Nowy korpus dyplomatyczny UE, który przewiduje traktat lizboński, ma zacząć powstawać jeszcze przed końcem czerwca tego roku. Kraje Unii toczą spory o strukturę jego kierownictwa, bo to m.in. ona przesądzi, jak duży głos w sprawach przyszłej dyplomacji będą miały kraje członkowskie i do jakiego stopnia będzie ona zdominowana przez największych graczy.
Szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton zaproponowała wczoraj krajom członkowskim, że będzie rządzić dyplomacją wspólnie z trzema podległymi jej dyrektorami. To duża zmiana w porównaniu z wcześniejszymi planami, w których Ashton miał pomagać wyłącznie jeden potężny sekretarz generalny, którym - to niemal pewne - zostanie Francuz. Mniejsze kraje UE buntowały się, bo oznaczałoby to - jak przekonywały - oddanie wspólnej dyplomacji wyłącznie w brytyjsko-francuskie ręce.
Niewykluczone, że dla zażegnania obaw nowych krajów UE jednym z trzech pomocników Ashton zostanie dyplomata z Europy Środkowej. - Może Węgier albo Polak - spekulują brukselscy eurokraci. Jednak wedle innych spekulacji Polak może zająć inne prestiżowe stanowisko - szefa Komitetu Politycznego i Bezpieczeństwa (także podlega Ashton). Wśród kandydatów wymieniany jest Maciej Popowski, obecny szef gabinetu politycznego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka.
Natomiast Polka Agnieszka Skuratowicz będzie od 1 maja pracować w gabinecie przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuela Barrosa (wcześniej pracowała u Ashton). Będzie zajmować się sprawami gospodarczymi oraz kontaktami z Polską.
Źródło: Gazeta Wyborcza