Para prezydencka zostanie pochowana na Wawelu w krypcie Piłsudskiego - podał we wtorek kard.
Stanisław Dziwisz. Zaniepokoiło to rodzinę marszałka, której nikt o zdanie nie pytał. Zwłaszcza doniesienia, że trzeba będzie przesuwać sarkofag Piłsudskiego.
- Poprosiliśmy kard. Dziwisza o spotkanie, by przedstawić nasze stanowisko. Było krytyczne - mówi nieoficjalnie osoba z otoczenia rodziny Piłsudskiego.
Krzysztof Jaraczewski, wnuk marszałka i prezes Fundacji Rodziny Józefa Piłsudskiego, odwiedził wczoraj kardynała. Spotkania nie komentował. Nasze źródło twierdzi, że emocje nieco opadły, gdy okazało się, że grobowiec małżonków Kaczyńskich nie znajdzie się ostatecznie w tym samym pomieszczeniu co sarkofag Piłsudskiego.
Razem, ale osobno Formalnie to jedna krypta, zwana kryptą pod wieżą Srebrnych Dzwonów, ale składa się z przedsionka oraz części, gdzie leży Piłsudski. Grobowiec pary prezydenckiej znajdzie się w przedsionku po lewej stronie.
Decyzja kard. Dziwisza sprawiła, że już we wtorek wieczorem przed krakowską kurią kilkaset osób protestowało przeciwko pochowaniu prezydenta na Wawelu. Krzyczeli: "Nie na Wawel! Powązki!".
- Jest mi bardzo przykro, że uroczystości pogrzebowe stają się elementem przepychanek politycznych i że próbuje się wciągnąć w to
Kościół - mówił ks. Robert Nęcek, rzecznik kurii. - Metropolita krakowski podjął decyzję po rozmowie ze stroną rządową i po prośbach rodziny. We wtorek po południu zadzwonił do kard. Dziwisza brat zmarłego prezydenta, prezes
PiS Jarosław Kaczyński i przekazał życzenie rodziny - przypominał.
Wczoraj z otoczenia kard. Dziwisza wyszedł pomysł, by krypta pod wieżą Srebrnych Dzwonów stała się kryptą prezydencką. Obok małżonków Kaczyńskich miałby w niej spocząć Ryszard Kaczorowski, ostatni prezydent RP na uchodźstwie. Rodzina Kaczorowskiego odmówiła.
- Rozmawiałem z córką prezydenta. Wszyscy są wdzięczni za tę inicjatywę, ale wola rodziny jest taka, by prochy prezydenta Kaczorowskiego spoczęły w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Nie mógł rządzić w wolnej Polsce, niech więc jego szczątki spoczną w stolicy - mówi o. Eustachy Rakoczy, jasnogórski kapelan Żołnierzy Niepodległości i przyjaciel rodziny Kaczorowskich, który przyjechał do Warszawy z misją przekonania rodziny do pochówku w Krakowie.
- Wawel nie jest najodpowiedniejszym miejscem na chowanie prezydentów. Zważywszy jednak na dramatyczne okoliczności śmierci Lecha Kaczyńskiego, można dopuścić pochowanie go z małżonką na Wawelu. Ale nie powinno stać się to precedensem, bo trzeba by tam pochować wszystkich prezydentów III RP: gen. Jaruzelskiego, Lecha Wałęsę i Aleksandra Kwaśniewskiego. Zaczyna się robić z tego cmentarz, a to nie jest zwykłe miejsce pochówku - mówi Janusz Onyszkiewicz, mąż wnuczki Piłsudskiego, b. wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Kto pierwszy rzucił: Wawel Od kogo wyszedł pomysł Wawelu? Wczoraj politycy PiS i Kancelaria Prezydenta sugerowali, że od krakowskiej kurii.
- Chciałbym zaprzeczyć tym absurdalnym informacjom, że było to życzenie rodziny. Zdecydowanym zwolennikiem tej decyzji był kard. Dziwisz - mówił w
TVN prezydencki minister Andrzej Duda.
- Przypisywanie pomysłu kardynałowi mija się z prawdą. On był tym zaskoczony. Znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, bo jak tu odmówić rodzinie zmarłego. Zachował się po ludzku, uszanował decyzję rodziny i zgodę władz państwowych - mówi "Gazecie" duchowny z krakowskiej kurii.
Pierwszy sygnał o życzeniu córki i Jarosława Kaczyńskiego metropolita usłyszał we wtorek rano od kancelarii premiera - też zresztą tym zaskoczonej. Wcześniej w rozmowach z rodziną rozważano warszawską archikatedrę św. Jana bądź Powązki wojskowe.
Ale - jak słyszymy w PiS - Powązki od razu odrzucono, bo "trudno sobie wyobrazić, by
Lech Kaczyński leżał koło Bieruta".
Według źródeł "Gazety" propozycja pochówku na Wawelu wyszła z otoczenia tragicznie zmarłego prezydenta i jego brata. W rozmowach brali udział m.in. posłanka Elżbieta Jakubiak (b. szefowa gabinetu prezydenta), europoseł PiS Paweł Kowal, wiceprezes PiS Adam Lipiński i szef gabinetu prezydenta Maciej Łopiński.
Prezes PiS jeszcze w poniedziałek rano chciał, by pogrzeb odbył się na starych Powązkach, gdzie leży ojciec braci Kaczyńskich.
- Po śmierci najbliższych myśli się, żeby miejsce pochówku było jak najbliżej domu. Jarosław Kaczyński po stracie brata był w traumie - mówi "Gazecie" Elżbieta Jakubiak. - Ale tu nie chodziło o pochówek brata, tylko prezydenta RP. Hierarchowie kościelni przedstawili dwie propozycje: warszawską archikatedrę św. Jana Chrzciciela i Wawel. Byliśmy zgodni, że trzeba wybrać którąś z nich.
- Dlaczego Wawel, a nie katedra św. Jana, gdzie leży m.in. prezydent Gabriel Narutowicz?
- Wawel to godne miejsce, emanacja państwa, jego tragicznych losów, spoczywa tam gen. Sikorski, który również zginął w katastrofie lotniczej - mówi Jakubiak.
- Może cały naród powinien zdecydować, kto spoczywa na Wawelu?
- Tu nie ma żadnego problemu. Tylko "Gazeta" ma problem - mówi Jakubiak.
W środę wieczorem przed kurią krakowską odbyła się druga manifestacja przeciw pochowaniu Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu.
Współpraca: Rafał Romanowski, kawi, kfk