiel / AG
Leszek Baj
- Myślę, że sytuacja Grecji nie będzie miała wpływu na Polskę - zapewnił PAP minister finansów Jacek Rostowski. Wtóruje mu p.o. prezesa Narodowego Banku Polskiego Piotr Wiesiołek: - Sytuacja w Grecji ma bardzo ograniczony wpływ na sytuację Polski. Fundamenty gospodarki są mocne, zaufanie do rynku jest duże.

Czy mają rację?

Obie gospodarki różni niemal wszystko. Grecy są w strefie euro. Są dużo bardziej zadłużeni. Nasza gospodarka jako jedyna nie wpadła w czasie kryzysu w recesję. Grecy tymczasem przez lata zwodzili Komisję Europejską, fałszując statystyki.

Jednak w czasie paniki na rynkach finansowych inwestorzy działają stadnie. Winna jest Grecja, ale rykoszetem dostają też inne kraje, w tym Polska.

Wczoraj dolar kosztował przez chwilę nawet 3 zł. To najwyższy poziom od lutego. Euro było na poziomie 3,95 zł, czyli najmocniejsze od początku marca. To nie tragedia, przecież jeszcze w lutym 2009 r. za euro płacono ponad 4,9 zł i polska gospodarka się nie załamała. Ale jeśli niepokój inwestorów trwałby dłużej, to słabszy złoty znowu mógłby zacząć doskwierać tym Polakom, którzy zaciągnęli kredyty w walutach obcych. Z drugiej strony, słabnący złoty jest na rękę eksporterom - za sprzedane za granicę towary dostają w przeliczeniu więcej pieniędzy.

Niestabilność rynków finansowych to spory problem dla naszego resortu finansów. Musi on emitować obligacje, by spłacać stare długi i pokryć tegoroczną dziurę w budżecie. Problemy Grecji sprawiają, że inwestorzy stają się bardziej ostrożni. Unikają papierów nieco bardziej ryzykownych, takich jak polskie. Wolą bezpiecznie inwestować np. w obligacje niemieckie, mimo że mniej na tym zarobią.

Ale wpływ greckiej tragedii na Polskę może być też mniej bezpośredni. Ekonomiści zwracają uwagę, że jeśli Grecja będzie zmuszona restrukturyzować swój dług - czyli np. inwestorzy, głównie duże banki, dostaną za każde zainwestowane 100 euro np. 70, to może schłodzić całą europejską gospodarkę. Kraje strefy euro stanowią aż 60 proc. naszej wymiany handlowej. Jeśli tam dzieje się źle, to mniejszy zarobek mają nasze firmy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':