Pozew w sądzie w Milwaukee złożony został w imieniu dorosłego, obecnie głuchoniemego mężczyzny, który jako dziecko, tak jak dwustu innych chłopców, był wykorzystywany seksualnie przez nieżyjącego już księdza Lawrence'a Murphyego w szkole, w której pracował on w latach 1950-1975.
Adwokaci wyjaśnili, że złożyli pozew przeciwko
papieżowi oraz obecnemu i byłemu watykańskiemu sekretarzowi stanu, gdyż według nich znajdują się oni na czele "piramidy", która dążyła do utajnienia skandalu.
W komunikacie watykańskiego biura prasowego odesłano do wcześniejszego oświadczenia adwokata, reprezentującego Stolicę Apostolską Jeffreya Leny. Czytamy w nim: "Ofiarom kryminalnych czynów, popełnionych przez księdza Murphy'ego należy się nasze pełne zrozumienie. Wykorzystując seksualnie dzieci złamał on zarówno prawo, jak i zaufanie, jakie ofiary w nim pokładały". Watykański adwokat stwierdza jednak, że chociaż "roszczenia, przedstawione przez ofiary wykorzystywania, są uzasadnione, ten pozew taki nie jest. Sprawa wytoczona Stolicy Apostolskiej i jej reprezentantom jest całkowicie bezpodstawna".
Zdaniem Watykanu domaganie się, aby przed sądem stanęli również papież i jego najbliżsi współpracownicy nie ma żadnej podstawy. Z kolei pełnomocnik powoda uważa, że z uwagi na hierarchiczną strukturę instytucji, jaką jest
Kościół, odpowiedzialność za tuszowanie pedofilii spada także na jego najwyższe kierownictwo.
Czytaj więcej o pozwie przeciw hierarchom kościelnym.