http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rozmowy przy sprzedawaniu kwiatów

Tomasz Kwaśniewski
2010-04-25, ostatnia aktualizacja 2010-04-20 15:42

Fot. Filip Klimaszewski

Nie lubię polityków, a tu im współczuję i wręcz muszę to przeżywać. I nawet zły na siebie z tego powodu jestem


Fot. Filip Klimaszewski
Fot. Filip Klimaszewski
Fot. Filip Klimaszewski
Sprzedawcy:

Izabela - 42 lata, mąż, dzieci, wnuki. Mieszka w Grodzisku Mazowieckim. Czeka na koleżankę, żeby zostawić stragan i obejrzeć przejazd trumny z panią prezydentową.

Leszek - 35 lat, mąż, tata dwójki dzieci, pracownik jednego z operatorów komórkowych. Przed Pałacem Prezydenckim stanął dopiero w sobotę, 17 kwietnia. Wcześniej nie mógł, bo pracował, a poza tym, jak mówi, nie lubi takich pogrzebowych sytuacji. Skusiła go wieść o zyskach.

Jacek - 42 lata, artysta malarz. Maluje krajobrazy, martwą naturę, abstrakcję i różne takie. Wystawia się na Starym Mieście. Teraz sprzedaje flagi.

Paweł - 46 lat, z wykształcenia ślusarz, na rencie socjalnej. Na co dzień handluje na bazarku.

Carlos - 39 lat, pochodzi z Peru. Od 20 lat w Polsce. Ma obywatelstwo. Zarabia na życie, grając na Starym Mieście.

Juan Carlos - pochodzi z Boliwii. Poza tym jak Carlos.

Edward - 50 lat, były dziewiarz, rencista. Czarne przeciwsłoneczne okulary, schorowany. Siedzi na ławce.

Robert - 35 lat, ogólnie robi w handlu. Kolega Edwarda. Mocny obrzęk alkoholowy.

Adam - rolnik. Kolega Edwarda i Roberta. Trzyma się z tyłu. Nic nie mówi, bo i co tu gadać. Oni sprzedają, on dostarcza towar.

Wiesława - 75 lat, warszawianka. W 1939 roku cudem wygrzebała się spod gruzów zbombardowanej kamienicy. W czasie Powstania Warszawskiego żebrała o łyżkę wody. Mieszka w okolicy Pałacu Prezydenckiego. Sprzedając kwiaty na Krakowskim Przedmieściu, dorabia do emerytury. Ma zezwolenie.

Mówi, że to u niej Lech Kaczyński kupował kwiaty, gdy szedł z wizytą do mamy.

Mężczyzna towarzyszący Wiesławie - nie zdradzi nic ponad to, że ma 76 lat. Szczupły, wąsaty, o pooranej zmarszczkami twarzy.

przechodzień:

Stanisław - słuchając mszy świętej przez małe przenośne radyjko, przechodził obok straganu. 63 lata, emeryt. Z wykształcenia mechanik po politechnice. Przez 17 lat uczył matematyki, fizyki, informatyki niewidome dzieci w Laskach. Ma żonę, dzieci, wnuki.

***

Izabela: Te znicze to dlatego, żeby ludziom pomóc światełko zapalić. W zasadzie robię to bez zarobku.

Reporter: A panu chodzi o zarobek?

Robert: O zarobek i ogólnie o wszystko, no wie pan... Na razie wszystko idzie słabo - owoce, warzywa, wszystko, więc można sobie dorobić, żeby nie żebrać, nie?

Leszek: Stanąłem, gdyż się dowiedziałem, że ludzie po kilka tysięcy dziennie zarobili. No bo złotówka za znicz w hurtowni, a sprzedaż - za cztery, pięć.

Źródło: Duży Format
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':