http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie szantażujcie mnie tą trumną!

Grzegorz Sroczyński
2010-04-17, ostatnia aktualizacja 2010-04-17 11:16

Odezwa do Krasnodębskiego, warto czytać Wildsteina, "Irasiad" jako zbrodnia stanu, kicz żałoby według Holland - czyli przegląd prasy w sobotę

Grzegorz Sroczyński
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Grzegorz Sroczyński
Drodzy prawicowi bracia w dziennikarstwie, drodzy konserwatywni publicyści. Nie szantażujcie mnie emocjonalnie tą trumną. Bo się nie dam.

Lech Kaczyński był - moim zdaniem (podkreślam! moim zdaniem!) - fatalnym prezydentem. I potrafię połączyć ten pogląd z prawdziwym żalem i żałobą. Bo jestem człowiekiem. Ta tragedia walnęła mną o ścianę tak samo jak Wami. Gdybym nie musiał zameldować się w sobotę w redakcji i rzucić w wir pracy, chyba bym zwariował przed telewizorem.

Rzucam Wam - Marcinie Wolski, Zdzisławie Krasnodębski, Piotrze Semko - rękawicę. Czy potraficie uznać mój ból? Czy pozwolicie mi przeżyć w spokoju żałobę po Marii i Lechu Kaczyńskich, po księdzu Romanie Indrzejczyku, którego uwielbiałem?

Piszecie (lub mówicie w telewizorze), że jestem cyniczny. Bo "liberalne media wyśmiewały prezydenta, a teraz udają żałobę". Bo - pośrednio - odpowiadam za tę śmierć: "Na kolana łajdaki, sypać popiół na głowę/ Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!".

Te wypowiedzi świadczą o Was, nie o mnie. Nie widzę w nich smutku, ale radość: "Nasze wreszcie na wierzchu". "Opatrzność pokazała, kto miał rację". Będziecie się kiedyś wstydzić, że zakłóciliście moją żałobę. Ale to Wasz problem, nie mój. Na mnie te szantaże nie działają.

Koniec tej pompatycznej odezwy. Teraz przegląd prasy.

Czytajcie Wildsteina!

W "Rzepie" (w "Plusie-Minusie") ciekawy tekst Wildsteina pt. "Lech Kaczyński, czyli państwo bez kompleksów". To krótki wykład poglądów Kaczyńskiego i pochwała jego prezydentury. Nie zgadzam się z nim, ale rozumiem argumenty. I wreszcie wyłożone na spokojnie. Dobra rada dla wszystkich, którzy prezydenta nie szanowali i którzy nie cenią publicystki Wildsteina: przeczytajcie ten tekst z sympatią i empatią, zróbcie sobie ćwiczenie z człowieczeństwa. To dobrze robi!

Dowcip jak zbrodnia stanu

Dalej w "Rzepie" tekst Igora Janke "Zmasakrowany wizerunek". Janke wylicza żarty i niesprawiedliwości, jakie spotkały Kaczyńskiego ze strony mediów. Moim zdaniem - nie jest to trafne. Tekst zaczyna się tak: "Lech Kaczyński nie był ulubieńcem dziennikarzy. Od początku urzędowania miał naprzeciwko siebie bardzo mu nieżyczliwych pośredników. Media go nie lubiły. Miał świadomość, że niemal każde jego zachowanie zostanie pokazane w krzywym zwierciadle. Wszędzie zatrzęsienie prześmiewczych tekstów, zdjęć, filmików, gadżetów". Koniec cytatu.

Igor, zamień sobie w powyższym fragmencie "Kaczyński" na "Kwaśniewski". I przeczytaj teraz. Pasuje, prawda? Nie pamiętasz jak było? Jakie jaja odchodziły, kiedy Kwach został prezydentem? Kartki na mięso drukowaliśmy, że niby teraz PRL wróci. I te jego pląsania w rytm disco-polo, ciągle z tego mieliśmy ubaw. I słusznie! Ale potem ten obciachowy Kwaśniewski potrafił przekroczyć własne słabości, robił rzeczy, które zmieniły ten wizerunek. Masz rację, że media są głupie. Pokazują żarciki, filmiki i generalnie - ma być wesoło ("a wokół huczy wspaniałe życie / rumiane jak rzeźnia o poranku" - pisze nasz ukochany Herbert). Ale to nie dotyczy Kaczyńskiego, tylko świata, ponowoczesności, ble, ble, ble, długo można dyskutować.

Dalej, Igorze, piszesz tak: "Każdy pamięta Irasiada: te śmichy-chichy, kpiarskie esemesy. Ale dopiero teraz opowiedziano, jak państwo Kaczyńscy lubili zwierzęta, jak pomagali naszym miejszym braciom". No nie żartuj! To akurat wszyscy wiedzieli, było masę tekstów na ten temat, były też zdjęcia w tabloidach i pismach kobiecych. Ale rozumiem, o co Ci idzie. Nie jest tak, że w ogóle nie dostrzegam problemu. Wydaje mi się tylko, że przesadzasz.

Pożegnanie księdza Indrzejczyka

W "Wyborczej" rozmowa z psychologiem o tym, co mówić dzieciom. W jednym z przedszkoli usadzono dzieci przed telewizorem i kazano patrzeć na trumny. Były przestraszone. W innym - kazano ubrać się na czarno trzylatkom. Zostawmy.

Olga Szpunar pyta: "Synek znajomej dopytywał się zdenerwowany, czy na pokładzie na pewno nie było Scooby'ego, którego uwielbia". Dr Witold Ligęza odpowiada: "No właśnie. Dzieci nie są w stanie tak jak my zrozumieć katastrofy. Przekładają ją na coś, co jest im znane".

Jestem zatem jak dziecko. Kiedy z esemesa dowiedziałem się o katastrofie, pierwsza myśl była taka: "Boże, czy na pokładzie był kapelan prezydenta ks. Indrzejczyk?". Okazało się, że był. Na jego mądre kazania na warszawskim Żoliborzu jeździłam specjalnie aż spod Piaseczna. Ten człowiek to dla mnie jak ukochany Scooby dla "synka znajomej". Bardzo żal.

Jak ginęli rosyjscy jeńcy

Też w "Wyborczej" ważny wywiad z prof. Zbigniewem Karpusem, historykiem, który jako pierwszy wyliczył, ilu jeńców wojny polsko - bolszewickiej zginęło w naszych obozach. 18 tysięcy. Opowiada, jak ginęli. I dlaczego państwo polskie tak późno poprawiło ich los. Warunki w obozach jenieckich to wstyd i hańba. Prawdziwą demokrację poznaje się odwiedzając więzienia, a nie czytając konstytucje i odezwy. Ale kontekst, który wyjaśnia prof. Karpus, również kontekst ekonomiczny, też jest ważny. Warto przeczytać ten wywiad.

Holland o żałobie

Magdalena Żakowska, jak zwykle rzeczowo, rozmawia w "Wyborczej" z Agnieszką Holland. Reżyserka jest w Nowym Orleanie, kręci coś dla Amerykanów. Polskę widzi więc z oddali. "Kiedy to, co piękne w przeżywaniu żałoby, zmienia się w kicz?" - pyta dziennikarka. "Gdy to, co było oceną człowieka, pod wpływem szantażu żałobnego zmienia się w oceny tej przeciwieństwo". Pretekstem do rozmowy z Holland jest serial "Ekipa", który reżyserka nakręciła jakiś czas temu. Profetyczny. Kończy się katastrofą samolotu z prezydentem na pokładzie. Fragmenty z listy dialogowej: "Tym rządowym trupem nie chce nikt latać". "Depesza kondolencyjna z Rosji jest najlepiej napisana, najbardziej współczująca".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    794 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':