http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wojna węgierskiego Jobbiku

Rozmawiał w Budapeszcie Jacek Pawlicki
2010-04-09, ostatnia aktualizacja 2010-04-08 17:10

Zwolennicy Morvai manifestują swoje poparcie dla niej. Budapeszt, marzec 2009 r.
Zwolennicy Morvai manifestują swoje poparcie dla niej. Budapeszt, marzec 2009 r.
Fot. AP

- W rodzinie euroatlantyckiej Węgrzy są na pozycji niewolników - mówi Krisztina Morvai ze skrajnie prawicowej partii Jobbik, która po niedzielnych wyborach może być drugą siłą polityczną nad Dunajem

<b>Krisztina Morvai</b> 
- europosłanka 
z listy skrajnie prawicowej węgierskiej partii Jobbik. Morvai startowała z pierwszego miejsca na ich liście, ale do partii nie należy
Fot. PAP/EPA
Krisztina Morvai - europosłanka z listy skrajnie prawicowej węgierskiej...
Jest niemal pewne, że wybory wygra konserwatywny Fidesz i wróci po ośmiu latach do władzy, ale największym zwycięzcą będzie skrajnie prawicowy Jobbik. Twarzą kampanii partii oskarżanej powszechnie o ksenofobię jest wywodząca się ze środowiska liberalnego Krisztina Morvai, prawniczka i matka trójki dzieci.

Z Morvai, która ma być także kandydatem Jobbiku na prezydenta, spotykam się przed wiecem w mieście Budakeszi, 10 km od Budapesztu. Patrzę, jak krótko ostrzyżeni kilkunastoletni chłopcy zakładają mundurki Gwardii Węgierskiej będącej postrachem dla Romów. Morvai znakomitą angielszczyzną wykłada, czym jest dla niej Jobbik.

Jacek Pawlicki: Jak pani, obrońca praw człowieka, może być twarzą kampanii takiej partii?

Krisztina Morvai: - Kiedy dwa lata temu przywódca Jobbiku Gabor Vona zaproponował mi, abym kandydowała do Parlamentu Europejskiego z list jego partii, byłam niezależnym prawnikiem działającym na rzecz praw człowieka. Zanim się zdecydowałam kandydować, obejrzałam na YouTube debaty w Strasburgu o traktacie z Lizbony. Zobaczyłam, jak każdego, kto był przeciw, nazywano faszystą, nazistą czy ekstremistą. Tak to już jest, że kiedy się w dzisiejszych czasach sprzeciwiasz status quo i walczysz z tzw. Imperium, spadają na ciebie wyzwiska.

Odchodzący premier Gordon Bajnai powiedział, że Jobbik to potwór, który zagraża demokracji?

- Nie sądzę, aby ludzie z węgierskiej partii socjalistycznej mieli prawo nazywania kogokolwiek potworem. Bo to oni 23 października 2006 r. kazali strzelać do ludzi świętujących na ulicach 50. rocznicę rewolucji 1956 r. [tamtego dnia policja rzeczywiście brutalnie rozpędziła demonstrujących przeciwko rządom socjalistów]. 14 osób odniosło wówczas poważne rany, wśród ofiar byli i sparaliżowani, i z ranami postrzałowymi. Rozpoczęły się setki spreparowanych postępowań sądowych wobec demonstrantów.

Jobbik ma opinię partii rasistowskiej i antysemickiej.

- Mógłby pan zacytować jedną naszą antysemicką wypowiedź?

Niedawno na okładce „Barikad”, pisma Jobbiku, widziałem górującą nad stolicą figurę św. Gellerta (jeden z symboli Budapesztu) z żydowską menorą w dłoni. I zdanie: „Budapeszcie, obudź się! Czy to jest to czego chciałeś?”.

- Chodziło tzw. izraelskich inwestorów, którzy lokują pieniądze na Węgrzech, oraz o izraelskie samoloty, które nielegalnie wleciały w węgierską przestrzeń powietrzną [w połowie marca dwa izraelskie samoloty przeleciały w ramach ćwiczeń na niskiej wysokości nad Budapesztem, węgierski premier o tym nic nie wiedział]. A przecież to izraelski prezydent Szymon Peres powiedział: Wykupimy Węgry. Cieszyłby się pan, gdyby przywódca innego kraju mówił, iż wykupi pana ojczyznę?

Czyli Jobbik nie jest partią antysemicką?

- Nie.

A Cyganie, o których mówicie cały czas? Czemu stanowią dla was taki problem?

- Romowie to największa mniejszość na Węgrzech. Żyje tu już trzecie pokolenie Romów, które cierpi z powodu bezrobocia, niedostatków edukacji i opieki rodzicielskiej. Ci ludzie są na garnuszku państwa, zamiast zająć się jakąś pracą. To rodzi napięcia. System pomocy społecznej trzeba zreformować tak, aby ludzie zdolni do pracy mogli pracować i mieli tę pracę.

A Jobbik nie wytwarza napięć, wysyłając na ulice paramilitarną Gwardię Węgierską, która ma bronić obywateli przed Cyganami? Romowie boją się gwardzistów.

- Jedni się boją, inni nie. Wśród Romów też są ofiary przestępstw.

Nie wszyscy Romowie to złodzieje...

- I ci porządni Romowie są zadowoleni z Gwardii Węgierskiej. Węgrzy stali się bezradni wobec przestępstw, nie ma polityki prewencji. Tylko niewielka mniejszość może sobie pozwolić na kupienie bezpieczeństwa - ci ludzie żyją w zamkniętych osiedlach, zatrudniają ochroniarzy, Miliony na wsi są narażone na przestępstwa, wśród nich Romowie.

I paramilitarna Gwardia to jest to bezpieczeństwo?

- Czy zna pan przypadek, kiedy członkowie Gwardii dopuścili się przemocy?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':