http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wszyscy jesteśmy wariatami

Paweł T. Felis
2010-04-23, ostatnia aktualizacja 2010-04-23 11:13

Hel
Hel
Małgorzata Mikołajczyk

Od jutra w kinach debiutancki, polsko-czeski "Hel" Kingi Dębskiej ze świetną rolą Pawła Królikowskiego jako psychiatry walczącego z uzależnieniem od heroiny

Hel
Małgorzata Mikołajczyk
Hel
Hel
Małgorzata Mikołajczyk
Hel
Hel
Małgorzata Mikołajczyk
Hel
ZOBACZ TAKŻE
Filmy
Do szpitala psychiatrycznego, w którym lekarzem jest Piotr (Paweł Królikowski), niektórzy trafiają na chwilę, inni zostają w nim na wiele lat. Od trzech miesięcy jest tu młoda dziewczyna Maria, która leczy się z depresji i namolnie flirtuje z psychiatrą: "Nie chciałby mnie pan przelecieć?". Ktoś wierzy, że śledzi go mafia, ktoś (milczący Maciej Maleńczuk) tłucze w stołówce talerze albo (świetny Bartłomiej Topa) cierpi na bezsenność i wyjada rybki ze szpitalnego akwarium.

Przychodzą schizofrenicy, niedoszli samobójcy, narkomani. Czasem wychodzą, choć - podkreśla reżyserka - każde wyjście to mit. Po dziewczynę, którą mama miała zabrać na długie wakacje, nikt nie przyjeżdża. Wypuszczony ze szpitala schizofrenik na wolności skoczy z mostu. Sam Piotr - od dwudziestu lat uzależniony od heroiny, czyli tytułowego "helu" - z "normalności" zawsze wraca w końcu na dno.

Jego historię Kinga Dębska ubiera w ramy kontrastowo (i to zbyt kontrastowo) skrojonej przypowieści. Przeszłość, od której Piotr się odcina, symbolizuje tutaj otyła była żona, ponura klitka, w której kiedyś mieszkał, a także kumpel, narkoman i diler, który musi brać, bo "jak nie ćpa, to mu non stop stoi". Teraźniejszość na odwyku wygląda jak spełniony, kiczowaty "polish dream" - nowa, młodsza i piękna kobieta, reżyserka z Czech (Anna Geislerová), jej luksusowe, dwupoziomowe mieszkanie, do którego Piotr się wprowadził, i efektowne, codzienne kolacje, zawsze przy muzyce i dobrym winie (czasem kupowanym w promocji).

Między przeszłością a teraźniejszością jest dorosły syn Kamil (Lesław Żurek) - po raz pierwszy od lat Piotr widzi go, gdy trafia na jego oddział. Potem jadą razem na Hel, do rezolutnej babki ("jeszcze żyję!" - mówi z papierosem w ustach), ale odnowiony kontakt podszyty jest zazdrością. O udane życie ojca ("nie każdy jest farciarzem, jak ty") i o jego nową kobietę, która wydaje się Kamilowi zbyt młoda i atrakcyjna na macochę.

Dużo jest w "Helu" ledwie muśniętych wątków (i Hanka, i Kamil wydają się doklejeni do Piotra na siłę), ale najbardziej drażnią scenariuszowe i formalne frazesy. Zbyt wiele tu "momentów znaczących" (psychiatra wraca do nałogu, bo zmarła mu pacjentka, Hanka dowiaduje się prawdy o Piotrze, bo czyta jego dziennik), zbyt często reżyserka sięga po banalne "wypełniacze" rodem z telenoweli (po jednej z najlepszych scen w szpitalu Hanka spaceruje po parku i rozmyśla, a bohaterowie co chwila jadą - i to długo - samochodem i milczą). Brak rytmu i operatorskiej odwagi podkreśla nieznośnie ilustracyjna, chwilami groteskowo brzmiąca muzyka.

Najlepsze są momenty, w których Kinga Dębska - absolwentka praskiego FAMU - korzysta ze swoich doświadczeń dokumentalistki: potrafi wtedy zbudować lynchowską tajemnicę (stojący nad akwarium, przerażony sobą Bartłomiej Topa) i rozbroić patos humorem (nowa pracownica szpitala nie może opanować śmiechu, gdy jeden z pacjentów tłumaczy, że myślami jest „na kolegium, bo zamykamy właśnie nowy numer » Głosu wariata «”). Świetnie prowadzi też Pawła Królikowskiego, który bez szarży, z kapitalnym instynktem, z rezolutnego lekarza przeistacza się w błagającego o ratunek narkomana szaleńca.

"Maciek, nie dałem rady" - mówi przez telefon przyjacielowi tuż przed tym, zanim da sobie w żyłę: obaj to zdanie hasło wypróbowali wiele razy i wiedzą zapewne, co będzie dalej. "Lepiej" zawsze jest tylko przerywnikiem dla "gorzej", nie ma większej różnicy między chorobą a zdrowiem (Piotr do pacjenta: "Jestem takim samym wariatem jak pan"). W filmie Kingi Dębskiej najciekawsza jest właśnie migotliwa gra "normalności" i "nienormalności", które dzieli granica łatwiejsza do przekroczenia, niż mogłoby się wydawać.

"Hel", reż. Kinga Dębska, Polska-Czechy 2009, dystr. Kino Świat

Rozmowa z Anną Geislerovą

Paweł T. Felis: Kinga Dębska twierdzi, że od początku szukała do roli Hanki w "Helu" kogoś "w typie Anny Geislerovej". Co to znaczy?

Anna Geislerová: Nie mam pojęcia! Zawsze myślałam, że takich dziewczyn jak ja są tysiące. Od początku podobało mi się, że rola Hanki nie jest zbyt rozbudowana - ma zaledwie parę punktów i cała praca polegała na tym, żeby właściwie je rozwinąć. Dzięki temu, że produkcja trochę się przedłużała, mieliśmy dużo czasu na rozmowy. A rozmawia się z Kingą fantastycznie - ma nadzwyczajną energię i czar. No i świetnie zna czeski, bo studiowała na FAMU.

Scenariusz się zmieniał?

- Na planie nie trzymaliśmy się go co do słowa, ale jeśli ma się tak dobry tekst, nie ma potrzeby go zmieniać.

O czym dla pani jest ta historia?

- O przeszłości. O tym, że nawet jeśli czegoś nie pamiętamy, to ona cały czas w nas jest. I w każdej chwili nas goni. Żeby doszło do oczyszczenia, trzeba stawić jej czoła. To oczywiście bolesny proces, zwłaszcza jeśli przeszłość jest tak dramatyczna jak w przypadku Piotra.

A co z przeszłością Hanki? Niewiele o niej wiemy.

- I właśnie dlatego ta postać mnie zafascynowała. Może wyjechała z Czech, bo coś jej się nie udało? Może nigdzie nie potrafi zatrzymać się na dłużej, dlatego nie ma siły, żeby walczyć do końca? Sama myślę o Hance jak o wrażliwej kobiecie, która robi wszystko, żeby życie było normalne, przewidywalne, pozbawione nagłych zwrotów. Ale takie nie jest i Hanka musi sobie z tym poradzić.

Ucieka.

- Nie wiem, czy to ucieczka. Może to jedyny sposób, żeby naprawdę Piotrowi pomóc? Hanka wie, że nie można być z kimś, jeśli nie jesteś w stanie mu uwierzyć do końca. A raz zdradzonego zaufania nie da się odbudować.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':