http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Draństwo gwarantowane od Amplico

Marcin Bojanowski
2010-04-24, ostatnia aktualizacja 2010-04-23 23:33

Banki zarobiły 2,3 mld zł
Banki zarobiły 2,3 mld zł
Fot. Michal Jasiulewicz / AG

Zawał, potem zapaść i drugi zawał. Do tego zwyrodnienie kręgosłupa i nerwica. ZUS uznał, że Eugeniusz Ziaja jest niezdolny do pracy, i dał mu rentę; dla prywatnego ubezpieczyciela jest zdrowy jak ryba.

Wczoraj Eugeniusz Ziaja po raz kolejny trafił na pogotowie. Podejrzenie zawału. 54-latek nie może siedzieć w jednej pozycji dłużej niż kwadrans. Żyje z renty, którą dostał z ZUS po pierwszym zawale. Wcześniej był kierowcą ciężarówki. 11 lat temu wykupił polisę na życie w firmie ubezpieczeniowej Amplico. 50 tys. zł odszkodowania ma dostać po jego śmierci córka. Ziaja płaci 706 zł na kwartał. - Dużo, ale to po to, żeby córka miała po mnie jakieś pieniądze - tłumaczy.

Ziaja rok temu chciał zrezygnować z polisy. Nie stać go było na składki. Renty ma 1 tys. zł miesięcznie. Agentka Amplico powiedziała mu, że wcale nie musi rezygnować. Wystarczy skorzystać z opcji "Gwarancja opłacania składek", którą wykupił wraz z polisą.

Amplico obiecało w niej, że jeśli nie będzie mógł pracować, samo będzie za niego płacić składki, aż skończy 60 lat. - Nawet nie wiedziałem, że coś takiego mam, a okazało się, że płaciłem na to co kwartał 63 zł - mówi Ziaja. Napisał więc do Amplico, żeby wzięło na siebie opłacanie składek.

Towarzystwo ubezpieczeniowe wpierw wysłało go na badania do swojego konsultanta w Sosnowcu. "Oceniam pacjenta jako niezdolnego do pracy z niemożliwością prognozowania wyleczenia w przyszłości" - uznał lekarz.

Wtedy Amplico poprosiło o opinię drugiego konsultanta, tym razem z Katowic. - A on uznał, że nie miałem żadnego zawału, sam sobie wymyśliłem swoje choroby i mogę iść do pracy - denerwuje się Ziaja. Efekt? Ma sam opłacać swoje składki. Jeśli tego nie będzie robił, wszystkie płacone dotychczas przepadną, córka nie dostanie z Amplico nic.

- Przecież nie chciałem od nich odszkodowania. Polisę trzymam dla córki. O te składki wystąpiłem tylko dlatego, że tak mi doradziła agentka Amplico - denerwuje się Ziaja, choć lekarz ostrzega go, że denerwować się nie może.

W obronie Ziai stanął Rzecznik Ubezpieczonych. "Biorąc pod uwagę zakres schorzeń Ubezpieczonego, jego wiek oraz stosowne do warunków możliwości świadczenia pracy, rozważenie możliwości spełnienia świadczenia w proponowanej formie wydaje się zasadne" - napisała Magdalena Kudlak, naczelnik wydziału skarg i interwencji RU. Rzecznik zgodnie z prawem może tylko prosić o zmianę decyzji, jeśli ubezpieczyciel odmówi, ma związane ręce.

Amplico zostało przy swoim: uważa, że Ziaja jest zdolny do pracy.

"Sam fakt pozostawania na rencie czy orzeczenie częściowego inwalidztwa, nawet jeśli pozostaje trwałe, nie wystarcza, by towarzystwo przejęło opłacanie składek" - napisała w oświadczeniu przesłanym do "Gazety" Iwona Ochocka, dyrektor departamentu obsługi klienta Amplico. Dodała, że jest jej "niezmiernie przykro z powodu problemów zdrowotnych klienta".

Ziaja może teraz co najwyżej iść do sądu. Na to nie ma siły. - Teraz wiem, że gdy podpisywałem umowę z Amplico, byłem niepełnosprawny. Umysłowo - kończy.

Marcin Bojanowski

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 31 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    117 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':