http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Smutek i ważne słowa

Krystyna Naszkowska
2010-04-16, ostatnia aktualizacja 2010-04-16 10:42

Kolejny dzień żałoby narodowej po tragedii pod Smoleńskiem, wszystkie gazety są jej poświęcone, pokazują jak Polacy opłakują zmarłych. Dużo zdjęć pełnych emocji, dużo pełnych emocji wspomnień. Dużo o przygotowaniach do uroczystości pogrzebowych w Warszawie i Krakowie. A "obok", teksty mądre, skłaniające do refleksji, o stosunkach polsko-rosyskich i polsko-polskich.

Krystyna Naszkowska
.
Krystyna Naszkowska
W "Gazecie Wyborczej" na drugiej stronie ważna wypowiedź Adama Michnika: "Coś w naszych sercach drgnęło". Wydrukowana w sposób bezprecedensowy: po polsku alfabetem łacińskim i po rosyjsku - cyrylicą. Naprawdę warto przeczytać, na pewno będziemy do tego tekstu wracać, cytować go.

"Nie tylko cały świat dowiedział się w ostatnich dniach o zbrodni katyńskiej, ale też w obliczu nowej tragedii politycy rosyjscy zdecydowali się na uczynki bez precedensu, które przejdą do historii."

Pisze Michnik, że katastrofa w Smoleńsku sprawiła że coś drgnęło w sercach Polaków i Rosjan, w sercach przywódców i zwykłych ludzi.

"Dziś na krwi przelanej 70 lat temu w Katyniu i w sobotę pod Smoleńskiem rodzi się autentyczna polsko-rosyjska wspólnota losów. Dziękujemy wam - bracia Moskale - za współczucie, zrozumienie, spontaniczne akty solidarności i wszelką pomoc w związku z katastrofą. Każda śmierć wydaje się bezsensowna. Ale z waszej relacji na tragedię pod Smoleńskiem może wyniknąć dobro dla obu naszych tak doświadczonych przez przeszłość narodów".

W "Dzienniku Gazecie Prawnej" Andrzej Talaga pisze, że trzeba było katastrofy w Smoleńsku by narody Polski i Rosji zobaczyły w sobie szanse, a nie tylko zagrożenie.

"Smoleńsk ma szansę stać się momentem przełomowym. Nie zapoczątkuje przyjaźni, może jednak uwieńczyć dochodzenie do normalności. Polski i Rosji nie dzielą bowiem nieusuwalne rozbieżności. Najpierw podczas uroczystości w Katyniu, a potem po katastrofie w Smoleńsku Federacja Rosyjska objawiła się jako państwo odpowiedzialne, sprawne i wiarygodny partner. Być może więcej jest w tym politycznej strategii niż szczerego uczucia. W ostatecznym efekcie nie ma to jednak znaczenia. Po przelanej pod Smoleńskiem krwi i pojednawczych gestach ani Rosjanie ani Polacy nie mogą już wrócić do dawnych antagonizmów .

I jeszcze Adam Rotfeld, współprzewodniczący polsko rosyjskiej Grupy ds. Trudnych w Rzeczpospolitej na ten sam temat choć z większą ostrożnością:

"Warto pamiętać,. że zmiana nastawienie rosyjskich władz wobec Polski zaczęła się przed tragedią w Smoleńsku. Ważnym etapem tej zmiany był moment kiedy premier Putin zaprosił premiera Tuska na wspólne obchody 70. rocznicy Katynia. Mam nadzieję, że w obliczu tego co się stało, proces poprawy stosunków nie tylko nie zostanie przerwany, ale nabierze przyspieszenia Prezydent (Kaczyński) wiedział, że po stronie rosyjskiej mamy ogromnie dużo życzliwych, przyjaciół- Moskali - wybitnych uczonych, pisarzy, intelektualistów. Wielu z nich chciał udekorować najwyższymi odznaczeniami. Nie zdołał tego zrobić. Myślę, że jego następca nie zapomni o tym, że ci lidzie zasługują na naszą wdzięczność i wyróżnienie. "

A w "Polsce the Times" na stronach magazynowych rozważania filozofa prof. Zbigniewa Mikołejko o naszej narodowej rozpaczy nad trumnami ofiar katastrofy.

"My, Polacy żyjemy na dwa sposoby - jako anarchiczni egoiści i wspólnota odświętna. Anarchiczny egoista, z rozmaitych powodów, co jakiś czas musi się odnaleźć w tym odświętnym byciu razem. Po czym, kiedy mija ten okres stanu wyjątkowego, wraca do swojego egoistycznego anarchizmu. W Polsce wspólnota jest wymuszana przez stany wyjątkowe. Nie odbywa się na zasadzie konsensusu, dogadania się, jawnie, na stałe, ale jest wywoływana przez sytuacje, najczęściej tragiczne. Taka wspólnota jest bezrefleksyjna i obrzędowa. Zupełnie inaczej jest w krajach anglosaskich. Nie musimy mówić wyłącznie językiem rozpaczy. Musimy już teraz zacząć rozmawiać o przyszłości. Trzeba też nie tylko szukać winnych ale i pytać o odpowiedzialność".

I dalej mówi prof. Mikołejko: Mam nadzieje, że teraz będziemy inaczej patrzeć na Rosjan. Ich reakcja na naszą tragedię powinna uzmysłowić nam także, że to nie oni wymordowali Polaków w Katyniu. To zrobili Sowieci".

W podobnym tonie wypowiada się na sąsiedniej stronie tej samej gazety socjolog prof. Janusz Czapiński:

"Nie potrafimy tak normalnie, na co dzień, zwracać się twarzami do siebie. Dlatego przez cały czas doświadczamy głodu wspólnoty. Wtedy się otwieramy. Celem jest ucieczka od bólu samotnego przezywania żałoby."

A co się stanie kiedy minie okres żałoby?

Według prof. Czapińskiego wrócimy do domów i swoich egoizmów. "Nic się nie zmieni. Nie łudzę się, że to zasiew jakiegoś ziarna, który sprawi, że Polacy będą mniej kłótliwi i nieufni. To nie minie jak każda żałoba".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':