http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Potrzebna ugoda z rodzinami ofiar

Rozmawiał Krzysztof Katka
2010-04-29, ostatnia aktualizacja 2010-04-28 20:31

Okolice lotniska w Smoleńsku
Okolice lotniska w Smoleńsku
Fot. ALEXANDER NATRUSKIN REUTERS

Państwo polskie odpowiada finansowo za katastrofę pod Smoleńskiem - bez względu na to, z czyjej winy rozbił się samolot. Sprawę odszkodowań powinno załatwić jak najszybciej i bez rozgłosu

ZOBACZ TAKŻE


Rozmowa z dr Anną Konert, prodziekanem Wydziału Prawa Wyższej Szkoły Handlu i Prawa w Warszawie, specjalistką w zakresie odpowiedzialności cywilnej przewoźników lotniczych

Krzysztof Katka: Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem, nie był ubezpieczony. To zgodne z europejskim prawem?

Anna Konert: Ustawa prawo lotnicze nie zwalnia z obowiązku ubezpieczania państwowych statków powietrznych, ale pozwala na to rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 785/2004.

Gdyby to był samolot prywatnego przewoźnika, to na jaką kwotę musiałby zostać ubezpieczony każdy pasażer?

- Kwota ta jest wyrażana w "Specjalnych Prawach Ciągnienia" (Special Drawing Rights, SDR). To umowna jednostka rozrachunkowa. Wartość SDR jest wyznaczana na podstawie koszyka walut, składającego się z euro, jena, funta i dolara. Minimalna kwota za jedną osobę to 250 tys. SDR, czyli 850 tys. zł.

Czy brak ubezpieczenia utrudni rodzinom otrzymanie odszkodowań?

- Z zasady sytuacja jest zawsze gorsza, gdy nie ma ubezpieczenia. W tym jednak wypadku prawo stosowane wobec rodzin będzie łagodniejsze, a wobec odpowiedzialnych - czyli państwa polskiego - surowsze. Bo nie mają tu zastosowania międzynarodowe konwencje ograniczające odpowiedzialność przewoźnika do pewnych kwot.

Obowiązuje nasz kodeks cywilny. A on mówi, że posiadacz mechanicznego środka komunikacji ponosi odpowiedzialność za szkody na zasadzie ryzyka, zatem bez badania winy. To może być ważna informacja dla rodzin.

To oznacza, że ze staraniami o odszkodowanie nie trzeba czekać na koniec pracy komisji badających przyczyny katastrofy?

- Artykuły 435 i 436 kodeksu cywilnego wskazują odpowiedzialnego za szkody bez względu na przyczyny. Jego odpowiedzialność jest uruchamiana quasi-automatycznie. I to on musi udowodnić, iż nastąpiła któraś z tzw. okoliczności egzoneracyjnych, czyli zwalniających z odpowiedzialności.

Kiedy?

- Jeżeli szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej - to pierwszy przypadek.

- W Smoleńsku była mgła...

- Nie brałabym jej pod uwagę, bo piloci znali warunki pogodowe. Siłą wyższą przyrody zwalniającą z odpowiedzialności byłoby coś nieprzewidywalnego, np. nagła burza czy wichura.

Przypadek drugi?

- Gdyby szkoda powstała wyłącznie z winy poszkodowanego, jednego z pasażerów.

Trzeci?

- Gdyby szkoda powstała wyłącznie z winy osoby trzeciej, np. kontrolera ruchu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':