O pięciu kierunkach śledztwa mówił po katastrofie prokurator generalny Andrzej Seremet. Wczoraj Prokuratura Generalna i Naczelna Prokuratura Wojskowa (NPW) wydały wspólny komunikat o stanie śledztwa. Czytamy: "Badane są wszystkie możliwe wersje przyczyn i okoliczności zaistnienia katastrofy, w tym prawidłowość postępowania osób odpowiedzialnych za kierowanie ruchem lotniczym". O co chodzi w drugim zdaniu?
- O procedury, organizację lotu, działanie kontroli lotów - odpowiada płk Zbigniew Rzepa z NPW.
- Wieży w Smoleńsku też? - pytamy.
- Tak - odpowiada prokurator.
To pierwszy oficjalny sygnał, że prokuratura bierze pod uwagę także błąd kontrolerów. Kilka dni temu "Gazeta" podczas konferencji pytała szefa NPW płk. Krzysztofa Parulskiego: - Dlaczego Smoleńsk mimo fatalnych warunków pogodowych nie zamknął lotniska?
Odpowiedział: - O to trzeba zapytać rosyjskich prokuratorów.
Przypomnijmy, że zgodnie z przepisami polska prokuratura nie może pociągnąć obywatela Rosji do odpowiedzialności karnej. Może tylko - w drodze pomocy prawnej - Rosjan przesłuchiwać.
Prok. Rzepa ujawnił nam także inny rosyjski wątek - prokuratorzy weryfikują całą dokumentację techniczną Tu-154, w tym jego przeglądy i remonty. - Potrzebni będą tłumacze z języka rosyjskiego - mówi Rzepa.
A co z innymi wersjami?
"Żadna z założonych wersji śledczych nie została w sposób procesowy zweryfikowana negatywnie. Żadna też nie zyskała statusu wersji dominującej" - informuje prokuratura. Dopiero raport komisji badania wypadków lotniczych - po analizie czarnych skrzynek i szczątków samolotu - może wykluczyć, że nie doszło do awarii. Także, że do katastrofy nie przyczyniła się np. wada materiałowa jakiejś części samolotu.
Ale śledztwo jest niezależne od badań wykonywanych przez komisje badań wypadków lotniczych (w Rosji i w Polsce). Raporty przedstawione przez komisje zostaną włączone do akt jako dowód w sprawie. - Który oceniony zostanie przez prowadzącego prokuratora - mówi prok. Rzepa. - Być może, tak jak w śledztwie w sprawie katastrofy samolotu CAS-a, prokurator zdecyduje się powołać własnych biegłych - dodaje.
Jakie najważniejsze pytania stawia zespół prokuratorów z Wojskowej Prokuratury Okręgowej (WPO) w Warszawie (czterech prokuratorów z WPO, kieruje nimi szef tej prokuratury płk Ireneusz Szeląg)? Prok. Rzepa nie odpowiedział.
Przedstawiliśmy własną listę: dlaczego pilot podchodził do lądowania? Który z pilotów podjął tę decyzję? Czy samodzielnie? W którym momencie? Czy piloci wiedzieli, na jakiej są wysokości przed uderzeniem w pierwsze przeszkody? Czy w momencie katastrofy pilot widział pas?
Wtedy Rzepa odparł: - To są dokładnie te pytania.
Odpowiedzi kryją czarne skrzynki. Ale dla prokuratury to temat tabu. "Gazeta" potwierdziła natomiast wczoraj w kolejnym poważnym źródle, że rejestrator rozmów pilotów zatrzymał się dokładnie o godz. 8.41,02. To precyzyjna godzina katastrofy. Z kolei
TVN 24 - powołując się na "nieoficjalne źródła" - podała, że czarne skrzynki zapisały, iż 30 sekund przed katastrofą w kabinie rozległ się alarm ostrzegający przed zderzeniem z ziemią.
W środę za tydzień do Moskwy lecą prokurator generalny Andrzej Seremet oraz szef NPW płk Parulski. Prowadzący śledztwo liczą, że wrócą ze wstępną analizą zapisów rejestratora rozmów w kokpicie. Polska prokuratura zwróciła się o to w jednym z wniosków o pomoc prawną. Prok. Rzepa zwraca jednak uwagę, że przepisy nie określają terminów, w których pomoc musi być wykonana. Wszystko zależy od atmosfery spotkań prokuratorów i woli współpracy ze strony Rosjan.
Śledztwo w sprawie katastrofy toczy się też w Polsce. Prokuratura poinformowała wczoraj o przesłuchaniu 60 świadków m.in. funkcjonariuszy BOR, pilotów 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Pytani byli o organizację lotu z 10 kwietnia. Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych zbadał paliwo, które zatankowano do Tu-154 (spełniało wymagane parametry).
ABW ściągnęła z internetu i zbadała amatorski film, na którym rzekomo słychać strzały w miejscu katastrofy. - Opinia tego nie potwierdziła, ale nagranie jest tak złej jakości, że zastanawiamy się, czy nie zlecić dalszych badań - mówi prok. Rzepa.
Prokuratura ma też nagranie z kamery
TVP, którą operator włączył na lotnisku Siewiernyj blisko godzinę przed planowanym przylotem Tu-154. Wycelowana była w kierunku podejścia na pas. Zarejestrowała - jak informuje prokuratura - "pogarszającą się z minuty na minutę" pogodę. Według naszego źródła na nagraniu widać najpierw czyste niebo, potem wstają mgły, na chwilę są rozproszone, ale w ostatnich minutach widoczność spada niemal do zera. Słychać silniki nadlatującej maszyny i odgłos katastrofy. Ale dramatycznego momentu nie widać. Przypomnijmy, że wieża w Smoleńsku rekomendowała pilotom lot na lotnisko zapasowe.
Dziś konferencja Donalda Tuska o działaniach ws. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Transmisja na Gazeta.pl i Wyborcza.pl o godz. 16