http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

CBA poza kontrolą

wrób
2010-04-10, ostatnia aktualizacja 2010-04-09 20:36

Rzeszów. O przekroczenie uprawnień przez kierowanie nielegalną akcją CBA w resorcie rolnictwa, kierowanie podrabianiem dokumentów i wyłudzeniem w oparciu o nie poświadczenia nieprawdy, oskarżyła rzeszowska prokuratura b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego
Rzeszów. O przekroczenie uprawnień przez kierowanie nielegalną akcją CBA w resorcie rolnictwa, kierowanie podrabianiem dokumentów i wyłudzeniem w oparciu o nie poświadczenia nieprawdy, oskarżyła rzeszowska prokuratura b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego
Fot. Sławomir Kamiński / AG

Poseł Konstanty Miodowicz (PO): - Wynagradzanie funkcjonariuszy służb powinno być transparentne. To zadanie, które stoi przed premierem.

Tak przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych komentuje piątkowe informacje "Gazety" o horrendalnie wysokich nagrodach przyznawanych wybranej grupie funkcjonariuszy CBA.

Były szef Biura Mariusz Kamiński za najgłośniejsze, medialne sprawy w latach 2007-09 dawał setki tysięcy złotych do podziału na 50-60 agentów. Np. za tzw. aferę gruntową - 600 tys. zł; za zatrzymanie pod zarzutem korupcji byłej posłanki PO Beaty Sawickiej - 700 tys.; a za operację "willa Kwaśniewskich" (nieudaną próbę znalezienia rzekomo ukrytego majątku prezydenckiej pary) - blisko 300 tys. zł. Najwięcej z tej puli - nawet powyżej 20 tys. zł - brali dyrektorzy zarządu operacyjno-śledczego.

CBA to służba podległa premierowi. Także za obecnego rządu Kamiński szastał uznaniowymi nagrodami, ale min. Jacek Cichocki, sekretarz Kolegium ds. Służb w kancelarii premiera, odmawia komentarza "Gazecie". W przygotowywanej przez Cichockiego nowelizacji ustawy o CBA mowa jest o zmianie rozporządzeń premiera dotyczących nagradzania agentów. W jakim kierunku? Na ten temat Cichocki też milczy.

Poseł Miodowicz zwraca uwagę, że opisany przez nas system nagradzania "to przykład wyalienowania tej służby": - To dowód, że Biuro nie było należycie kontrolowane przez rząd.

I podkreśla: - Te nadużycia nie były znane większości funkcjonariuszy CBA i wywołały wśród większości z nich powszechne wzburzenie.

Janusz Krasoń (SLD), wiceprzewodniczący komisji ds. specsłużb, jest jeszcze ostrzejszy: - Płacono za ideologiczne wykonywanie zadań, za politykę, medialne fajerwerki, a nie za skuteczność.

I po raz kolejny domaga się przedstawienia wyników efektywności CBA. W piątek wysłał w tej sprawie poselskie zapytanie do premiera.

- Państwo nie może być państwem dziadowskim, są służby, które muszą być opłacane znacznie lepiej - komentował wczoraj w Sejmie doniesienia "Gazety" szef Komitetu Wykonawczego PiS Joachim Brudziński.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':