Sobotnie wspominanie piątej rocznicy śmierci
Jana Pawła II, a dzień później Niedziela Bożego Miłosierdzia - to nie miał być w Kościele czas żałoby!
- Życie nie chce się podporządkować kalendarzowi liturgicznemu - skwitował abp
Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. I tak wszystkie uroczystości ostatnich dwóch dni zmieniły się w nabożeństwa za ofiary katastrofy w Smoleńsku.
Niedzielna msza w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach przyciągnęła około 50 tys. pielgrzymów, także ze Słowacji, Kanady, Stanów Zjednoczonych. Niektórzy czuwali tu przez całą noc. - O tym, co się stało, dowiedzieliśmy się, stojąc w kolejce do spowiedzi. Całą noc modliliśmy się za tych, którzy zginęli, za ich bliskich - opowiadała Aldona Rozalska, która przyjechała do Łagiewnik z Pomorza.
Kard. Dziwisz w kazaniu: - Ostatnie słowo nie należy do zła i śmierci, lecz do miłości i życia, które nie ma kresu.
Krakowski metropolita wspomniał o "świętym obowiązku" pojednania między Polakami i Rosjanami, który trzeba podjąć "w imię Ewangelii, w imię ofiar katyńskiej zbrodni, a także w imię ofiar smoleńskiej tragedii".
Szczególny przebieg miała Niedzielna 20. Pielgrzymka Rodzin Katyńskich na Jasną Górę. Wczoraj przed południem zebrało się tam kilkuset przedstawicieli Rodzin Katyńskich z całego kraju. Wspominano, że sobotniej mszy w Katyniu miał przewodniczyć kapelan Federacji Rodzin Katyńskich ks. Andrzej Kwaśnik, który zginął w katastrofie. - Nie dojechali na spotkanie z grobami, z mogiłami tych, co zostali zamordowani w Katyniu, ale w Chrystusie Zmartwychwstałym mamy nadzieję, że spotkali się z nimi w innym wymiarze świata, tam po drugiej stronie życia, gdzie teraz sięgają tylko oczy wiary - powiedział w jasnogórskiej homilii ks. Franciszek Dylus, kapelan Rodzin Katyńskich ziemi częstochowskiej.
Apele o pojednanie w narodzie i zakończenie politycznych sporów rozbrzmiewały w kościołach w całej Polsce. Tysiące ludzi przyszło w sobotni wieczór do katedry oliwskiej. - Niech w tej śmierci przejrzy się to, co w nich małe i miałkie. Niech ta śmierć poruszy sumienia tych, co demonstrowali ostentacyjną niechęć, której doświadczało tak wielu z tych, którzy dziś zginęli - mówił abp
Sławoj Leszek Głódź, gdański metropolita.
Abp Kazimierz Nycz na sobotniej mszy św. w archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie mówił: - Ta tragedia pokazuje, jak wspólny jest nasz los, jak przez kruchość życia jesteśmy sobie bliscy, wierzący i niewierzący, ci z jednej i z drugiej opcji, świeccy i duchowni.
Warszawski metropolita przekonywał też: - Wierzę, że ten narodowy pogrzeb, tak jak umieranie i pogrzeb
papieża, zbliży nas, Polaków, do siebie. I pomoże patrzeć we wspólnym kierunku. Może odzyskamy utracony w niemałym stopniu dar jedności i szacunku, i pokory, może bardziej pokochamy naszą ojczyznę.
W katedrze oprócz tłumów warszawiaków byli obecni politycy, m.in. marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz oraz pierwszy premier wolnej Polski
Tadeusz Mazowiecki.
Podczas mszy i nabożeństw często padały mocne nawiązania do zbrodni katyńskiej 1940 r. Abp Władysław Ziółek na mszy w łódzkiej katedrze podkreślał, że "czasowa zbieżność dzisiejszej tragedii z rocznicą śmierci Jana Pawła II, a także tożsamość miejsca katastrofy z miejscem morderstwa na polskich żołnierzach przed siedemdziesięciu laty, wydaje się być znakiem Opatrzności".
- Ziemio katyńska, siedemdziesiąt lat temu stałaś się grobem dla światłych obywateli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Ziemio okolic Katynia, cóżeś to dzisiejszego ranka uczyniła? Znowu się polskiej krwi napiłaś - to dramatyczne słowa bp. Grzegorza Kaszaka z żałobnego nabożeństwa w sosnowieckiej katedrze w sobotni wieczór.
Z kolei prymas Polski abp Henryk Muszyński katastrofę w Smoleńsku nazywa "dopełnieniem strasznych ofiar wojny".
Wczoraj na mszy na rynku w Jarosławiu przewodniczący Episkopatu abp Józef Michalik stwierdził, że "może potrzebna była sobotnia tragedia, aby świat dowiedział się o Katyniu inaczej niż dotychczas".
Wielu biskupów bezradnie powtarzało, że tragedia w Smoleńsku przekracza wyobraźnię, także człowieka głęboko wierzącego. Wedle abp. Nycza pytanie, dlaczego tak się stało, "trudno też zadawać samemu Panu Bogu".
W liście pasterskim biskupi Kościoła ewangelicko-augsburskiego napisali, że "Polska przeżywa największą tragedię czasów powojennych".
W Smoleńsku zginęło m.in. dziesięciu duchownych Kościołów katolickiego, ewangelickiego i prawosławnego.