http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co odkryją głosy z MARS-a?

Bogdan Wróblewski
2010-04-27, ostatnia aktualizacja 2010-04-27 11:03

Śledztwo smoleńskie. Prezydencki Tu-154 miał cztery, a nie trzy tzw. czarne skrzynki. Żadna nie straciła danych, choć czwarty rejestrator nie był zabezpieczony przed zniszczeniem. Identyfikacja głosów załogi jest prawie ukończona

Wrak prezydenckiego Tu-154, który runął przed lotniskiem w Smoleńsku 10 kwietnia
Fot. Mikhail Metzel ASSOCIATED PRESS
Wrak prezydenckiego Tu-154, który runął przed lotniskiem w Smoleńsku 10 kwietnia
Informacje o czterech, a nie trzech czarnych skrzynkach znalazła się w sobotnim komunikacie wicepremiera Rosji Siergieja Iwanowa po spotkaniu z ministrem obrony Bogdanem Klichem. Czy dzięki czwartej czarnej skrzynce możemy się dowiedzie czegoś więcej o okolicznościach katastrofy pod Smoleńskiem?

MARS nagrał pilotów

- To kwestia nazewnictwa - wyjaśnia nieoczekiwaną informację o czwartej skrzynce z danymi lotu prok. płk Zbigniew Rzepa z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. - Czwarty rejestrator nazywający się KBN to urządzenie rosyjskie - starego typu, zapisujące dane eksploatacyjne tupolewa. Nie był zabezpieczony przed zniszczeniem - mówi płk. Rzepa. - Polacy zastąpili go rejestratorem ATM - nowszej generacji, analizowanym teraz w Polsce w Instytucie Wojskowej Techniki Lotniczej. Oba zbierały te same dane.

Jak informuje płk Rzepa, analiza rozmów w kokpicie pilotów jest na ukończeniu. Zapisała je czarna skrzynka - rejestrator rozmów; w tupolewie było to urządzenie MARS BM -. W Moskwie w identyfikacji głosów załogi uczestniczy pilot z 36. Pułku Lotnictwa Specjalnego, a ze strony naszej prokuratury - płk Jarosław Ciepłowski.

O treści rozmów prokuratura milczy, wiadomo tylko, że zapisane zostało ostatnich 30 minut rozmów. Płk. Rzepę zapytaliśmy wczoraj, czy są dodatkowe źródła weryfikujące treść rozmów pilotów, np. zapis rozmów obsługi lotniska w Smoleńsku z samolotem - nagranie z wieży. - Z tego, co wiem, jest - odpowiada prokurator Rzepa.

Czy rozmowy z kabiny pilotów rejestrowało też Centrum Operacji Powietrznych dowodzące ruchem powietrznym lotnictwa wojskowego? To prokuratura ma sprawdzić.

Niepewne minuty

Według naszych źródeł rejestrator rozmów MARS zatrzymał się o godz. 8.41. Czy to pewna godzina katastrofy? Wcześniej podawana była 8.56. Z relacji dziennikarza "Gazety" Marcina Wojciechowskiego, który był 10 kwietnia w Smoleńsku, wynika, że 8.56 w oficjalne dokumenty śledztwa wpisana została post factum. Wiarygodniejsze są dane zakładu energetycznego (podawał je wcześniej "Dziennik Gazeta Prawna") o awarii linii spowodowanej katastrofą o godz. 8.39.

Płk Rzepa: - Z podaniem ostatecznej godziny katastrofy trzeba poczekać na zgranie odczytów wszystkich czarnych skrzynek, na końcowy raport. Jedno urządzenie mogło być rozkalibrowane.

Zdaniem prokuratury problem z podaniem pewnej godziny tragedii pokazuje, jak trudno jest przekazywać klarowne informacje w tej sprawie.

"Gazeta" apelowała wczoraj do prokuratury o dementi spiskowych hipotez o przyczynach katastrofy i rzetelną informację o podstawowych faktach. - Apel "Gazety" nie pozostał bez echa - mówił nam rzecznik prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta prok. Mateusz Martyniuk. A płk Rzepa zapowiedział wydanie komunikatu o faktach możliwych do ujawnienia bez szkody dla śledztwa. - Komunikat będzie we wtorek - uciął po południu pytania dziennikarzy rzecznik Martyniuk.

Seremet jedzie do Moskwy

Rzecznik zapowiedział za to, że Andrzej Seremet jedzie do Moskwy. I dodaje, że wizyta planowana jest na 4 lub 5 maja. Seremet spotka się prawdopodobnie z prokuratorem generalnym Rosji Jurijem Czajką, który nadzoruje rosyjskie śledztwo. Czy Seremet przywiezie zapis z rejestratora rozmów?

- Na to liczymy - mówi prok. Martyniuk. - Celem wizyty jest dopilnowanie realizacji wniosków o pomoc prawną, które nasza prokuratura skierowała do prokuratury rosyjskiej w związku z katastrofą - precyzuje. Przypomnijmy, że wojskowa prokuratura okręgowa w trzech kolejnych wnioskach prosi o udostępnienie wszystkich dokumentów, przesłuchań i zapisów czarnych skrzynek, które mogą wyjaśnić, w jakich okolicznościach i dlaczego doszło do katastrofy. Rosjanie są bardzo formalni w tej sprawie. Nie ma mowy o jakiś dokumentach przesyłanych "pod stołem" czy faksem. - Nie ma żadnych sygnałów, że ta współpraca szwankuje - podkreśla jednak rzecznik Seremeta.

Po pierwsze: Nie szkodzić

Ze źródeł "Gazety" i Radia ZET wynika jednak, że w ubiegłym tygodniu, po publicznych deklaracjach prokuratora generalnego, że śledztwo powinno się toczyć z "maksymalną jawnością", do MSZ wpłynęło pismo od rosyjskich władz. - To była informacja z prośbą o skoordynowaną politykę informacyjną, żeby strona rosyjska nie była zaskakiwana ujawnianiem jakiś informacji - mówi nasze źródło w MSZ.

Efekt: coraz mniej informacji, coraz więcej pytań. - Kluczem jest dobro śledztwa, żeby podana została nie szczątkowa informacja, ale kompleksowa, która będzie pełną analizą i pełnym zapisem tego, co stało się na pokładzie samolotu w ostatnich kilkunastu czy kilkudziesięciu minutach lotu - mówił w piątek rzecznik rządu Paweł Graś.

Na środę zapowiedział konferencję premiera i "pełną informację o zakończeniu pierwszego etapu działania instytucji państwa, działalności komisji i wszystkich urzędów odpowiedzialnych za prace nad badaniem okoliczności wypadku". W czwartek przed sejmową komisją obrony relację ma zdać szef MON Bogdan Klich.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 48 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    94 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':