http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ponad 700 ofiar trzęsienia ziemi na Wyżynie Tybetańskiej

Maria Kruczkowska
2010-04-16, ostatnia aktualizacja 2010-04-16 01:49

- W nocy ludzie płakali i krzyczeli. Niektórzy z nich mają połamane nogi czy ręce, a mogą dostać tylko zastrzyki przeciwbólowe - relacjonuje właściciel jednego z hoteli w prowincji Qinghai. - To wygląda jak strefa wojenna. Całkowity bałagan

Ratownicy i zwykli ludzie w ruinach budynków miasta Jiegu. Wczoraj w rejon katatsrofy przyjechał premier Wen Jiabao
Fot. Alexander F. Yuan AP
Ratownicy i zwykli ludzie w ruinach budynków miasta Jiegu. Wczoraj w rejon...
SERWISY
Liczba ofiar czwartkowego trzęsienia ziemi na Wyżynie Tybetańskiej w północno-zachodnich Chinach wzrosła do 760. Szacuje się, że pod gruzami na ratunek czeka jeszcze 300 kolejnych osób - informuje agencja Xinhua. Szpitale musiały przyjąć 11 tys. rannych, w tym 1174 z ciężkimi obrażeniami. Najbliższy miejscu katastrofy dobrze wyposażony szpital jest w Xining, stolicy prowincji Qinghai - to aż 1000 km od epicentrum trzęsienia. Najciężej rannych przewozi się tam helikopterami.

Akcja ratunkowa jest utrudniona, bo wstrząs o sile 7,1 stopni w skali Richtera nawiedził zagubiony w górach region położony na wysokości 4 tys. m nad poziomem morza. Tak wysoko mieszkają prawie sami Tybetańczycy, pasterze i rolnicy - w sumie 100 tys. ludzi. Rząd w Pekinie wysłał do pomocy wojsko. W region katastrofy jadą konwoje z żywnością, wodą pitną i sprzętem medycznym. Transporty z pomocą mijają się z małymi traktorami jadącymi w przeciwną stronę. Ucieka nimi miejscowa ludność, która opuszcza swoje domy i chroni się w dolinach.

Akcję ratunkową utrudniają zimno, silny wiatr, częste wstrząsy wtórne i choroba wysokościowa. Ratownikom, którzy walczą z czasem, brakuje też ciężkiego sprzętu. W Yushu działa co prawda lotnisko, ale droga dojazdowa została uszkodzona i jest dopiero w naprawie. Ratownicy, którzy walczą z czasem, pracują gołymi rękami i łopatami.

Telewizja chińska pokazuje od dwóch dni uratowaną dziewczynkę, która spędziła 12 godzin pod gruzami. - Przepraszam za sprawione kłopoty - dziękowała ratownikom, którzy ją wynosili na noszach - Nigdy tego nie zapomnę.

W regionie dotkniętym trzęsieniem ziemi zawaliła się większość domów. W miejscowości Jiegu zniszczonych jest 85 proc. budynków - szacują władze chińskie. Według chińskiego Czerwonego Krzyża zniszczone zostały też dwie trzecie szkół. Wśród zabitych jest 56 uczniów, a 40 uwięzionych jest wciąż pod gruzami.

prezydent Chińskiej Republiki Ludowej Hu Jintao skrócił podróż po Ameryce Łacińskiej i po odwiedzeniu Brazylii zrezygnował z wizyty w Wenezueli i Chile

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':