http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mieli lecieć. Na szczęście nie polecieli

rod, wbs
2010-04-10, ostatnia aktualizacja 2010-04-10 21:30

Na pokładzie samolotu miała być 58-letnia Zofia Kruszyńska-Gust, pracownica Kancelarii Prezydenta, była działaczka opozycji w PRL. Nie przyjechała na lotnisko

Zofia Kruszyńska-Gust
Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
Zofia Kruszyńska-Gust
- Zosia w piątek wieczorem spakowała się i było oczywiste, że leci do Katynia - mówi jej przyjaciółka z Sopotu. - W środku nocy się obudziła. Nie, nie miała żadnych koszmarów czy złych przeczuć. Po prostu obudziła się i postanowiła, że zostaje w domu. Nie wie dlaczego.

Dwaj posłowie - Jan Ołdakowski z PiS i Stanisław Żelichowski z PSL - mieli lecieć, ale ustąpili miejsca kolegom. Według pierwszych doniesień w samolocie miał być także ambasador Polski w Rosji Jerzy Bahr, ale szybko okazało się, że to pomyłka.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    83 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':