Niech ta śmierć nas pojedna
12.04.2010
, aktualizacja: 11.04.2010 23:52
Nie ma dobrej śmierci. Każda śmierć jest bezsensowna i bezcelowa. Ale Polacy mogą dziś nadać sens tej bezprecedensowej w swej historii tragedii.
Paradoks pierwszy: Katyń - zarówno dla świata zachodniego, jak i dla samych Rosjan - od 10 kwietnia 2010 roku przestanie być pustym dźwiękiem, często dotychczas uznawanym za specyficznie polską, antyrosyjską obsesję. Dzięki tej katastrofie prawda o stalinowskiej zbrodni sprzed 70 lat na 22 tysiącach polskich oficerów utrwali się w zbiorowej pamięci. Jak pamiętamy, alianci z II wojny światowej - w imię niezadrażniania stosunków z sojuszniczą Moskwą - nie zaprzeczali sowieckiej propagandzie, że eksterminacja polskiej elity w Katyniu, Ostaszkowie i Miednoje jest robotą nazistów. Utrwali się więc prawda - warunek konieczny wszelkiego pojednania.
Paradoks drugi to fakt, że reakcja Rosji i Rosjan na tragiczną śmierć polskiego prezydenta, wielu dostojników państwowych i całego najwyższego dowództwa polskiej armii - w drodze do Katynia właśnie - stwarza niepowtarzalną, choć traumatyczną sposobność do autentycznego polsko-rosyjskiego pojednania, na wzór francusko-niemieckiego pojednania Charles'a de Gaulle'a i Konrada Adenauera.
Dziś Rosja płacze razem z nami. W Rosji dzieją się rzeczy, na które Polacy patrzą w zdumieniu. Oto premier Władimir Putin potępia w Katyniu sowiecką zbrodnię. Razem z Donaldem Tuskiem chyli głowy nad mogiłami ofiar. Po katastrofie zaś orędzie do narodu polskiego wygłasza prezydent Dmitrij Miedwiediew i - rzecz bez precedensu - zarządza narodową żałobę po śmierci obywatela innego kraju.
Wreszcie sam premier Putin jedzie na miejsce katastrofy, staje na czele specjalnej komisji, obejmuje Tuska w przyjacielskim geście. A następnego dnia przylatuje jeszcze raz do Smoleńska by pożegnać trumnę polskiego prezydenta. Rosyjska państwowa telewizja nadaje w najlepszym czasie antenowym film Andrzeja Wajdy "Katyń", który musi szarpać rosyjskie sumienie. Polska ambasada w Moskwie tonie w kwiatach.
Rosja otworzyła się na Polskę, ale i na samą siebie, na swoją historię i na rozrachunek ze stalinizmem, którego ofiarą padło kilkadziesiąt milionów samych Rosjan i innych narodów dawnego Związku Radzieckiego.
Jeśli nasze dwa narody nie wybaczą sobie w takiej chwili, to czy kiedykolwiek sobie wybaczą? Taka "szansa" już się nie powtórzy. Nie wolno nam jej zmarnować.
Paradoks trzeci: Polska młoda demokracja, młode polskie niepodległe państwo zachwieje się po tym ciosie, ale szybko podniesie. Polacy udowadniają dziś, że są narodem dojrzałym do wolności. Rządząca Platforma Obywatelska oraz pełniący obowiązki prezydenta marszałek Bronisław Komorowski najważniejsze wakujące stanowiska w państwie powinien obsadzać nie wedle ciasnej partyjnej logiki, lecz według kryterium fachowości i w duchu narodowej rekoncyliacji. Platformie nie wolno ulec niskiej pokusie triumfalizmu władzy, która zrządzeniem tragicznego losu ma rozwiązane ręce.
Dziś doprawdy trudno przewidywać, jaki ta katastrofa wywrze wpływ na scenariusz wyborczy i jak ukształtuje się polityczna scena. Jednego jestem pewien: Polacy muszą zdać trudny egzamin, przed którym dziś stoją.
Paradoks drugi to fakt, że reakcja Rosji i Rosjan na tragiczną śmierć polskiego prezydenta, wielu dostojników państwowych i całego najwyższego dowództwa polskiej armii - w drodze do Katynia właśnie - stwarza niepowtarzalną, choć traumatyczną sposobność do autentycznego polsko-rosyjskiego pojednania, na wzór francusko-niemieckiego pojednania Charles'a de Gaulle'a i Konrada Adenauera.
Dziś Rosja płacze razem z nami. W Rosji dzieją się rzeczy, na które Polacy patrzą w zdumieniu. Oto premier Władimir Putin potępia w Katyniu sowiecką zbrodnię. Razem z Donaldem Tuskiem chyli głowy nad mogiłami ofiar. Po katastrofie zaś orędzie do narodu polskiego wygłasza prezydent Dmitrij Miedwiediew i - rzecz bez precedensu - zarządza narodową żałobę po śmierci obywatela innego kraju.
Wreszcie sam premier Putin jedzie na miejsce katastrofy, staje na czele specjalnej komisji, obejmuje Tuska w przyjacielskim geście. A następnego dnia przylatuje jeszcze raz do Smoleńska by pożegnać trumnę polskiego prezydenta. Rosyjska państwowa telewizja nadaje w najlepszym czasie antenowym film Andrzeja Wajdy "Katyń", który musi szarpać rosyjskie sumienie. Polska ambasada w Moskwie tonie w kwiatach.
Rosja otworzyła się na Polskę, ale i na samą siebie, na swoją historię i na rozrachunek ze stalinizmem, którego ofiarą padło kilkadziesiąt milionów samych Rosjan i innych narodów dawnego Związku Radzieckiego.
Jeśli nasze dwa narody nie wybaczą sobie w takiej chwili, to czy kiedykolwiek sobie wybaczą? Taka "szansa" już się nie powtórzy. Nie wolno nam jej zmarnować.
Paradoks trzeci: Polska młoda demokracja, młode polskie niepodległe państwo zachwieje się po tym ciosie, ale szybko podniesie. Polacy udowadniają dziś, że są narodem dojrzałym do wolności. Rządząca Platforma Obywatelska oraz pełniący obowiązki prezydenta marszałek Bronisław Komorowski najważniejsze wakujące stanowiska w państwie powinien obsadzać nie wedle ciasnej partyjnej logiki, lecz według kryterium fachowości i w duchu narodowej rekoncyliacji. Platformie nie wolno ulec niskiej pokusie triumfalizmu władzy, która zrządzeniem tragicznego losu ma rozwiązane ręce.
Dziś doprawdy trudno przewidywać, jaki ta katastrofa wywrze wpływ na scenariusz wyborczy i jak ukształtuje się polityczna scena. Jednego jestem pewien: Polacy muszą zdać trudny egzamin, przed którym dziś stoją.
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX












