Wpis na
www.afrykanowaka.pl: "17 stycznia 2010, niedziela wieczór. Kair. 74. dzień sztafety. Chciałbym napisać więcej, ale nie mam siły. Przejechaliśmy właśnie blisko 150 km, dotarliśmy do Kairu z Aleksandrii w dwa dni. Czuję się fatalnie. A wszystko przez tę cholerną baraninę na pietruszce. Boli mnie brzuch, mam podwyższoną temperaturę i mnóstwo pyłu i spalin w płucach. No, to sobie trochę ponarzekałem jak Nowak w Egipcie. Jutro odpoczynek. Piotr Tomza".
W 1932 r. w Egipcie Kazimierz Nowak rzeczywiście narzekał: "Podróż miałem bardzo ciężką - droga wyboista, setki bezpańskich psów rzucały się na rower, zgraje chłopców zastępowały im drogę lub obrzucały grudami twardej spalonej słońcem na skałę ziemi. (...) Mimo straszliwego zmęczenia nie mogłem odpocząć w żadnym miasteczku. Natychmiast powstawało zbiegowisko, obmacywano rower, a nieraz dobierano się do mych kieszeni".
Polscy globtroterzy szósty miesiąc jadą na rowerach przez Afrykę śladem Kazimierza Nowaka - poznańskiego podróżnika, który prawie 80 lat temu na rowerze zdobył Czarny Ląd.
Piotr Sudoł, uczestnik wyprawy: - Zebraliśmy grupę "niespokojnych duchów", podróżników, eksploratorów i ruszyliśmy sztafetowo śladami "tytana stalowego hartu".
Z góry wiadomo, że dokładnie nie powtórzą wyczynu Nowaka, bo nie jadą w pojedynkę, mają lepsze rowery i specjalistyczny sprzęt do podróży ekstremalnych.
Wariat kontra instruktor fitness cyclingu - Czyste szaleństwo - mówił Nowak o swojej wyprawie. Był pierwszym człowiekiem, który przemierzył Afrykę rowerem, na piechotę, czółnem, konno i na wielbłądzie. Samotnie pokonał 40 tys. km.
W listopadzie 1931 wyruszył z Trypolisu w północnej Afryce do Przylądka Igielnego na jej południowym krańcu, po czym z powrotem na północ - do Algieru nad Morzem Śródziemnym.
Do Polski wrócił w 1936 r. Umarł w niecały rok po wyprawie na zapalenie płuc, pośrednio "z wycieńczenia częstymi nawrotami malarii".
Dla polskiej i zagranicznej prasy pisał z Afryki reportaże, robił zdjęcia - z honorariów utrzymywał rodzinę, którą zostawił w kraju. Żonę Marię i dwójkę dzieci. Do nich wysyłał listy. Zebrało się ich kilka tysięcy.
"Maryś - Marychno! Tak bezbrzeżny smutek owładnął mą duszę i tak okropnie ciężko mi na sercu, że ani pisać nie umiem, tym bardziej że jestem śmiertelnie zmęczony. (...) Drzewa ani kawałka w całej okolicy, pustka, czerń nocy - sam jeden na bezbrzeżnej pustyni. Niewesoło, Maryś - niewesoło! (...)" - płakał w liście w styczniu 1932 r.
Łukasz Wierzbicki, podróżnik, "nowakolog", w 2000 r. odnalazł, zebrał i opublikował archiwalne reportaże Nowaka: - Mało kto w latach 30. XX w. wierzył w pomysł szaleńca, który zapragnął przejechać Afrykę na rowerze. Dziś takie wyczyny już nikogo nie dziwią.
(Wierzbicki jesienią wybiera się na namibijski etap wyprawy Afrykanowaka. Chce jak Nowak przejechać konno 3 tys. km po górach.)
Zbiór reportaży Nowaka "Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd" trafił w ręce Ryszarda Kapuścińskiego: "To zupełnie niezwykła książka (...), oby zajęła stałe miejsce na listach klasyki polskiego reportażu" - pisał do wydawnictwa. A w listopadzie 2006 r., dwa miesiące przed śmiercią, odsłaniając na dworcu
PKP w Poznaniu tablicę poświęconą Nowakowi, mówił: - Zasługuje on, by jego nazwisko wymieniane było wśród największych podróżników świata.
Piotr Sudoł: - Dla mnie Nowak to nie wariat, ale romantyk i idealista. Odważył się spełnić marzenia. Odbył podróż totalną, także do wewnątrz siebie. Szkoda, że zmarł tak szybko i nie zdążył podzielić się tą mądrością. Ekspedycję Afrykanowaka, która od listopada 2009 r. jedzie przez Afrykę, wymyśliło trzech podróżników:
Jakub Pająk, doktorant geoturystyki na krakowskiej AGH. Naukowo zajmuje się Saharą. W 2008 r. podróżował po Mali jako pomocnik i poganiacz karawany wielbłądów. Przeszedł z nią 1,5 tys. km. Z Afrykąnowaka jedzie na rowerze przez
Sudan.
SMS od Kuby: "Przejechaliśmy kamienisty fragment Pustyni Nubijskiej i dotarliśmy do dol. Nilu. Jesteśmy wśród Nubijczyków. Noc w Farka - wioska bez prądu, sklepu i c. coli! Teraz Abri - wychyliliśmy po piwie - bezalk. oczywiście, ale bosko po suszy wczorajszej. Skwar jak w piecu. pozdr".
Główny logistyk wyprawy to szczecinianin Piotr Sudoł. Lat 37. Rowerzysta, instruktor fitness cyclingu, w 2008 r. razem ze Zbyszkiem Sasem i Arkadiuszem Ziembą wyróżnieni Kolosem za rowerową podróż po Madagaskarze śladami Arkadego Fiedlera.
- Nie chcemy naszą wyprawą nikogo do niczego przekonywać, chcemy jedynie dać przykład, że życie może być wielopłaszczyznowe, że świat jest bogaty w przeżycia, pejzaże, smaki i zapachy. Nowaka podziwia: - Za ścięty lodem o świcie na pustyni kubek herbaty, za wydeptane dziury w podeszwach, za teczkę urzędniczą używaną w charakterze sakwy rowerowej. Za nadludzką determinację i nieustępliwość. Przez projekt Afrykanowaka.pl zaniedbał swoją firmę (zajmuje się dekoracją wnętrz). - Nauczyłem się, że życie ma swoje wersje alternatywne. Można realizować kompletnie inny scenariusz niż, jak w moim przypadku, życie biznesmena z niezrealizowanymi marzeniami.
Jest jeszcze Zbigniew Sas. 44 lata. Z wykształcenia rybak morski. - Miłośnik podróży i ekstremalnej jazdy na rowerze - mówi o sobie. Kajakarz i żeglarz, właściciel restauracji Avanti i kawiarni kolonialnych w Szczecinie. Razem z Sudołem od lat jeżdżą w ekstremalnych rajdach i maratonach rowerowych (przez dwie doby pokonują 360 km albo w środku zimy przedzierają się kilkadziesiąt kilometrów przez leśne ostępy.)