- Nie ma dziś w otoczeniu lidera
PiS nikogo, kto odradzałby mu strat w wyborach - to opinia posłów PiS. W sobotę ma się okazać, czy
Jarosław Kaczyński wystartuje w wyborach prezydenckich. Ale komentatorzy, nawet ci przychylni PiS już przestrzegają, by nie budować poparcia na rozpaczy.
Lisicki: Niech ton żałoby nie opanuje debaty publicznej Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" przestrzega
w swoim środowym komentarzu: "Nie wierzę, by współczucie wobec tragicznie zmarłego prezydenta Kaczyńskiego mogło zostać wprost przeniesione na przykład na poparcie dla jego brata. Oczywiście, gdyby zdecydował się startować w wyborach. Przeciwnie. Wszelkie próby takiego łatwego wykorzystania smutku po stracie ofiar przyniosą skutek odwrotny."
Jego zdaniem "najgorsze co mogłoby się wydarzyć, to gdyby ten język bólu i żałoby przestał być retoryką pogrzebową i opanował debatę polityczną. Gdyby ów ton, zrozumiały w momencie dramatu, zaczął dyktować przebieg kampanii prezydenckiej." Byłoby to zdaniem Lisickiego wątpliwe moralnie: "Warto pamiętać, że w Smoleńsku zginęli przedstawiciele różnych obozów politycznych. Jak znaleźć dla nich wspólny mianownik? I czy taka próba potraktowania ich wszystkich jako jednej ofiary nie byłaby uzurpacją?" - pyta.
Dalej Lisicki pisze: "Polska demokracja potrzebuje skutecznej opozycji. Polska potrzebuje równowagi głównych sił politycznych, bo sytuacja, w której cała władza, tak jak teraz, znalazła się w rękach PO, jest niebezpieczna. Ale pomysł, by zdobyć poparcie, odwołując się po prostu do tragicznej śmierci prezydenta i jego współpracowników, by budować poparcie na rozpaczy, wydaje mi się chybiony. Prosta to droga do przegranej."
Bugaj: Lider PiS nie może być symbolem nowego początku Ryszard Bugaj, były doradca społeczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego też przestrzega przed najprostszą strategią "wodzu prowadź". W środowej "Polsce"
pisze: "- Wódz może ulec: bądź to pod presją aktywistów, bądź własnej ambicji. Nie wydaje się jednak, by ta strategia prowadziła do sukcesu rozumianego jako zwycięstwo w wyborach prezydenckich i realizacja programu solidarnej Polski". I dalej: "Jeśli PiS zdecyduje się na odbudowę swojej tożsamości z roku 2005 (zakładając, że była autentyczna), to kandydatem w wyborach prezydenckich nie powinien być Jarosław Kaczyński, który jest symbolem procesu erozji solidarnej Polski i - i trzeba to powiedzieć - politykierstwa. To pewnie jest ocena nie całkiem sprawiedliwa, ale bardzo rozpowszechniona. (...) Jarosław Kaczyński ponosi rzeczywistą odpowiedzialność za niektóre złe zdarzenia, a szczególnie za straszną politykę kadrową (w rządzie i w partii). Nie ma możliwości, by stał się symbolem nowego początku, choć może pozostać kluczową postacią swojej partii."
Bugaj wskazuje, że taką osobą mógłby być
Zbigniew Romaszewski, senator PiS. "On mógłby wiarygodnie podnieść sztandar IV Rzeczpospolitej i solidarnej Polski. Nie jest z pewnością zbyt efektowny, ale politycznie prawicowe poglądy zawsze konsekwentnie łączył z troską o interesy zwykłych ludzi. Nigdy nie akceptował systemu wyścigu szczurów. Jest przy tym umiarkowanym człowiekiem. Nie wiem, czy zechciałby startować w wyborach prezydenckich, a tym bardziej nie wiem, czy PiS byłby skłonny mu to zaproponować. Ale wiem, że miałby szansę na sukces. Ten sukces mógłby być punktem zwrotnym bardziej generalnej rekonstrukcji polskiej sceny politycznej. Tragiczna śmierć Lecha Kaczyńskiego nie poszłaby może na marne."
Staniszkis: Jarosław Kaczyński ma szansę, by wygrać Socjolog Jadwiga Staniszkis
przyznała w środę w radiu RMF FM, że kibicuje Jarosławowi Kaczyńskiemu. I uważa, że powinien wystartować w wyborach prezydenckich: - Jest to scenariusz tradycyjny, ale przemawiający do wyobraźni. I myślę, że oczywiście to jest ryzyko, ryzyko przegranej jest spore, bo to wymaga niesamowitej mobilizacji i zmiany retoryki. Nie martyrologia, nie ataki personalne, nie mówienie o przeszłości, ale pokazanie wyzwań i zagrożeń, które w tej chwili stoją przed Polską w kategoriach mechanizmów. Ale Jarosław Kaczyński jest do tego zdolny - mówiła.
Pytana czy Jarosław Kaczyński mógłby znaleźć w sobie siłę na kampanię wyborczą, odpowiedziała: - Wierzę a znam go naprawdę kilkadziesiąt lat, że ma dość siły i to wynika z takiego poczucia odpowiedzialności za Polskę. I dalej: - Moim zdaniem ma szansę wygrać ale to wymaga wiary, przede wszystkim w jego otoczeniu. Ta pokusa, żeby oddać walkowerem, żeby wykorzystać ten okres żałoby, żeby się nie mobilizować jest ryzykowna.
Krytykowała też Komorowskiego i Olechowskiego: - Polska się zmieniła i tej Polsce pokazały te kolejki w Warszawie. Oklaski były tylko w pewnych momentach tej ceremonii: po Śniadku, po arcybiskupie Michaliku. Tym ludziom należy się więcej. I to więcej, to jest więcej niż Komorowski i na pewno sto razy więcej niż Olechowski.