http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tanio do Berlina nie pojedziecie

Joanna Bosakowska, Poznań
2010-04-10, ostatnia aktualizacja 2010-04-09 19:10

Fot. Marta Błażejowska / Agencja Gazeta

Wielkopolanie mieli mieć od czerwca tani pociąg do Berlina. Nic z tego. Może on rzekomo zagrozić "spójności państwa" i "osłabi polskie lotniska".

SONDAŻ
Tani pociąg za granicę - dobry pomysł?

Tak
Nie
Nie interesuje mnie to

Z Poznania do Berlina jeżdżą dziennie trzy bezpośrednie pociągi. To tzw. BWE (Berlin - Warszawa - Express) które spółka InterCity prowadzi wspólnie z Deutsche Bahn. Te pociągi nie są jednak tanie - za normalny bilet trzeba zapłacić w II klasie 39 euro. Taniej wychodzi podróż pociągami osobowymi (regio), ale to uciążliwe ze względu na przesiadki.

Dlatego zarząd województwa wielkopolskiego przygotował projekt regionalnego połączenia z Berlinem - pociąg miałby jeździć dwa razy dziennie. Podróż trwałaby mniej więcej trzy godziny, a bilet kosztowałby maksymalnie 20 euro i upoważniał do korzystania z komunikacji miejskiej w obu miastach.

- To nie ma być pociąg dla "białych kołnierzyków", tylko mniej zamożnych mieszkańców regionu - mówi Jerzy Kriger, dyrektor departamentu transportu Wielkopolskiego Urzędu Marszałkowskiego.

Marszałek województwa porozumiał się już ze Związkiem Komunikacyjnym Berlin - Brandenburgia (VBB): do granicy pociąg będzie finansowany z kasy województwa wielkopolskiego, za nią z budżetu landów Berlin i Brandenburgia.

Z VBB marszałek miał podpisać list intencyjny. O zgodę wystąpił do MSZ. Resort zasięgnął opinii kilku ministerstw i instytucji. A te - mimo że chwaliły pomysł - doszukały się problemów. Argumentowały, że uruchomienie tego połączenia "może prowadzić do osłabienia spójności terytorialnej naszego kraju" lub "w kontekście budowanego lotniska w Berlinie spowoduje marginalizację regionalnych portów lotniczych w Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie i Zielonej Górze". Ostatecznie złudzenia rozwiało Ministerstwo Infrastruktury.

- Samorząd nie ma kompetencji umożliwiających organizowanie i dofinansowanie kolejowych pasażerskich przewozów międzynarodowych - mówi Mikołaj Karpiński, dyrektor biura informacji i promocji.

- Pociąg do granicy jest polski, od granicy niemiecki. Nie łamiemy więc prawa, bo płacimy za połączenie do granicy - odpiera zarzut Wojciech Jankowiak, wicemarszałek wielkopolski. - A argument, że pociąg będzie woził pasażerów na niemieckie lotnisko, jest kuriozalny. Kto będzie chciał, to i tak do Berlina dojedzie.

Marszałek będzie próbował jeszcze raz przekonać ministra do projektu. Jeśli się to nie uda, Wielkopolanie będą musieli poczekać na zmianę prawa. W lutym Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, która m.in. ułatwi samorządom wojewódzkim organizowanie i finansowanie pociągów w strefie transgranicznej. Nie wiadomo jednak, kiedy ustawa zostanie skierowana do Sejmu.

Czeka na nią nie tylko marszałek wielkopolski: samorządowcy z obu państw chcą rozwijać komunikację między regionami. Planują m.in. bezpośrednie połączenia Berlina z Zieloną Górą czy Gorzowem.

W przyszłym roku Niemcy całkowicie otworzą rynek pracy dla Polaków, ma zostać uruchomione w Berlinie nowe lotnisko, zbliża się Euro. Tymczasem udział kolei w komunikacji między Polską a Niemcami wynosi tylko 1 proc., autobusów 5 proc., a samochodów aż 94 proc.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 50 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':