http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Układ z Rosją chroni ukraińskich oligarchów

Rozmawiał Mariusz Zawadzki
2010-04-22, ostatnia aktualizacja 2010-04-21 19:03

Fot. Sergei Chuzavkov AP

Poddanie się Rosji pozwoli Ukrainie sztucznie podtrzymać przy życiu niewydolną, przestarzałą gospodarkę. To droga donikąd, ale też droga znacznie łatwiejsza niż reformy systemowe, których domagał się Zachód - mówi ukraiński analityk Wołodymyr Horbacz.

Wiktor Janukowycz
Fot. Efrem Lukatsky AP
Wiktor Janukowycz
ZOBACZ TAKŻE
Mariusz Zawadzki: Umowa podpisana z Rosją w jakimś sensie przesądza los Ukrainy na całe pokolenie, bo rosyjska Flota Czarnomorska ma zostać na Krymie do 2042 r. Czy tak kluczową decyzję poprzedziła jakaś debata publiczna?

Wołodymyr Horbacz, ekspert kijowskiego Instytutu Współpracy Transatlantyckiej: Nie. To, co dzisiaj ogłosili, jest kompletnym zaskoczeniem. Oczywiście wiedzieliśmy, że były jakieś targi. Ale że Janukowycz nagle odda Moskwie wszystko, co można było oddać? Tego nie spodziewał się nikt. Myślę, że nawet najzacieklejsi przeciwnicy prezydenta, czyli nacjonaliści z zachodu Ukrainy, są w szoku. Opozycja zakwestionuje umowę jako niezgodną z konstytucją.

Są ku temu podstawy?

- Artykuł 17 konstytucji mówi, że na terenie Ukrainy nie mogą stacjonować obce wojska. Przypadek rosyjskiej Floty na Krymie jest wyjątkowy - stacjonowała tam przed uchwaleniem konstytucji w 1996 r. i została tam, bo prawo nie działa wstecz. Ale w 1997 r. Rosjanie zgodzili się, że za 20 lat zabiorą Flotę. Opozycja uzna nową umowę o stacjonowaniu Floty do 2042 r. za złamanie konstytucji. Janukowycz będzie przekonywał, że to stara umowa, tylko przedłużona. A ponieważ ma w garści sąd konstytucyjny, to zapewne jego będzie górą...

Czy to ostatecznie zamyka Ukrainie drogę do NATO, i to na dziesięciolecia? Trudno sobie wyobrazić, by członek Sojuszu miał bazę rosyjską na swoim terytorium.

- Droga jest zamknięta od dawna. NATO już po wojnie w Gruzji po cichu podjęło decyzję, że nie będzie się rozszerzać na Wschód, by nie drażnić Moskwy. Zresztą Ukraina jest zależna od Rosji nie tylko z powodu rosyjskich wojsk na swoim terytorium. Jesteśmy zależni gospodarczo i od lutowych wyborów już całkiem bezpośrednio - w rządzie niektórzy ministrowie są lojalni wobec Rosji. Nawet społeczeństwo rozczarowane Zachodem nie chce do NATO, choć oczywiście nie wiadomo, co byłoby za 10 czy 20 lat... Od wczoraj wyplątanie się z zależności od Rosji będzie trudniejsze, ale możliwe. Przecież umowy można renegocjować.

Dlaczego Janukowycz podpisał tę umowę?

- Z głupoty. Okazało się, że prezydentura i geopolityka go przerastają. Przecież zajął miejsce Wiktora Juszczenki, który w Moskwie był uważany za antyrosyjskiego. Już samo to było wielkim atutem, dawało mu dobrą pozycję wyjściową w rozmowach z Rosją. Można było dochodzić do jakiegoś kompromisu w sprawie cen gazu krok po kroczku. Ale on powiedział Rosjanom: Wyciągnijcie nas z kryzysu gospodarczego, a w zamian bierzcie, co chcecie. Energetykę, sieć przesyłową gazu, nawet - jak spekuluje prasa - Zakłady Lotnicze Antonowa.

A może nie było wyboru? Już rok temu mówiło się, że bez pożyczek MFW wasz kraj by zbankrutował.

- To prawda, sytuacja jest bardzo ciężka. Ale trzeba reformować kraj, odchodzić od systemu dotacji państwa do gazu, elektryczności itp. Zachód mógł nam pomóc, ale stawiał warunek: reformy systemowe. Oparcie się na Rosji to łatwiejsza droga, bo prościej oddać Sewastopol i kilka wielkich zakładów albo gałęzi przemysłu niż reformować kraj. Ale w dłuższej perspektywie to droga donikąd. Dzięki Moskwie uda się pewnie reanimować i sztucznie podtrzymać przy życiu stary, niewydolny system gospodarczy.

Niektórzy mieli nadzieję, że oligarchowie, od których Janukowycz jest zależny, ucywilizowali się na tyle, że podpowiedzą mu lepsze rozwiązania w gospodarce. Dlaczego tego nie zrobili?

- Podpisując umowy z Rosją, Janukowycz spłaca właśnie dług wobec oligarchów! Oni potrzebują starego, nieprzejrzystego systemu, by robić przekręty. Potrzebują taniego gazu, by ich zakłady przemysłu ciężkiego, chemicznego i innego przynosiły zyski. A jeśli te zakłady będą pracować, to ich pracownicy będą zadowoleni, że nie są bezrobotni. Może nie będą żyć jak na Zachodzie, ale nie najgorzej. I nie trzeba będzie tyle płacić za prąd ani gaz. Czyli nie najgorszy ten Janukowycz...

Czy można winić tylko Janukowycza? Jego rywalka Julia Tymoszenko w zeszłym roku, kiedy była premierem, podpisała z premierem Rosji Władimirem Putinem wyjątkowo niekorzystne umowy gazowe, które finansowo dobijały Ukrainę. Postawiła swoich następców pod ścianą...

- Oczywiście, że na Ukrainie nie ma polityków niewinnych tego, co się stało. Cała klasa polityczna jest winna. Ale najbardziej Janukowycz i jego ludzie, którzy poszli łatwą, wygodną dla siebie drogą za cenę zależności od Moskwy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':