W styczniu stowarzyszenie Nigdy Więcej przeciwdziałające rasizmowi, ksenofobii i nietolerancji złożyło w Ruchu petycję podpisaną przez blisko 10 tys. osób. Protestowało w niej przeciw sprzedaży pism "Tylko Polska", "Tajne Historie Świata", "Tajemnice Świata. Dziwny jest ten świat", "Co z tą Polską", "Kulisy Spiskowych Wydarzeń". Zdaniem działaczy stowarzyszenia mają one charakter rasistowski i antysemicki.
Na przykład "Tylko Polska" w numerze z ostatniego tygodnia marca prezentuje swoje nominacje w plebiscycie "Szmata roku" za antypolskie dokonania. Wśród nich jest m.in. prof. Ireneusz Krzemiński za wykonanie na zlecenie prokuratury opinii dotyczących publikacji Leszka Bubla. Według tygodnika naciągnął on prokuraturę na kilka tysięcy złotych i "dowiódł tym czynem swojej ekstremalnej głupoty i prostactwa graniczącego z jajcogłowiem okraszonym historyczną ignorancją. Z wyeksponowanym uwielbieniem dla rasy zwącej się wybraną".
Na petycję spółka odpowiedziała na piśmie. Bogdan Ścibut z zarządu Ruch SA zapewnia w nim, że nie sprzyjają propagowaniu ani nawoływaniu do nienawiści. I ostrzega: "Pragnę wyrazić ubolewanie, iż Państwa działalność może narazić spółkę na utratę dobrego imienia. (...) proszę o zaprzestanie informowania opinii publicznej o rozpowszechnianiu materiałów o treściach rasistowskich i neofaszystowskich przez spółkę Ruch SA, gdyż w przeciwnym razie będziemy zmuszeni podjąć działania celem ochrony dobrego imienia spółki".
- Odbieramy te słowa jako zawoalowaną groźbę - komentuje Marcin Kornak, prezes Nigdy Więcej. - Sedno listu sprowadza się do tego, że jeśli nie zaprzestaniemy swojej kampanii, spółka wystąpi przeciwko nam do sądu.
Kornak podkreśla, że, choć zgodnie z konstytucją wolność słowa to jedna z podstawowych swobód i wartości, to podlega ograniczeniom prawa. - M.in. w przypadkach podżegania przeciw innym narodowościom oraz kulturom i propagowania faszyzmu. Mieści się w tym kolportowanie gazet zawierających takie treści. A Ruch, zamiast to zrozumieć, woli kierować groźby pod naszym adresem - mówi Kornak.
Biuro marketingu i komunikacji Ruchu wyjaśnia, że nie ma mowy o groźbach w stosunku do stowarzyszenia, a podjęte działania "są wykorzystaniem instytucji prawnych służących naszej ochronie".
Stowarzyszenie nie może liczyć na interwencję Ministerstwa Skarbu, które jest właścicielem Ruchu. Jego rzecznik Maciej Wewiór twierdzi, że ani spółka zajmująca się kolportażem prasy, ani ministerstwo nie ma prawa ingerować w treści prezentowane przez wydawnictwa, których obrót w Polsce jest legalny.
- Za treść materiału odpowiada autor, redaktor lub inna osoba odpowiedzialna za jego publikacje - podkreśla.
Źródło: Gazeta Wyborcza