Z Poznania do Berlina jeżdżą dziennie trzy bezpośrednie pociągi. To tzw. BWE (Berlin - Warszawa - Express) które spółka InterCity prowadzi wspólnie z Deutsche Bahn. Te pociągi nie są jednak tanie - za normalny bilet trzeba zapłacić w II klasie 39 euro. Taniej wychodzi podróż pociągami osobowymi (regio), ale to uciążliwe ze względu na przesiadki.
Dlatego zarząd województwa wielkopolskiego przygotował projekt regionalnego połączenia z Berlinem - pociąg miałby jeździć dwa razy dziennie. Podróż trwałaby mniej więcej trzy godziny, a bilet kosztowałby maksymalnie 20 euro i upoważniał do korzystania z komunikacji miejskiej w obu miastach.
- To nie ma być pociąg dla "białych kołnierzyków", tylko mniej zamożnych mieszkańców regionu - mówi Jerzy Kriger, dyrektor departamentu transportu Wielkopolskiego Urzędu Marszałkowskiego.
Marszałek województwa porozumiał się już ze Związkiem Komunikacyjnym Berlin - Brandenburgia (VBB): do granicy pociąg będzie finansowany z kasy województwa wielkopolskiego, za nią z budżetu landów Berlin i Brandenburgia.
Z VBB marszałek miał podpisać list intencyjny. O zgodę wystąpił do
MSZ. Resort zasięgnął opinii kilku ministerstw i instytucji. A te - mimo że chwaliły pomysł - doszukały się problemów. Argumentowały, że uruchomienie tego połączenia "może prowadzić do osłabienia spójności terytorialnej naszego kraju" lub "w kontekście budowanego lotniska w Berlinie spowoduje marginalizację regionalnych portów lotniczych w Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie i Zielonej Górze". Ostatecznie złudzenia rozwiało
Ministerstwo Infrastruktury.
- Samorząd nie ma kompetencji umożliwiających organizowanie i dofinansowanie kolejowych pasażerskich przewozów międzynarodowych - mówi Mikołaj Karpiński, dyrektor biura informacji i promocji.
- Pociąg do granicy jest polski, od granicy niemiecki. Nie łamiemy więc prawa, bo płacimy za połączenie do granicy - odpiera zarzut Wojciech Jankowiak, wicemarszałek wielkopolski. - A argument, że pociąg będzie woził pasażerów na niemieckie lotnisko, jest kuriozalny. Kto będzie chciał, to i tak do Berlina dojedzie.
Marszałek będzie próbował jeszcze raz przekonać ministra do projektu. Jeśli się to nie uda, Wielkopolanie będą musieli poczekać na zmianę prawa. W lutym Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, która m.in. ułatwi samorządom wojewódzkim organizowanie i finansowanie pociągów w strefie transgranicznej. Nie wiadomo jednak, kiedy ustawa zostanie skierowana do Sejmu.
Czeka na nią nie tylko marszałek wielkopolski: samorządowcy z obu państw chcą rozwijać komunikację między regionami. Planują m.in. bezpośrednie połączenia Berlina z Zieloną Górą czy Gorzowem.
W przyszłym roku
Niemcy całkowicie otworzą rynek pracy dla Polaków, ma zostać uruchomione w Berlinie nowe lotnisko, zbliża się Euro. Tymczasem udział kolei w komunikacji między Polską a Niemcami wynosi tylko 1 proc., autobusów 5 proc., a samochodów aż 94 proc.