http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Arcybiskup Hawany wzywa do reform na Kubie

Maciej Stasiński
2010-04-21, ostatnia aktualizacja 2010-04-20 17:40

Kardynał Jaime Ortega oświadczył, że komunistyczne władze muszą "przeprowadzić niezwłocznie konieczne społeczne i gospodarcze zmiany". Poprosił też Guillermo Farinasa o przerwanie głodówki, ale dysydent odmówił.

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Ortega jest człowiekiem bardzo ostrożnym i nie wychylał się z krytyką komunistycznej dyktatury Fidela i Raula Castro. Aż do wtorku. - Nasz kraj przeżywa wielkie trudności, prawdopodobnie najgorszy kryzys w XXI w. - oświadczył przedwczoraj na łamach katolickiego pisma "Palabra Nueva". - Ta sytuacja nakazuje przeprowadzić niezwłocznie konieczne społeczne i gospodarcze zmiany. Co do konieczności zmian panuje wręcz narodowa zgoda, a zwłoka wywołuje tylko niecierpliwość i niezadowolenie narodu.

Tak stanowczego upomnienia władz z ust najwyższego na wyspie hierarchy Kościoła katolickiego Kubańczycy nie słyszeli od lat. Kardynał wstawił się za więźniami politycznymi. Potępił też jako "godne pożałowania" napady bojówek na pokojowe demonstracje Dam w Bieli domagających się wypuszczenia mężów i synów skazanych na długoletnie więzienie.

Ortega wezwał dysydenta Guillermo Farinasa do przerwania głodówki, by nie spotkał go los Orlando Zapaty, któremu dwa miesiące temu władze pozwoliły zagłodzić się na śmierć. I Zapata, i głodujący od blisko dwóch miesięcy Farinas żądają uwolnienia więźniów politycznych. Naciska na to także międzynarodowa opinia publiczna. Żądania te wzmogły się ogromnie po śmierci Zapaty, ale reżim się tym nie przejmuje.

Kardynał nie byłby jednak sobą, gdyby nie zrobił pojednawczych gestów wobec władzy. Poprosił, by "emocje wywołane tragicznym zgonem Zapaty uspokoiły się", by ustała "wojna na słowa" i "przemoc medialna w USA, Hiszpanii i Europie", która tylko "zaostrza kryzys" i na którą reżim kubański "reaguje we właściwy sobie sposób"

- Z szacunkiem słucham tego, co mówi monsenor Ortega i inni biskupi, ale oni powinni użyć twardszej ręki i żądać czegoś od władz w imieniu narodu. Ja tylko utwierdzam się w postanowieniu i głodówki nie przerwę - powiedział Farinas agencji AFP.

Dysydent wypomniał Kościołowi, że odprawiał msze za zdrowie dyktatora Fidela Castro, gdy ten ciężko zachorował trzy lata temu, ale mszy za duszę Zapaty nie odprawił. - To było dla nas szokujące. Teraz nie czas na pojednawcze gesty, tylko trzeba wybrać, czy się stoi po stronie ofiar, czy katów. Kaci mają władzę, ofiary to my, bezbronni - mówił Farinas, który obecnie przebywa w szpitalu, gdzie jest sztucznie odżywiany.

Prezydent Raul Castro odgraża się, że przed "szantażem" głodujących dysydentów oraz "wspierającego ich imperializmu" nigdy się nie ugnie. Tydzień temu tłumaczył młodym komunistom na zjeździe w Hawanie, że zmiany na wyspie nie mogą być pochopne, tylko "bardzo stopniowe".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':