http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hazardowa. Jedna komisja. Ile raportów?

Agata Kondzińska, wyborcza.pl
2010-04-08, ostatnia aktualizacja 2010-04-08 13:49

Bartosz Arłukowicz, Mirosław Sekuła, Beata Kempa
Bartosz Arłukowicz, Mirosław Sekuła, Beata Kempa
Fot. Agencja Gazeta

Siedmiu śledczych i trzy definicje tzw. afery hazardowej. Swoją wersje wydarzeń mają politycy PO, posłowie PiS i śledczy Lewicy. Zgody przy przyjmowaniu raportu z prac komisji hazardowej na pewno nie będzie.

Komisja powinna zakończyć swoje prace w kwietniu. Jej przewodniczący Mirosław Sekuła już pracuje nad założeniami raportu. - Na razie bez wniosków, dopiero opracowuję dokumentację prac komisji - mówi. Zgodnie z prawem to ona ma obowiązek przedstawić raport po zakończeniu prac komisji. - Jeśli którykolwiek z posłów mówi, że też pisze raport, to jest to niezgodne z prawem - wyjaśnia Sekuła. Pozostali posłowie mogą mieć jedynie inne zdanie do tego, co zaprezentuje szef komisji, tzw. wnioski mniejszości. W dniu, gdy Sekuła zakończy raport, przedstawi go komisji. Wówczas śledczy mogą zgłaszać swoje poprawki, każdą z nich członkowie komisji muszą przegłosować. Z komisji raport trafi na posiedzenie plenarne Sejmu, a posłowie będą nad nim dyskutować. Na tym procedura się kończy.

Już wiadomo, że wizja posłów PO jest różna od wizji posłów PiS. Politycy PO uważają, że każdy rząd, czy to PO, czy PiS, czy SLD, miał kłopot z branżą hazardową, że Mariusz Kamiński, były szef CBA zastawił pułapkę na premiera, przynosząc mu materiał z akcji CBA, a nie zawiadamiając prokuratury. Według nich nie było żadnego przecieku z otoczenia premiera, a jeśli jakiś był, to wyłącznie z CBA. Z taką wersją nie zgadzają się politycy PiS. Ich zdaniem przeciek był, a Mariusz Kamiński nie zastawił pułapki, a padł ofiarą, gdy prokuratura postawiła mu zarzuty w tzw. aferze gruntowej, a nieprawidłowości przy procesie legislacyjnym za rządów PiS na pewno nie było.

- Jeśli przewodniczący Sekuła odmawia wzywania kolejnych świadków, jeśli każe zamykać listę osób do przesłuchania, jeśli chce pracować bez dokumentów z prokuratury, to widać, że nie chce wyjaśnić prawdy. A to oznacza, że jego raport prawdy nie odda - uważa Beata Kempa. - Ja nie chcę przesłuchiwać świadków? Według mnie kluczowych dla całej sprawy było dwudziestu kilku świadków, a przesłuchujemy już 69. osobę- odpiera zarzuty Sekuła.

Jednak i on nie przekonuje Bartosza Arłukowicza z Lewicy. - Piszę własne założenia do raportu, na razie je zawiesiłem do czasu przesłania wszystkich dokumentów przez prokuraturę. Czy już zakłada, że nie będzie mógł się podpisać pod raportem Sekuły? - Znam zdanie przewodniczącego, który uważa, że żadnej afery nie było. Ja uważam, że była. Że każdemu rządowi towarzyszyły kłopoty przy pisaniu prawa hazardowego, ale tylko w jednej ekipie pisano je w niestosownych miejscach - mówi Arłukowicz.

Raport przewodniczącego powinien być gotowy do końca kwietnia. Poprawki posłów, którzy będą mieli inne zdanie też.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':