Komisje śledcze to u nas zwykle narzędzie do bicia przeciwnika politycznego. Widowiskowego, transmitowanego na żywo przez stacje telewizyjne. Nie było komisji, która by tego nie wykorzystała.
Pół biedy, gdy komisja ujawniła nadużycia władzy - jak pierwsza ds. Rywina, orlenowska czy w sprawie śmierci Barbary Blidy. Gorzej jest wtedy, gdy komisja służy rzucaniu niepotwierdzonych oskarżeń, a osiągnięć nie ma żadnych (bankowa lub naciskowa).
Czy dziś - gdy po najdłuższej w Polsce narodowej żałobie wielu ludzi oczekuje uspokojenia publicznej debaty - powinny się nadal odbywać kłótnie przed kamerami? Pytanie to krąży po Sejmie.
Nie chodzi tylko o to, że dwie komisje (na cztery) straciły członków w katastrofie samolotu prezydenckiego; hazardowa - Zbigniewa Wassermanna z
PiS, naciskowa - Sebastiana Karpiniuka z PO i Leszka Deptułę z
PSL. Główny powód jest inny. Wielu posłów - z prawa, z lewa, z centrum - uważa, że nie wypada dziś toczyć żenujących swarów. - Kłóćmy się, bo to istota demokracji, ale w lepszym stylu - słyszymy w Sejmie. - Nie traktujmy siebie nawzajem jak wrogów, lecz jak przeciwników.
- Znam pomysł, by w atmosferze wyciszania politycznych awantur zakończyć prace wszystkich czterech komisji śledczych, publikując ich dotychczasowe prace - mówi "Gazecie" szef komisji hazardowej Mirosław Sekuła (PO). - Zgoda, ale pod warunkiem że pomysł ten zostanie przyjęty przez aklamację. Bo inaczej padnie zarzut, że Platforma chce zamieść pod dywan aferę hazardową. A my nie chcemy.
- Czy to pomysł Platformy?
- Nie. Nie wiem czyj.
Stanisław Żelichowski, szef klubu PSL: - Może chodzi o to, co ja mówiłem? Że warto teraz przyjrzeć się komisjom śledczym, ale każdej z osobna. Naciskowa moim zdaniem nie ma racji bytu. Komisje ds. śmierci Blidy i Olewnika są blisko zakończenia prac, więc dajmy im je dokończyć. A hazardowa i tak musi czekać na ustalenia prokuratury.
Komisji hazardowej Sejm dał czas do końca kwietnia. Ma jeszcze tylko tydzień, zakończyć prac nie zdąży. Do przesłuchania zostało pięciu świadków (mniej istotnych, w tym ponownie
Mirosław Drzewiecki). I napisanie sprawozdania.
Bartosz Arłukowicz (Lewica), jej wiceszef: - Tragedia smoleńska oczywiście ma ogromny wpływ na życie polityczne, ale nie może paraliżować prac Sejmu. Dlatego opowiadam się za zawieszeniem prac naszej komisji na czas kampanii prezydenckiej. Już wcześniej to rozważaliśmy ze względu na oczekiwanie na wyniki prokuratorskiego śledztwa.
Zawieszenie podoba się Sekule, bo i tak potrzebny jest czas na wybór następcy Wassermanna.
Ryszard Kalisz (Lewica), szef komisji ds. śmierci Blidy, jest gotów już teraz napisać sprawozdanie, bo materiał dowodowy ma bogaty. Ale mają być jeszcze przesłuchani prokuratorzy Jerzy Engelking, Janusz Kaczmarek,
Zbigniew Ziobro i b. premier Jarosław Kaczyński. - Poradzimy sobie bez tych przesłuchań, bo mamy ich zeznania z prokuratury - mówi Kalisz - ale oni mają prawo do tych zeznań, to może być w ich interesie.
Automatyczne rozwiązanie wszystkich komisji odrzuca. - To padło pod wpływem emocji. Komisje śledcze mają wyjaśniać mechanizmy państwa, a nie być narzędziem przeciwko komuś. Jeśli będzie się w nich toczył spór merytoryczny, a nie polityczny, to muszą pracować - mówi Kalisz.
Rzecznik PiS Mariusz Błaszak: - Jeszcze za wcześnie na decyzje o komisjach śledczych. Porozmawiamy o tym z klubami w przyszłym tygodniu.
Wojciech Szarama (PiS) z komisji ds. Blidy opowiada się za oceną każdej komisji z osobna. - W komisji ds. Olewnika panuje zgoda i przynosi ona efekty, po co więc ją zamykać?
Szarama woli zawiesić komisje śledcze na czas wyborów prezydenckich. W praktyce oznacza to, że pewnie wznowią prace dopiero pod koniec sierpnia, po wakacjach parlamentu.
Tomasz Nałęcz, były szef komisji śledczej ds. afery Rywina
- Rozwiązać wszystkie komisje śledcze? Nigdy w życiu! To byłoby polityczne kłusownictwo. Owszem, jest kłopot z komisjami śledczymi, ale był i przed 10 kwietnia. Jest kłopot, bo sobie nie dają rady. Ale problem trzeba rozwiązać bez wciągania do tego smoleńskiej tragedii. Nie wolno się za nią chować. W poważnym państwie obowiązują normalne procedury, nie ma powodu do takich nadzwyczajnych decyzji. Każdą komisję trzeba potraktować osobno.