Alex, studentka, wyjechała do Nowego Orleanu, by w ramach akcji charytatywnej budować tam
domy dla najbiedniejszych mieszkańców. Gdy wróciła do Albuquerque, kot zniknął. Nikt z sąsiadów nie wiedział, co się z nim stało.
Kilka dni temu do Alex zadzwonili pracownicy schroniska dla zwierząt w Chicago. Charles został znaleziony tam na ulicy i zawieziony do schroniska. Pracownicy schroniska znaleźli Alex, bo Charles miał wszczepiony pod skórę mikrochip z danymi właściciela.
Schronisko poinformowało Alex, że musi przyjechać odebrać kota, w przeciwnym razie zostanie uśpiony. Alex nie miała jednak pieniędzy na podróż przez całą Amerykę. Na szczęście gdy opisała swą historię w internecie, pewien mieszkaniec Albuquerque zgłosił się na ochotnika mówiąc, że jedzie na rodzinny ślub w Chicago i może w drodze powrotnej przywieźć Charlesa.
Jednocześnie do Alex zgłosiła się lokalna firma produkująca klatki dla zwierząt, która podarowała Alex klatkę na przewóz Charlesa. Linie lotnicze American Airlines zrezygnowały z pobrania opłaty za przewóz kota.
Charles wróci do Alex w sobotę. Największa tajemnica tej historii - jak Charles przebył 1810 km dzielące w linii prostej Albuquerque od Chicago - pozostaje nierozwiązana.