http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gdzie utkwili polscy turyści

Marcin Górka, Andrzej Kraśnicki jr
2010-04-20, ostatnia aktualizacja 2010-04-19 22:09

Beduini przed wyścigiem wielbłądów, który odbył się na przedmieściach Belbeis, Egipt
Beduini przed wyścigiem wielbłądów, który odbył się na przedmieściach Belbeis, Egipt
Fot. AMR NABIL AP

Co najmniej półtora tysiąca polskich turystów ugrzęzło w Egipcie, Izraelu i na Wyspach Kanaryjskich. Biura podróży liczą się z dużymi stratami.

Teneryfa
Teneryfa
Teneryfa
Pasażerowie śpią na lotnisku we Frankfurcie
Fot. AP/SUB
Pasażerowie śpią na lotnisku we Frankfurcie
- Najgorsze, że nie wiemy, kiedy to się skończy - mówi Józef Ratajski, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki. - Tylko hotelarze w Egipcie zacierają ręce. My liczymy straty.

Według danych Przedsiębiorstwa Porty Lotnicze chmura wulkanicznego pyłu spowodowała odwołanie na polskich lotniskach 24 lotów czarterowych dla turystów, przede wszystkim do i z Egiptu. - Kilkuset turystów utknęło też w Izraelu i na Teneryfie - mówi Kamil Wnuk, rzecznik Portów Lotniczych.

- Na powrót do domu czeka półtora tysiąca naszych klientów, którzy mieli przylecieć z wakacji od czasu, gdy zamknięto przestrzeń powietrzną nad Polską - mówi Artur Altman, rzecznik firmy Alfa Star z Radomia, największego polskiego operatora turystycznego w Egipcie. - Ale drugie tyle miało w tym czasie wylecieć na urlop.

Turyści - jak zapewniają biura - nie koczują na lotniskach. - Zapewniamy wszystkim nocleg i jedzenie - mówi Artur Altman. - Hotele, w których teraz przebywają, nie są co prawda cztero - czy trzygwiazdkowe, ale mają gdzie spać i co jeść.

Jak nas poinformował rzecznik MSZ Piotr Paszkowski, ambasada w Kairze podjęła pierwszą interwencję w sprawie kilkudziesięcioosobowej grupy turystów przebywających w Hurghadzie, która po zakończeniu turnusu nie miała możliwości powrotu do Polski. Hotel zakwaterował Polaków w lokalach zastępczych. Według Paszkowskiego ambasada uzyskała zapewnienie, że polscy turyści nie zostaną bez dachu nad głową i pomocy aprowizacyjnej. Polska placówka kontroluje sytuację na bieżąco, a konsulowie gotowi są jechać do głównych skupisk turystycznych, żeby pomagać.

Zdaniem przedstawicieli branży turystycznej to, co się dzieje, fatalnie odbije się na kondycji firm. Jak mówi Józef Ratajski, firmy ponoszą dodatkowe koszty i nie wiedzą, jak długo to potrwa. Niektórzy próbują przerzucać klientów do Stambułu lub Rzymu, a stamtąd autokarami do Polski. To też ryzyko, bo może się okazać, że za osiem godzin będzie można wznowić loty.

Problem mają też ci, którym pył rozbił wakacyjne plany i nie wylecieli na wakacje w zagranicznych kurortach. - Po potrąceniu kosztów, jakie już ponieśliśmy na organizację imprezy, oddajemy pieniądze - mówi Artur Altman. - Nasi klienci mogą także przełożyć termin imprezy do listopada włącznie.

Na pełen zwrot kosztów niedoszłych wczasów mogą liczyć tylko ci turyści, którzy wykupili ubezpieczenie na wypadek rezygnacji czy odwołania wyjazdu. Z przełożeniem wyjazdu może być zaś problem. - To, co się teraz dzieje, spowoduje nałożenie się kolejnych turnusów i nie tak łatwo będzie można znaleźć sobie wolny termin - mówi Ratajski.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 25 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':