http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

To Katyń nr 2. Jestem zdruzgotany

Lech Wałęsa
2010-04-10, ostatnia aktualizacja 2010-04-10 16:00

Jestem podwójnie zdruzgotany. Porównuję to do tragedii katyńskiej - wtedy strzelali naszej inteligencji w tył głowy, teraz straciliśmy część intelektualnej elity naszego narodu w wypadku samolotu. To Katyń nr 2.

Lech Wałęsa
Fot. Damian Kramski / AG
Lech Wałęsa
GALERIA ZDJĘĆ
Agnieszka Kublik: Panie prezydencie, jak Pan zareagował na wieść o tej tragedii?

Lech Wałęsa: Jestem podwójnie zdruzgotany. Bo z tymi ludźmi mam nierozliczoną kartę. Sam jeszcze nie wiem, jak to rozumieć, jak to czytać. Porównuję to do tragedii katyńskiej - wtedy strzelali naszej inteligencji w tył głowy, teraz straciliśmy część intelektualnej elity naszego narodu w wypadku samolotu. To druga tak wielka polska tragedia. To Katyń nr 2. Długo demokracja będzie zabliźniać tę ranę.

Lech Kaczyński był pańskim politycznym przeciwnikiem, ale wcześniej przyjacielem.

- Tak, i dlatego jestem załamany, bo nie mogę się już z nim rozliczyć. Więc po bożemu ja mu wybaczam i też proszę o wybaczenie. Niech spoczywa w spokoju.

Bóg dopuścił na nasz naród niezwykłą tragedię - powiedział w sobotę abp Tadeusz Gocłowski w Gdańsku.

- Jednak dopuścił. Będziemy się teraz zastanawiać, dlaczego. I to pod wieloma względami: dlaczego obchodziliśmy 70.rocznicę tragedii katyńskiej dwa razy: w środę i w sobotę, dlaczego na pokładzie było tylu ludzi, dlaczego pilot kilka razy podchodził do lądowania. Dużo, bardzo dużo będzie do wyjaśniania.

A teraz postarajmy wyciągnąć z tego wnioski: trzeba sumienia, serca, mniej kłótliwości. Życie takie krótkie jest.

Pan nie miał lecieć na te obchody?

- Nie, ja poleciałem z premierem Tuskiem. Nie zostałem zaproszony przez prezydenta. Teraz wiem, że to dobrze, bo byłbym na liście ofiar ...

To jakaś symbolika, że druga tak wielka tragedia dotyka nasz naród w tym samym lesie katyńskim?

- To jest znak, to pogrożenie placem. Musimy się nad tym wszyscy zastanowić. Ja się na pewno będę zastanawiać. Musimy mieć dla siebie więcej miłości.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    155 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':