http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosja podbija Ukrainę

Andrzej Kublik
2010-04-28, ostatnia aktualizacja 2010-04-28 00:05

Milicja powstrzymuje manifestantów demonstrujących przed Radą Najwyższą w Kijowie przeciw ratyfikacji umowy z Rosją
Milicja powstrzymuje manifestantów demonstrujących przed Radą Najwyższą w Kijowie przeciw ratyfikacji umowy z Rosją
Fot. Konstantin Chernichkin REUTERS

Po przedłużeniu umowy o dzierżawie baz wojskowych na Krymie w zamian za obniżkę cen gazu Moskwa szykuje się do przejęcia ukraińskiej energetyki, przemysłu lotniczego i stoczni

Milicja powstrzymuje manifestantów demonstrujących przed Radą Najwyższą w Kijowie przeciw ratyfikacji umowy z Rosją
Fot. Konstantin Chernichkin REUTERS
Milicja powstrzymuje manifestantów demonstrujących przed Radą Najwyższą w...
SONDAŻ
Czy obawiasz się przejęcia przez Rosję kontroli nad Ukrainą?

Tak, to realne niebezpieczeństwo
Nie wierzę, że to nastąpi
Może się tak zdarzyć, ale nie niepokoi mnie to

Wczoraj renomowany ukraiński tygodnik "Dzerkało tyżnia" opublikował na swojej stronie internetowej projekt umowy rządów Rosji i Ukrainy o rozszerzeniu współpracy w energetyce. W nocy z poniedziałku na wtorek omawiał go w Kijowie z ukraińskimi władzami premier Rosji Władimir Putin.

Umowa, która ma być zatwierdzona w piątek, przewiduje utworzenie wspólnego holdingu obejmującego elektrownie atomowe, wodne, a także sieci do przesyłu energii elektrycznej, również tych na eksport.

Do czerwca oba kraje mają podpisać kontrakt na budowę przez Rosję dwóch nowych bloków w chmielnickiej elektrowni atomowej, która ma eksportować prąd do Polski, oraz umowę na zakup przez Kijów rosyjskiego paliwa nuklearnego, które do niedawna Ukraina chciała sprowadzić z USA. - Za kilka tygodni możemy stracić firmę Energoatom, serce naszej energetyki - oburzała się wczoraj Julia Tymoszenko, była premier a dziś lider opozycji.

Z elektrowni atomowych i wodnych pochodzi ponad połową energii elektrycznej wytwarzanej na Ukrainie oraz eksportowanej także do Rosji i Europy Zachodniej.

Kijów miałby też uzgadniać z Moskwą opłaty za tranzyt ropy naftowej. Z kolei w branży gazowej umowa przewiduje powstanie wspólnej firmy, która zajmie się handlem tym surowcem na rynku ukraińskim. Gazprom bez ograniczeń będzie mógł kontrolować ukraińskie instalacje przesyłowe, a rosyjskie firmy gazowe dostaną gwarancje "nietykalności" majątku na Ukrainie.

"Dzerkało tyżnia" sugeruje, że ten zapis pozwoli Gazpromowi przejmować strategiczne magazyny gazu w zachodniej Ukrainie oraz gazociągi tranzytowe. "To okupacja energetyczna" - uważa tygodnik.

Rok temu Ukrainie chciała przyjść z pomocą Unia Europejska. Deklaracja o współpracy gazowej przewidywała, że Kijów dostanie pieniądze z międzynarodowych banków na modernizację gazociągów w zamian za wprowadzenie zachodnich standardów. Europejskie firmy mogłyby kupować gaz od Gazpromu na granicy z Rosją i same troszczyć się o jego tranzyt przez Ukrainę. Dzięki temu UE nie byłaby zakładnikiem sporów Kijowa i Moskwy o tranzyt gazu. Umowa nie weszła jednak w życie, bo rząd Julii Tymoszenko nie przeprowadził odpowiednich reform. Obecny gabinet Mykoły Azarowa też się do tego nie kwapi.

Tymoszenko zawarła też przed rokiem umowę gazową z Rosją - stało się to gdy Gazprom pierwszy raz w historii wstrzymał, i to aż na trzy tygodnie, tranzyt gazu przez Ukrainę do Europy Zachodniej. Kijów zgodził się wtedy na drastyczną podwyżkę opłat - od 1 stycznia płacił za gaz więcej niż Niemcy, Francja czy Polska!

W zeszłym tygodniu nowy ukraiński rząd podpisał z Rosją nową umowę. Moskwa zobowiązała się przez dziesięć lat nie doliczać do ceny gazu cła wynoszącego 30 proc. Takie rozwiązanie już w marcu sugerował Putin podczas pierwszej wizyty prezydenta Janukowycza w stolicy Rosji. W zamian Ukraina zgodziła się na przedłużenie o 25 lat kończącej się w 2017 r. dzierżawy baz wojskowych na Krymie. Jeśli obie strony zechcą, przedłużą umowę o kolejne pięć lat.

- Gazprom na tym nie straci - zapewniał szef rosyjskiego koncernu Aleksiej Miller. Zdaniem analityków gazowy potentat wręcz zarobi na ulgach dla Ukrainy, bo po obniżce cen Kijów zwiększy import gazu. Tylko w tym roku da to Gazpromowi dodatkowe 3,2 mld dol. - oszacował znany rosyjski ekspert Michaił Korczemkin z East European Gas Analysis. Koncern zaoszczędzi też na rachunkach za tranzyt gazu przez Ukrainę, bo opłaty zależą od cen surowca. Jakby tego było mało, ukraiński koncern Naftohaz zgodził się, by Gazprom płacił za tranzyt w ratach.

Być może ulgi podatkowe dla Ukrainy nie obciążą też rosyjskiego budżetu. - Gazprom może dostarczać Ukrainie gaz z Azji Środkowej, do którego ceny Rosja nie doliczała dotąd cła - mówił agencji RIA Nowosti Aleksander Nazarow, analityk firmy IFK Metropol.

- Ten kontrakt podpisano po to, by Ukraina nie wycięła jakiegoś numeru przed zakończeniem budowy gazociągu South Stream omijającego ten kraj przez Morze Czarne - uważa Konstantin Simonow z rosyjskiej Fundacji Narodowego Bezpieczeństwa Energetycznego. South Stream ma powstać do 2015 r.

To nie koniec. - Rosja jest też gotowa do współpracy z Ukrainą w przemyśle lotniczym i stoczniowym - powiedział Putin po nocnych konsultacjach w Kijowie. Przed tygodniem portal internetowy "Ukrainskaja Prawda" opublikował projekt umowy, w której rząd Ukrainy zobowiązał się sprzedać Moskwie kontrolny pakiet akcji zakładów lotniczych Antonowa produkujących największe samoloty transportowe świata.

Mer Zaporoża mówił, że umowę tę podpisano już przed tygodniem podczas spotkania prezydentów Wiktora Janukowycza i Dmitrija Miedwiediewa w Charkowie. Oficjalnie Kijów nie wypowiadał się w tej sprawie.

Rosja nie opuściłaby Sewastopola

Dla "Gazety"

Wiktor Litowkin

ekspert wojskowy, redaktor naczelny tygodnika "Niezawisimoje Wojennoje Obozrenje"

Tego, czym jest Sewastopol dla Rosjanina, nie da się powiedzieć w dwóch słowach. To historia, sława wojenna. To jak Kreml, Moskwa, Stalingrad. O, nawet więcej niż Stalingrad, bo Sewastopol był znacznie wcześniej. I tam żołnierz rosyjski był i walczył niejeden raz.

Jestem pewny, że Rosja za nic nie odeszłaby z tej bazy w 2017 r., kiedy zgodnie z porozumieniem Moskwy i Kijowa kończyła się umowa o dzierżawie dla naszej Floty Czarnomorskiej. Budujemy nową bazę dla okrętów w Noworosyjsku, bo trzeba się rozwijać. Ale Sewastopola nie zastąpi nic. Dlatego dzisiejsza zgoda parlamentu Ukrainy na przedłużenie pobytu Floty Czarnomorskiej na Krymie to dla Rosji święto. Choć Flota Czarnomorska jest przestarzała i tylko kilka jej jednostek w pełni nadaje się do akcji, to w marynarce wojennej ważne jest pojęcie "demonstracja bandery". Jeśli w jakimś regionie nasze okręty pokazują naszą flagę, jest to wyraźny sygnał, że trzeba się z nami liczyć.

Teraz jest czas na modernizację Floty Czarnomorskiej, która na długo zostaje tam, gdzie być przywykła. I Rosja będzie kierować do Sewastopola nowoczesne okręty. Pewnie właśnie tam trafią okręty desantowe Mistral, które kupujemy od Francji.

Duma zdecydowanie za umową

Posłowie rosyjskiej Dumy z entuzjazmem ratyfikowali umowę o przedłużeniu pobytu Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu - za głosowało 410 z 450 deputowanych.

Dla przywódcy partii komunistycznej Giennadija Ziuganowa pozostawienie Floty Czarnomorskiej na Krymie to zapowiedź przywrócenia wpływów Moskwy na dawnym obszarze ZSRR. Jego zdaniem licząca 140 mln mieszkańców Rosja nie może konkurować z liczącymi 1,5 mld ludności Chinami i półmiliardową Europą, jeśli nie zwiąże ze sobą na stałe "potencjału militarnego i gospodarczego Ukrainy i Białorusi".

Podczas głosowania doszło jednak do niespodzianki, bo udziału nie wzięli w nim posłowie nacjonalistycznej frakcji Władimira Żyrinowskiego. Ich przywódca tłumaczył, że Ukraińcy nie dotrzymują żadnych umów z Rosjanami i zamiast bazy w Sewastopolu Moskwa powinna wydzierżawić cały Krym oraz przejmować zakłady przemysłowe na Ukrainie.

***

Wczoraj w siedzibie Rady Europy Janukowycz oświadczył, że Wielki Głód na Ukrainie w latach 30. nie może być uznany za ludobójstwo, gdyż Ukraińcy jako naród nie byli celem akcji, która doprowadziła do śmierci milionów ludzi. Całkowicie odmienne stanowisko przedstawiał poprzedni prezydent Wiktor Juszczenko, który był rzecznikiem przywrócenia pamięci o Wielkim Głodzie i przekazania prawdy o nim społeczności międzynarodowej. Dążenia te nie podobały się Rosji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 33 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':