Bogdan Wróblewski: Według rosyjskich dziennikarzy i naszych korespondentów strona rosyjska czeka na Polaków z przekazaniem wstępnych ustaleń śledztwa. Kiedy to nastąpi?
Andrzej Seremet: To może nastąpić w każdej chwili. Wtedy gdy w drodze pomocy prawnej przyjdą od strony rosyjskiej materiały śledztwa. Częścią materiałów już dysponujemy, zostały nam oficjalnie przekazane.
Zapisy z czarnych skrzynek też?
- Jedna czarna skrzynka jedzie do Polski. Dwie - w tym ta z zapisem rozmów pilotów - są jeszcze w Moskwie badane.
Czy w poniedziałek poznamy wstępne ustalenia śledztwa?
- Prawdopodobnie spotkamy się z dziennikarzami. Ale nie będą to wstępne ustalenia. Powiemy, jakie materiały zostały zebrane, jakie czynności zostały wykonane, co wynika z niektórych dowodów dotąd zebranych.
Które wstępne hipotezy już zostały zweryfikowane?
- Było pięć założeń: akt terrorystyczny, awaria techniczna, pogoda, błąd pilota i kompilacja tych dwu ostatnich. Żadna nie została ostatecznie wykluczona.
Czy wiadomo, w którym momencie pilot podjął ostateczną decyzję o lądowaniu?
- Jeszcze nie wiadomo.
"Zapisy rozmów wyjaśniają przyczynę katastrofy" - mówią rosyjskie źródła. Rosjanie - podkreślam - zostawiają Polakom powiedzenie prawdy, której może nie chcemy usłyszeć.
- Każda z wersji śledczych będzie sprawdzana w ramach własnego śledztwa polskiej prokuratury. I będziemy sukcesywnie informować o wszystkich ustaleniach. Nie chciałbym, żeby ktoś odniósł wrażenie o jakiejś rywalizacji między stroną polską czy rosyjską.
Ma pan informację, czy ktoś rozmawiał z załogą? Czy był nacisk albo może sugestia - lądować?
- Mam informacje na temat rozmów w kabinie, ale nie mam potwierdzenia, żeby były rozmowy pilotów z kimś spoza załogi.
"Kommiersant", powołując się na prokuratorską analizę czarnych skrzynek, napisał wczoraj: "Odpowiedzialność jednoznacznie spada na pilotów".
- Jestem jak najdalszy o przesądzania czegokolwiek w tej sprawie, dajmy popracować prokuratorom. Prokuratura rosyjska odtworzyła ten materiał przy aktywnym udziale płk. Zbigniewa Rzepy. Zostanie on przesłany stronie polskiej. Zapisy z czarnych skrzynek oczywiście będą miały ważne znaczenie dla przyjęcia hipotezy o przyczynach wypadku.
Czy z prawnego punktu widzenia za katastrofę odpowiada tylko dowódca, czy też ta odpowiedzialność się rozkłada, spada także na osoby, które mogły nalegać na lądowanie?
- Gdyby nalegały, także ponosiłyby odpowiedzialność. Z punktu widzenia prawa karnego odpowiadałyby za podżeganie do przestępstwa, w tym wypadku spowodowania katastrofy lotniczej. Ale nic na to na razie nie wskazuje.
Kiedy ujawnione zostaną rozmowy z kokpitu?
- Zdecyduje o tym prokurator, bo on jest gospodarzem. Ja nie dostrzegam przeszkód dla ujawnienia treści tych rozmów, z wyłączeniem spraw osobistych.
To znaczy?
- Np. modlitwy pilota tuż przed zderzeniem z ziemią, choć zdaję sobie sprawę, że jeżeli nie pokażemy wszystkiego, mogą się pojawić głosy - co wykasowaliście? Czynię to zastrzeżenie, ale chciałbym, żeby prokuratura zachowała w tej sprawie maksymalną jawność.
Czy powiedzenie prawdy - która może dotykać bliskich ofiar - jest możliwe?
- Tak, jeśli będzie to prawda o przyczynach i przebiegu tej katastrofy.
Źródło: Gazeta Wyborcza