W sześciu
akapitach Bronisława Wildsteina poświęconych
felietonowi Pawła Wrońskiego w "Gazecie" uwagę zwracają dwa miejsca:
1) W piątym akapicie jadowitej w zamyśle polemiki z tekstem Wrońskiego pada zdanie "Zostawmy Wrońskiego - przecież nie poświęcałbym mu felietonu". Biły się pewnie w Wildsteinie dwie siły - Wrońskiego przemilczeć albo Wrońskiemu odpowiedzieć. Zwyciężyły obie, co dało zabawny efekt.
2) Wildstein uważa, że Komorowski może podpisać ustawę o
IPN po wyborach prezydenckich.
Konstytucja daje na podpis prezydentowi 21 dni, ale przecież Wildstein nie jest od konstytucji. Wildstein jest od uniesień moralnych.