Kard. Bertone pełni rolę szefa watykańskiego rządu - jest drugim co do ważności dostojnikiem Kościoła katolickiego po
papieżu.
Kościół ugina się teraz pod licznymi oskarżeniami o tuszowanie skandali pedofilskich w Niemczech, Austrii, Belgii, Włoszech, Ameryce Łacińskiej oraz Azji. I - jak przyznają nawet publicyści przyjaźni Watykanowi - coraz gorzej radzi sobie z krytyką ze strony mediów. Część hierarchów daje nawet wiarę teoriom spiskowym.
Afery pedofilskie sprawiają, że w Kościele podnoszą się głosy na rzecz zniesienia celibatu, choć - jak twierdzi bardzo wielu specjalistów z głównego nurtu psychologii - bezżenność nie może wywołać ciągot pedofilskich. Jednak wbrew oświadczeniom kard. Bertone ich przyczyną nie jest także homoseksualizm, a zdecydowana większość przypadków wykorzystywania dzieci zdarza się w rodzinach, gdzie ofiarami padają najczęściej dziewczynki.
- Ani Bertone, ani Watykan nie mają żadnych kompetencji, by mówić o ludzkiej seksualności - protestował wczoraj Rolando Jimenez z organizacji mniejszości seksualnych w
Chile, gdzie watykański sekretarz stanu podzielił się swą kontrowersyjną wiedzą psychologiczną.
Choć księżowski celibat nie powoduje pedofilii, to - zdaniem niektórych ekspertów - może sprawiać, że stan kapłański jest atrakcyjny dla pedofilów. - Bezżenność księży jest społecznie akceptowaną formą życia, która niektórym pomaga uniknąć skonfrontowania się ze swą dorosłą seksualnością. Dlatego do seminariów trafiają czasem niedojrzali seksualnie mężczyźni, w tym pedofile - tłumaczył niedawno ks. Stephane Joulain, francuski psychoterapeuta pracujący dla Kościoła. Celibat bywa też schronieniem dla gejów bojących się swej seksualności.
Badania w niektórych diecezjach w
USA miały wykazać, że blisko 60 proc. nowo wyświęconych księży jest niedojrzałych psychoseksualnie. - To nie znaczy, że zasada bezżenności powinna być natychmiast likwidowania. Po prostu kandydatów na księży trzeba badać i dopuszczać do święceń tylko tych dojrzałych - tłumaczył ks. Joulain.
Aluzje do znanych od dość dawna hipotez, że źródłem kłopotów Kościoła mieliby być geje, którzy potajemnie zakradli się w jego szeregi, to tylko jedna z linii kościelnej obrony. Szef watykańskiego dziennika "Osservatore Romano" Giovanni Maria Vian przekonywał wczoraj, że powodem "zharmonizowanej kampanii mediów" przeciw Watykanowi mają być problemy finansowe gazet ("a seks dobrze się sprzedaje") oraz ich zadawniona wrogość wobec nauczania Kościoła w sprawie aborcji, metody in vitro oraz antykoncepcji.
Włoski episkopat dystansował się zaś przedwczoraj od opinii emerytowanego biskupa Giacoma Babiniego, który ogłosił, że atakiem na Kościół steruje spisek syjonistów.
Choć medialne dociekania na temat udziału w tuszowaniu skandali nie omijają nawet samego
papieża, to Benedykt XVI - ponoć wbrew naciskom części hierarchów - uparcie broni polityki ujawniania wszystkich odkrytych księżowskich przestępstw, zwłaszcza w jego ojczystych Niemczech. Watykan zamierza wkrótce zaostrzyć procedury postępowania z podejrzeniami wobec księży.
Niewykluczone, że zasada "zero tolerancji" wypracowana przez amerykańskich biskupów w 2002 r. (każdy przypadek wykorzystania osoby poniżej 18. roku życia przez księdza równa się dożywotniemu zakazowi pracy duszpasterskiej i zwykle wykluczeniu ze stanu kapłańskiego) wkrótce zacznie obowiązywać w Kościele na całym świecie.