Rozmowa z dr Anną Konert, prodziekanem Wydziału Prawa Wyższej Szkoły Handlu i Prawa w Warszawie, specjalistką w zakresie odpowiedzialności cywilnej przewoźników lotniczych
Krzysztof Katka: Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem, nie był ubezpieczony. To zgodne z europejskim prawem?
Anna Konert: Ustawa prawo lotnicze nie zwalnia z obowiązku ubezpieczania państwowych statków powietrznych, ale pozwala na to rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 785/2004.
Gdyby to był samolot prywatnego przewoźnika, to na jaką kwotę musiałby zostać ubezpieczony każdy pasażer?
- Kwota ta jest wyrażana w "Specjalnych Prawach Ciągnienia" (Special Drawing Rights, SDR). To umowna jednostka rozrachunkowa. Wartość SDR jest wyznaczana na podstawie koszyka walut, składającego się z euro, jena, funta i dolara. Minimalna kwota za jedną osobę to 250 tys. SDR, czyli 850 tys. zł.
Czy brak ubezpieczenia utrudni rodzinom otrzymanie odszkodowań?
- Z zasady sytuacja jest zawsze gorsza, gdy nie ma ubezpieczenia. W tym jednak wypadku prawo stosowane wobec rodzin będzie łagodniejsze, a wobec odpowiedzialnych - czyli państwa polskiego - surowsze. Bo nie mają tu zastosowania międzynarodowe konwencje ograniczające odpowiedzialność przewoźnika do pewnych kwot.
Obowiązuje nasz kodeks cywilny. A on mówi, że posiadacz mechanicznego środka komunikacji ponosi odpowiedzialność za szkody na zasadzie ryzyka, zatem bez badania winy. To może być ważna informacja dla rodzin.
To oznacza, że ze staraniami o odszkodowanie nie trzeba czekać na koniec pracy komisji badających przyczyny katastrofy?
- Artykuły 435 i 436 kodeksu cywilnego wskazują odpowiedzialnego za szkody bez względu na przyczyny. Jego odpowiedzialność jest uruchamiana quasi-automatycznie. I to on musi udowodnić, iż nastąpiła któraś z tzw. okoliczności egzoneracyjnych, czyli zwalniających z odpowiedzialności.
Kiedy?
- Jeżeli szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej - to pierwszy przypadek.
- W Smoleńsku była mgła...
- Nie brałabym jej pod uwagę, bo piloci znali warunki pogodowe. Siłą wyższą przyrody zwalniającą z odpowiedzialności byłoby coś nieprzewidywalnego, np. nagła burza czy wichura.
Przypadek drugi?
- Gdyby szkoda powstała wyłącznie z winy poszkodowanego, jednego z pasażerów.
Trzeci?
- Gdyby szkoda powstała wyłącznie z winy osoby trzeciej, np. kontrolera ruchu.
Źródło: Gazeta Wyborcza