http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak Saakaszwili ''przedarł się'' na pogrzeb Przyjaciela - Polskiego Prezydenta

Bartłomiej Kuraś, jkś, IAR
2010-04-18, ostatnia aktualizacja 2010-04-19 11:28

Prezydent Gruzji jak żaden inny spośród przywódców państw manifestował żałobę na pogrzebie Marii i Lecha Kaczyńskich. Jego konto na Facebooku pełne jest wspomnień i oznak prawdziwego żalu, a jego niedzielna lotnicza szarża do Krakowa przejdzie do historii

Już w dniu tragedii na profilu prezydenta Gruzji w społecznościowym portalu Facebook głównym zdjęciem są dwie flagi: polska i gruzińska, obie przepasane kirem. A Saakaszwili publikuje m.in. prywatne zdjęcie Lecha Kaczyńskiego całującego żonę w policzek przy lampce wina. "Niech spoczywa w pokoju bohater Gruzji i Polski, nasz najlepszy przyjaciel i sojusznik Lech Kaczyński" - pisze. W innym wpisie o Kaczyńskim: "Najlepszy przyjaciel Gruzji, który nigdy nie opuścił nas w trudnej chwili. Teraz jesteśmy sami...". Gruziński prezydent zapowiada też, że centralna ulica Tbilisi otrzyma imię Lecha Kaczyńskiego. Do tego filmiki, w których Saakaszwili wspomina Lecha Kaczyńskiego jako "osobę wspaniałej odwagi, wielkiego serca i zasad".

Dziś rano Saakaszwili (lub pewnie jego służby prasowe) przekleił i zaakceptował obrazek, który w niedzielę przed północą pojawił się w serwisie demotywatory.pl. Obrazek ten to zdjęcie Saakaszwilego i hasło ''Prawdziwy przyjaciel zawsze znajdzie sposób, aby dotrzeć i wesprzeć cię, nawet gdy to niemożliwe".

Warto dodać, że kilka dni temu Lechowi Kaczyńskiemu nadano pośmiertnie tytuł Narodowego Bohatera Gruzji za wsparcie w czasie wojny rosyjsko-gruzińskiej z sierpnia 2008 roku.

Uwaga, leci dżygit

Determinacja z jaką dążył przywódca Gruzji na pogrzeb przyjaciela była niesłychana. Gdy trzy tuziny przywódców świata wystraszonych pyłem odmówiło lotu (premier Austrii zrezygnował nawet z podróży samochodowej z Wiednia), Saakaszwili leciał z USA (był tam z wizytą) i doleciał dopiero na Wawel w ostatniej chwili.

Jak podały media gruzińskie prezydent Saakaszwili, najpierw przyleciał z USA do Portugalii, stamtąd udał się do Włoch, następnie do Turcji, dalej do Bułgarii, a później do Rumunii. Dopiero z tego kraju udało mu się przylecieć do Polski.

Wydawało się nawet, że dojdzie do spotkania z prezydentem Miedwiediewem. Uścisku dłoni głów obu skłóconych państw - jak się wydawało - żadnemu z nich nie uda się uniknąć. Jednak Saakaszwilego niespodziewanie zatrzymali Włosi podczas międzylądowania. Najpierw tamtejsze służby lotnicze nie chciały go przepuścić ze względu na utrzymujące się ryzyko pyłów. Saakaszwili jednak nalegał. O 13 gruziński MSZ poinformował nawet, że prezydent już leci. Po chwili wysłał dementi. Włosi znów wstrzymali jego odlot, odkrywając nieścisłości w dokumentacji lotu. Kapitan prezydenckiego samolotu zobowiązał się jakoby do lądowania w Krakowie w oparciu o instrumenty, których na pokładzie nie posiadał. Saakaszwili nie ustępował i w końcu o 15 zezwolono na odlot. W tym czasie trwała już uroczystość w Kościele Mariackim.

Niedziela godzina 17

Samolot prezydenta Gruzji kołował właśnie po lądowaniu, gdy na płytę lotniska w Balicach wjechała limuzyna prezydenta Rosji. Spóźniony Micheil Saakaszwili popędził na Wawel, by zdążyć na sam pochówek Lecha Kaczyńskiego. Dmitrij Miedwiediew odleciał do Moskwy. Nie doszło więc do niemożliwego - spotkania zwaśnionych liderów Rosji i Gruzji. Informacje, że tak to wyglądało potwierdziła nam rzecznika krakowskiego Portu Lotniczego Justyna Zajączkowska. - Obaj prezydenci byli w odległości kilkunastu-kilkudziesięciu metrów od siebie, mimo to, nie rozmawiali ze sobą. Nie należy jednak dopatrywać się tutaj złej woli. Doprowadził do tego charakter procedur lotniczych - dodała Zajączkowska.

Ciekawostką jest to, że w tym samym czasie na płycie lotniska w Balicach kołował też samolot trzeciego polityka, prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    743 głosy

Sposób na to, żebyśmy chcieli pracować dłużej?

Każdy pracujący Szwed dostaje co roku ''pomarańczową kopertę''. Tak ma być też w Polsce