http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Smoleńsk pożegnał Lecha Kaczyńskiego

Marcin Wojciechowski, Smoleńsk
2010-04-12, ostatnia aktualizacja 2010-04-11 22:42

Lotnisko w Smoleńsku. Premier Putin i ambasador RP w Moskwie Jerzy Bahr
Lotnisko w Smoleńsku. Premier Putin i ambasador RP w Moskwie Jerzy Bahr
Fot. SERGEI KARPUKHIN REUTERS

Z wojskowymi honorami pożegnano wczoraj przykrytą biało-czerwoną flagą trumnę z ciałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Na ceremonię przyleciał po raz drugi w ostatnich dwóch dniach do Smoleńska rosyjski premier Władimir Putin. Trumnę z ciałem prezydenta ustawiono na obitym czerwonym płótnem katafalku. Była rosyjska jednostka reprezentacyjna złożona ze wszystkich rodzajów broni.

Dyplomaci płakali

Z Polski po ciało prezydenta przyjechali jego najbliżsi współpracownicy: Małgorzata Bochenek i Maciej Łopiński z Kancelarii Prezydenta oraz eurodeputowany PiS Paweł Kowal. Ceremonia była podniosła i godna. Nie było żadnych przemówień. Rosyjscy żołnierze przenieśli trumnę z ciałem prezydenta z karawanu na katafalk. Premier Putin wraz z ambasadorem RP Jerzym Bahrem pokłonili się przed trumną w takt granego przez wojskową orkiestrę marsza i położyli na niej bukiety czerwonych goździków.

Odegrano hymny Polski i Rosji. Była wojskowa defilada. Premier Putin kilka razy przeżegnał się przed ciałem prezydenta Polski.

Potem zagrano na trąbce wojskowe pożegnanie "Śpij, żołnierzu, w ciemnym grobie". Polscy dziennikarze i dyplomaci obecni na uroczystości płakali. Rosjanie patrzyli na nich ze współczuciem. Czuło się, że łączy nas wspólny ból. Potem trumnę przejęli polscy żołnierze, którzy przenieśli ją do wojskowego samolotu CASA z biało-czerwoną szachownicą na stateczniku.

Choć samolot długo kołował na pas startowy, to wszyscy stali na miejscu, oddając hołd prezydentowi RP. W momencie, gdy samolot odlatywał, Putin jeszcze raz przeżegnał się trzy razy zgodnie z prawosławną tradycją. Po ceremonii, którą pokazały telewizje rosyjskie, mieszkańcy Smoleńska dosłownie runęli z kwiatami na miejsce katastrofy. W czasie niedzielnych nabożeństw w tutejszych cerkwiach modlono się za ofiary tragedii. Telewizje rosyjskie pokazywały też modły w jedynej w Smoleńsku parafii katolickiej oraz składanie kwiatów przed ambasadą RP w Moskwie i konsulatami w innych miastach.

- Towarzyszy nam wyjątkowa solidarność Rosjan w tych dnia. To słowo może nabrać nowego znaczenia w stosunkach polsko-rosyjskich. Poczuliśmy Rosjan jako kogoś, kto jest nam bliski. Na tym polega siła narodu, że z tego, co złe, umie zrobić coś wielkiego - mówił po uroczystości ambasador RP w Moskwie Jerzy Bahr. Zdradził, że podczas rozmowy na lotnisku Putin wspominał Kaczyńskiego w dobrych słowach, m.in. jego wystąpienie w Katyniu sprzed trzech lat o pojednaniu z Rosją.

Ciała ofiar w Moskwie

Wszystkie ciała ofiar katastrofy przewieziono już helikopterami ze Smoleńska do Moskwy. Tam na lotnisku Domodiedowo powstało centrum do ich identyfikacji. Rozpoznawanie jest jednak bardzo trudne ze względu na skalę zniszczeń. - Śledztwo trwa, odczytywane są czarne skrzynki, ale to proces, na którego wyniki musimy poczekać - mówi Bahr.

Nieoficjalnie jako główną przyczynę katastrofy wymienia się mgłę, która utrudniła pilotom lądowanie. - Tak naprawdę winni jesteśmy wszyscy, nie ma sensu zwalać winy tylko na załogę. Ten samolot nie powinien w tak trudnych warunkach lądować w Smoleńsku. Decyzję o lądowaniu podjęli piloci, ale być może należało im tego kategorycznie zabronić - mówi "Gazecie" doświadczony lotnik ze Smoleńska, pracownik lotniska Siewiernyj.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':